PIERWSZA JAZDA: Alfa Romeo Junior Elettrica. Szansa na rozkręcenie sprzedaży?
Przetestowaliśmy kolejną wersję nowego modelu Alfa Romeo Junior. Co oferuje Junior w wersji Elettric? Jak wypada na tle topowej odmiany Veloce? Poznaj szczegóły.
Ogólnie mam dość mieszany stosunek do samochodów elektrycznych. Nie skreślam ich, nic z tych rzeczy – dopóki jest wybór, elektryki pozostają ciekawą alternatywą. Nie jestem również bezkrytycznym fanem, bo wiem, jakie są ich wady i zalety. Ale gdy mówimy o małym i bardzo przyjemnym aucie miejskim, wady stają się mniej istotne. Doskonałym przykładem jest Alfa Romeo Junior Elettrica.
Alfa Romeo Junior nie wygra konkursu piękności…
…, ale z biegiem czasu coraz bardziej mi się podoba. Jakiś czas temu mieliśmy okazję testować topową wersję Veloce na włoskim torze Balocco Proving Grounds.
Pomijając szczegóły jazdy, które opisałem w poprzednim artykule, duże wrażenie zrobiła na mnie stylistyka tamtego modelu. Oczywiście, duże felgi, potężne hamulce i moc 280 KM – to wszystko znacząco wpływa na odbiór auta. Tym razem jednak przekonałem się, jak drobne zmiany potrafią zupełnie odmienić charakter samochodu. Nawet nie chodzi o kolor – choć ciemnoniebieski lakier z zieloną nutą, o nazwie Navigli, wygląda świetnie – ale o większy prześwit, mniejsze felgi i wyższy profil opony. To wszystko sprawiło, że Alfa Romeo Junior utraciła część sportowego zacięcia. Stała się bardziej subtelna, spokojna, miejska. Czy przez to mniej atrakcyjna? Moim zdaniem nie.
Wnętrze nie różni się aż tak bardzo, a gdyby nie standardowe fotele, trudno byłoby dostrzec większe zmiany. To zdecydowanie zaleta, bo Junior wewnątrz prezentuje się naprawdę dobrze. Co ciekawe, nawet do słabszej wersji elektrycznej można dokupić pakiet Sport Perfo Interior, który zawiera fantastyczne fotele Sabelt z modelu Veloce – niemal kubełkowe, z wycięciami na plecach i zintegrowanymi zagłówkami. Oczywiście, to kosztuje dodatkowe 12 000 zł, ale o cenach i dodatkach napiszę później. Warto też dodać, że choć Alfa Romeo Junior dzieli technologię z Jeepem Avengerem i Fiatem 600, to moim zdaniem wygląda najlepiej. Zarówno wewnątrz, jak i na zewnątrz. Prowadzi się również najlepiej, ale o tym za chwilę.
Jeśli chodzi o przestrzeń, nie ma co liczyć na cuda. Z przodu miejsca nie brakuje, ale z tyłu, ze względu na kompaktowe wymiary, może być ciasno. Dorosły o wzroście do 180 cm zmieści się z tyłu, o ile z przodu nie siedzi ktoś wyższy. Bagażnik oferuje 400 litrów pojemności w konfiguracji pięcioosobowej, a po złożeniu oparć tylnej kanapy – 1265 litrów. Jak na auto miejskie o bardzo kompaktowych gabarytach, takie wartości są jak najbardziej akceptowalne.
Niby znów to samo, ale z nutą włoskiego ducha!
Po krótkiej jeździe testowej trudno oczywiście wydać pełną opinię o tym, jak Alfa Romeo Junior sprawdzi się w różnych warunkach ani czy jest bardziej lub mniej wydajna od swoich "krewnych", czyli Jeepa Avengera i Fiata 600. Jedno jest pewne – mimo wspólnych podzespołów i ustawień, mała Alfa ma w sobie odrobinę charakteru starszych, spalinowych modeli marki. Owszem, Veloce na torze zachowywała się bez zarzutu, a słabsza wersja Elettrica oferuje większy profil opony i bardziej komfortowe zawieszenie, ale nawet w tej odmianie da się wyczuć, że inżynierowie starali się nadać elektrycznej Alfie sportowy sznyt. Jestem szczególnie ciekaw wersji hybrydowej, bo elektryczna postawiła poprzeczkę dość wysoko.
Nie można mówić o sportowym prowadzeniu w pełnym tego słowa znaczeniu – w końcu Alfa Romeo Junior to miejski crossover segmentu B, zaprojektowany z myślą o szerokim gronie odbiorców, nie tylko o fanach marki. Mimo to, odnoszę wrażenie (co potwierdzają opinie innych dziennikarzy), że samochód z większą chęcią wchodzi w zakręty i mniej się pochyla w porównaniu do Avengera i Fiata 600. To pozytywna cecha, a fakt, że Stellantisowi udało się zachować odmienny charakter każdej z marek, mimo użycia wspólnych platform i podzespołów, zasługuje na uznanie. Jeep Avenger ma nieco bardziej terenowy charakter, co wiąże się z wyższym i sztywniejszym zawieszeniem. Fiat 600 z kolei stawia na komfort i przyjemność z jazdy po mieście, niezależnie od rodzaju nawierzchni. Alfa Romeo Junior natomiast ma zachować choć odrobinę sportowego ducha – i to się udało.
Jeśli chodzi o parametry techniczne, wiele się nie zmieniło. Pod maską nadal znajdziemy elektryczny napęd o mocy 156 KM, zasilany akumulatorem o pojemności brutto 54 kWh. Przyspieszenie od 0 do 100 km/h wynosi 9 sekund, maksymalna prędkość to 150 km/h, a deklarowany zasięg sięga 398 kilometrów. W kontekście tego segmentu są to parametry całkowicie wystarczające. Maksymalna moc ładowania wynosi 100 kW, co pozwala na naładowanie baterii do 80% w około 27 minut. Choć zwiększenie mocy ładowania do 150 kW skróciłoby ten czas jeszcze bardziej, trudno oczekiwać, by samochód w tym segmencie oferował wszystko.
No dobrze, ale jak to wygląda cenowo?
Jak zwykle w przypadku aut elektrycznych – raczej przeciętnie. Otóż za elektryczną wersję Alfy Romeo Junior zapłacimy co najmniej 173 200 złotych. Będzie to odmiana Elettrica, która w standardzie dostaje m.in.:
- 18-calowe felgi Aero
- Fotele z tapicerką materiałową
- Kierownicę obszytą skórą
- Regulowany podłokietnik ze schowkiem
- System multimedialny z ekranem 10,25 cala
- Bezprzewodowe Apple CarPlay i Android Auto
- Elektryczne lusterka boczne
- Tylne czujniki parkowania etc.
Całkiem nieźle, ale za 183 200 złotych dostaniemy nieco bardziej doposażoną odmianę Elettrica Speciale, w której znajdziemy dodatkowo m.in.:
- Nieco inny grill Progresso Scudetto w kształcie litery V
- Matowe elementy nadwozia ze wstawkami w kolorze Rosso Brera
- Przyciemniane tylne szyby
- Fotele z tkaniny i winylu z elektryczną regulacją
- Dodatkowe oświetlenie LED w kabinie
- Kamerę cofania
- Asystent jazdy w korku
- System audio z 6 głośnikami
- Klapa bagażnika otwierana elektrycznie etc.
Jak widać, dopłata jest jak najbardziej opłacalna, ale jeśli dorzucimy wszystko, co jest na liście opcjonalnego wyposażenia m.in. dopłacimy do opcjonalnego lakieru (7200 złotych za czerwony z czarnym dachem), pakiet Sport Perfo Interior (dostaniemy m.in. fotele Sabelt za 12 000 złotych) oraz całą resztę gadżetów, cena końcowa osiągnie poziom 220 300 złotych. No to już moim zdaniem spore przegięcie i to z kilku względów.
Otóż 220 000 złotych za auto elektryczne segmentu B z silnikiem o mocy 156 KM to po prostu absurd, bowiem w takiej cenie znajdziemy auta mocniejsze, ciekawsze i z lepszym zasięgiem np. Hyundaia Konę z silnikiem o mocy 204 KM i baterią 65 kWh za 160 900 złotych (w aktualnej promocji – katalogowo 201 900 złotych). Za 217 000 złotych dostaniemy także Mini Aceman SE John Cooper Works (218 KM), a jeśli dołożymy do 229 900 złotych dostaniemy Volvo EX30 w topowej wersji z napędem 4x4 o mocy aż 428 KM. No alternatywy są niezłe, ale to nie koniec!
Wspominana 280-konna, o wiele ładniejsza wersja Veloce kosztuje… 215 200 złotych i posiada w zasadzie wszystko to, za co do słabszej wersji trzeba dopłacać. Trochę tego nie rozumiem.
Podsumowanie
Nie jestem i raczej nie zostanę wielkim entuzjastą elektryfikacji, ale w przypadku małych aut miejskich nie mam nic przeciwko. Alfa Romeo Junior Elettrica to bardzo udany model, który wyróżnia się charakterem i doskonale uzupełnia ofertę Stellantis, obejmującą dotąd Jeepa Avengera i Fiata 600. Co więcej, samochód jest produkowany w Polsce i mimo wpływu koncernu oraz innego segmentu, zachowuje włoski pierwiastek charakterystyczny dla marki Alfa Romeo. Z niecierpliwością czekamy na pierwsze pełne testy oraz, co równie istotne, na wersję hybrydową, która prawdopodobnie będzie kluczowa dla sprzedaży Juniora.