Test. Subaru Forester 2.0 i-L e-Boxer 136 KM. Gdyby był mocniejszy...
Nowy Subaru Forester 2025 6 generacji z jednej strony ma jeszcze lepsze zawieszenie i układ napędowy, ale z drugiej obniżono i tak już niską moc. Co z tego wyszło?
Gdy testowałem poprzednią generację Subaru Forestera, byłem zachwycony jego łagodnym charakterem, który z jednej strony zapewniał komfort podczas spokojnej jazdy, ale z drugiej oferował mnóstwo pewności i bezpieczeństwa w lekkim terenie. Nowa generacja z jednej strony ma jeszcze lepsze zawieszenie i układ napędowy, ale z drugiej obniżono i tak już niską moc. Co z tego wyszło?
Forester wygląda zupełnie inaczej, ale… jednak tak samo!
I co ciekawe - to jego ogromna zaleta! Każda generacja Forestera była jakaś. Nie fikuśna, imponująca czy krzycząca wszem i wobec, że kierowca ma dużo kasy, gustu (lub jego brak) etc. Wręcz przeciwnie, stylistyka jest spokojna, nienachalna, ale z drugiej strony od razu widać, że to Subaru Forester. Co prawda najnowsza, szósta już generacja jest mocno zmodyfikowana pod względem stylistycznym, ale i tak od razu wiadomo, że to “stary dobry Leśniczy”.


Przód zdominowany jest przez duży grill wykończony połyskującą czernią, na której odróżnia się tradycyjne dla Subaru błękitne logo z gwiazdami. Jest także subtelna chromowana listwa, która zgrabnie łączy ze sobą reflektory o ładnej grafice LED. W sumie trochę szkoda, że ta listwa nie jest listwą świetlną, bo dodałoby to całości nieco więcej nowoczesnego sznytu. Niżej mamy muskularny zderzak ze sporą listwą z tworzywa sztucznego oraz światłami przeciwmgłowymi po bokach. Tył jest prosty, ma sporo kątów i symetrycznych linii. Tutaj też zastosowano ładną listwę z czarnego tworzywa, a po bokach zamontowano dość niewielkie, ale ładne klosze lamp. Widać, że styliści nie chcieli szokować wyglądem świateł i zarówno z przodu, jak i z tyłu zastosowano zachowawcze projekty. Trochę szkoda, bo poprzednia generacja miała odważniejsze światła przednie i Foresterowi przydałoby się więcej odważniejszych detali.
Linia boczna jest tradycyjna dla Forestera, a więc prosto, muskularnie i bez zbędnego wygładzania. W końcu to dość surowy i poważny SUV o świetnych właściwościach terenowych, a nie bulwarowy crossover, który tylko udaje terenówkę. Tu wszystko ze sobą gra i zamiast finezyjnych linii okien, mamy proste kształty i dzięki temu, świetną widoczność. Duże nakładki na nadkola, które kształtem przypominają nieco nadkola Toyoty RAV4, mają swoje zastosowanie, bowiem autem z pewnością niejednokrotnie będziemy chcieli zjechać z twardego asfaltu i wjechać w wąską, leśną ścieżkę. Poza tym terenowego klimatu dodaje również podwyższone zawieszenie - realny prześwit to przyzwoite 22 centymetry!
Wnętrze Forestera zrobiło się nowocześniejsze

Ale czy to zaleta? Nie jestem pewny, bowiem ucierpiała na tym ergonomia, a przecież Subaru od dawna słynęło z tego, że stawia na prostotę obsługi i solidność. Nie jest oczywiście bardzo źle, bowiem zachowano sterowanie najważniejszymi funkcjami za pomocą przycisków, ale wiele tych fizycznych przycisków i pokręteł zniknęło. Na ekran centralny, który swoją drogą ma aż 11,6 cela, rozdzielczość HD i orientację pionową, przeniesiono oczywiście sterowanie klimatyzacją. Niekiedy ustawienie jakiejś konkretnej opcji wymaga nie tylko oderwania wzroku od drogi i skupienie się na ekranie, ale i przeklikanie się przez 1-2 poziomy menu. Co jeszcze?
Zamiast pokrętła do sterowania trybami pracy napędu, który w poprzedniej generacji umieszczony był na konsoli centralnej, niemal pod ręką, mamy kolejne dotykowe ikonki na górnej części ekranu. Nie jestem pewny, ale jadąc w terenie, gdy samochodem buja, zakopuje się itp., wygodniej jest operować małym pokrętłem pod ręką, niż celować w niewielką ikonkę w górnej części ekranu np. w rękawiczkach zimowych. Brakuje mi jeszcze dodatkowego ekranu w górnej części deski rozdzielczej, który był prosty, ale wyświetlał wiele ciekawych informacji np. pracę napędu hybrydowego, pracę napędów, spalanie etc. Na całe szczęście projektanci w porę się opamiętali i nie zastąpili czytelnych, prostych zegarów analogowych kolejnym ekranem. Tu jest klasycznie - niewielki ekran komputera pokładowego, przycisk do resetowania przebiegu obok zegarów, bez zbędnych animacji i gadżetów.
Imponująca kultura pracy zawieszenia i świetny komfort

Do tej pory trochę narzekałem (i ponarzekam przy silniku…), ale teraz pora na pochwały, a te należą się za genialne zawieszenie. Nie będę owijał w bawełnę - moim zdaniem to jedno z najlepiej dostrojonych układów zawieszenia w segmencie, a nawet poza nim. Nie pamiętam, abym jechał równie wygodnym i dobrze prowadzącym się SUV-em popularnej marki. Czasami nawet modele z segmentów premium, wyposażone w pneumatyczne układy zawieszenia, nie oferują takiego komfortu resorowania i wybierania nierówności, jak Subaru Forester. Jeździliśmy po różnych drogach w okolicy Zawiercia, również po drogach leśnych, a nawet po Pustyni Siedleckiej i nigdy nie usłyszałem żadnego nieprzyjemnego dźwięku z zawieszenia.
Oczywiście pozytywny wpływ na taki stan rzeczy ma silnik typu Boxer, który pozwala obniżyć środek ciężkości, ewentualne przechyły nadwozia i niepotrzebne drgania, ale inżynierowie z Subaru znają się na rzeczy i wykorzystali ten atut na sto procent! Nierówna nawierzchnia przypominająca tarkę? Czujemy po czym jedziemy, ale nie ma żadnego telepania czy szarpania. Większa dziura? Zawieszenie ją połyka, a opona o sporym profilu niweluje uderzenie. Do tego naprawdę niezłe wyciszenie nadkoli i jedynie silnik od czasu do czasu (no może częściej…) hałasuje, gdy musi wycisnąć z siebie cała moc. No właśnie, moc…
Napęd świetny, ale silnik ledwie nadąża…

Już przy okazji poprzedniej generacji nie mogłem oprzeć się wrażeniu, że jednostka napędowa nie pozwala w pełni wykorzystać potencjału, jaki drzemie w układzie napędowym, kierowniczym i zawieszeniu. Nie oczekuje, że Subaru znów stworzy Forestera STI z turbodoładowanym silnikiem o mocy 300 KM, choć z drugiej strony, skoro inni producenci nie mają z tym problemu… Tak czy siak marzyło mi się, aby pod maską pojawiło nieco więcej mocy, bowiem 150 KM było ledwie wystarczające. Myślę, że 180 KM byłoby w zupełności wystarczające, nawet, jeśli zastrzyk mocy miałby pochodzić np. z silnika elektrycznego. Nie wiem, czy wówczas napęd byłby tak sprawny itp. ale to już rola inżynierów, aby sobie z tym poradzić. Czy nowa generacja przyniosła poprawę? Jakby to powiedzieć…
Teraz zamiast 150 KM mamy 136 KM. Zmniejszono także moment obrotowy, który teraz sięga poziomu 184 Nm. To wszystko w połączeniu ze skrzynią bezstopniową Lineartronic oraz stałym napędem na cztery koła (bez udawania, dołączania itp.) daje naprawdę kiepskie osiągi na drodze. Przyspieszenie od 0 do 100 km/h w czasie ponad 12 sekund to wynik, który nie budzi ani podziwu, ani nawet szacunku. Oczywiście miłośnicy marki wiedzą, w czym Forester jest dobry, ale jeśli marka miałaby zyskać nowych klientów, a to by się przydało, to takimi wartościami ich nie przyciągnie. Poza tym w tym samochodzie świetnie sprawdza się powiedzenie: “Nie jest szybki, ale przynajmniej dużo pali!”


Nie dość, że auto jest trochę ślamazarne na asfalcie i nie pozwala na dynamiczną jazdę, to na dodatek spalanie na poziomie 10 l/100 km w cyklu mieszanym także nie przekonuje. Podczas pierwszych jazd wielu dziennikarzy testowało przyspieszenie od 0 do 100 km/h i o ile nam udało się uzyskać okolice 12 sekund (dwie osoby i bagaż), tak niektórzy nie byli w stanie zejść poniżej 13 sekund. Ktoś uzyskał nawet 14 sekund. To już nie kwestia sportowych emocji, ale i po części bezpieczeństwa podczas wyprzedzania. Z kompletem pasażerów i bagażem lepiej darować sobie wyprzedzania kolumny ciężarówek.
Za to jak zjedziemy Foresterem z asfaltu…
…wtedy zaczyna się zabawa! Naprawdę, auto całkowicie się zmienia i można odnieść wrażenie, że ktoś nagle zdjął jakieś wirtualne ograniczenia czy limity. Jasne, w bardzo trudnym terenie wciąż brakuje mocy i podjeżdżanie pod górę w kopnym piachu to nie jest sytuacja, którą Forester lubi i sobie z nią świetnie radzi, ale szybka jazda po naprawdę nierównej, śliskiej i zdradliwej nawierzchni to czysta frajda. Pełna kontrola, pewność, że napęd zawsze “wyciągnie” z zakrętu i nie zawiesi się np. podczas dołączania tylnej osi. Tutaj transfer mocy pomiędzy przednią a tylną osią waha się od 60:40 do 50:50 - tyle w zupełności wystarczy, aby zachować kontrolę i trakcję w praktycznie każdych warunkach.
I właśnie w tym Subaru jest naprawdę dobre, o ile nie najlepsze w segmencie. Jasne, Land Rover ma więcej możliwości, więcej mocy itp., ale kosztuje o wiele więcej. O SUV-ach z dołączanym napędem na cztery koła nie piszę, bo praca takiego napędu jest zupełnie inna i nie może się równać z napędem symetrycznym Subaru. Być może dla wielu kierowców ważniejsza będzie moc, niższe spalanie i osiągi, ale jeśli ktoś wie, czego szuka i zależy mu na bezkompromisowych właściwościach jezdnych, Forester będzie jedyną rozsądną odpowiedzią.
Nowy Subaru Forester - ceny i podsumowanie


Na początek, dostępna będzie wyłącznie topowa wersja Platinum (First Edition), której cena została ustalona na 205 000 złotych. Co otrzymujemy w zamian? W zasadzie w wyposażeniu znajdziemy wszystko, co tylko jest dostępne w tym modelu m.in.:
- Elektrycznie sterowana klapa bagażnika
- Elektrycznie otwierane okno dachowe
- Elektrycznie sterowane fotele przednie z pamięcią ustawień dla kierowcy
- Podgrzewane fotele przednie i skrajne miejsca kanapy
- Podgrzewana kierownica
- 11,6-calowy ekran systemu multimedialnego z bezprzewodowym Android Auto i Apple CarPlay
- Bezprzewodowa ładowarka dla smartfona o mocy 10W
- Porty USB (dwa z przodu i dwa z tyłu) etc.
Oprócz wymienionych, Forester Platinum oferuje również szereg innych udogodnień, takich jak: system kamer 360 stopni, adaptacyjny tempomat, system monitorowania martwego pola, asystent pasa ruchu i wiele innych. Wszystko to sprawia, że nowy Forester to samochód nie tylko stylowy i funkcjonalny, ale również wyjątkowo bezpieczny. W standardzie każdej wersji ma być dostępny także udoskonalony system Subaru EyeSight, ale o nim napiszemy szerzej po dłuższym teście. Ale czy cena 205 000 złotych to nie za dużo?
Konkurencja jest bardzo mocna i w tej cenie możemy znaleźć naprawdę ciekawe modele z napędem na cztery koła i ze znacznie mocniejszym napędem. Ale czy będą tak samo dobrze się prowadziły? Czy będą tak samo bezpieczne w trudnych warunkach? Czy poradzą sobie w lekkim (i nawet trochę cięższym) terenie? Jeśli takie pytania budzą w kimś wątpliwości, wtedy Subaru Forester będzie idealnym wyborem. Nie jest dynamiczny na asfalcie i nie zaimponuje sąsiadowi, ale wjedzie dalej niż niejeden droższy i naszpikowany gadżetami SUV. Jeśli pod maską pojawiłby się silnik, którego nie ma w Europie tj. 2.5 Boxer o mocy 180 KM, wtedy nie byłoby tylu wątpliwości, a auto spotkałoby się z o wiele większym zainteresowaniem.
