TEST: Peugeot 408 1.2 PureTech 130 KM. Do ideału brakuje naprawdę niewiele!
W marce Peugeot upatruje największą nadzieję dla francuskiej motoryzacji. Ale czy model 408 z trzycylindrowym silnikiem o mocy 130 KM ma jeszcze rację bytu?
Peugeot ma u mnie duże fory i musiałby naprawdę coś dużego odwalić, abym się na niego obraził. Nie, nie jestem fanem francuskiej motoryzacji i w sumie tylko w tej marce pokładam nadzieję. Czy model 408, z którym wiązałem duże nadzieje, był w stanie mnie do siebie zniechęcić, jeśli pod maską miał trzycylindrowy silnik o mocy 130 KM? Czy do takiego auta to nie jest przesada?
Peugeot 408. Ależ on dobrze wygląda!
W reklamach i na stronie producenta zazwyczaj przewija się wersja z asymetrycznymi felgami oraz lakierem w niebieskim odcieniu (o dziwo – darmowym), ale jak to auto dobrze wygląda w czerwieni! Fakt, miałem wersję GT, ale z domyślnymi felgami 19-calowymi, które co prawda nie wyglądają tak szałowo i niekonwencjonalnie, jak opcjonalne 20-tki, ale za to pozwalają zachować komfort na drobnych nierównościach. Ale to i tak nie zmienia faktu, że to auto rzuca się w oczy i nie oszukujmy się – wygląda rewelacyjnie! Owszem, spotkałem się z głosami, że samochód jest brzydki i przekombinowany, a po pytaniu, które zadawałem krytykantowi, czym jeździ na co dzień, albo nie uzyskiwałem odpowiedzi, alby w odpowiedzi słyszałem jedyną słuszną markę na literę V i model na literę P. I nie była to najnowsza wersja.
Nie piętnuję, bo mnie też podoba się Passat (szczególnie ostatnie wersje z pakietem R Line), ale wiem również, że miłośnicy tej marki zazwyczaj krytykują wszystko inne, co nie jest proste, symetryczne i konwencjonalne. A Peugeot 408 taki z całą pewnością i rozciągłością nie jest! Po pierwsze… co to w ogóle za nadwozie? Nie jest to już hatchback, ale jeszcze nie kombi, do coupe też daleko. Jest wiele elementów z crossovera, odrobinę podniesione zawieszenie i dodatki z tworzywa sztucznego, jest także nieco dłuższe nadwozie z wyraźnie opadającą linią dachu i otwieraną klapą bagażnika w stylu hatchbacka. My tu się zastanawiamy, a np. taki… Polonez Caro miał to już dawno!
No nie mówcie, że nie! Jasne, jest ładniej, nowocześniej, ale ta linia nadwozia już kiedyś była, a potem na lata została zapomniana, by wrócić w chwale i splendorze! Ale tak na serio, wróćmy do meritum. Peugeot 408 bazuje na platformie podłogowej EMP2 (Efficient Modular Platform), ma rozstaw osi wynoszący 2787 mm, co zapewnia sporo przestrzeni na tylnych siedzeniach. Jego całkowita długość to 4690 mm, a szerokość 1,859 m ze złożonymi lusterkami. Rozstaw kół to 1599 mm z przodu i 1604 mm z tyłu, co ma zapewnić stabilność na drodze, a koła o średnicy 720 mm i nawet 20-calowe obręcze nadają całości potężnego wyglądu. Co ciekawe, auto jest dość niskie – mierzy zaledwie 1,48 m wysokości. Ale Peugeot nie byłby Peugeotem, gdyby finezji z zewnątrz nie przeniósł do wnętrza, a to wciąż szokuje.

Bardzo komfortowy i zaskakująco ergonomiczny…
… statek kosmiczny? Nie wiem, czy jest jeszcze ktoś, kto nigdy nie siedział w nowszym Peugeocie (308, 2008, 208 itp.), ale jeśli nie, to wciąż kokpit i jego układ robią ogromne wrażenie. Zresztą nawet ja, gdy dłużej nie jeżdżę żadnym Peugeotem i po jakimś czasie wsiadam za kierownicę któregoś z modeli w gamie, czuję się na początku trochę dziwnie, nieco nieswojo – trudno to wyjaśnić. Mimo to już po dłuższej chwili, po pokonaniu kilku kilometrów, wszystko wraca do normy. Ba! Czuję sporą frajdę z jazdy, bowiem mała kierownica rewelacyjnie leży w dłoniach i świetnie się nią operuje w zakrętach.
W 408-ce jest praktycznie tak samo jak w 308, więc nie ma sensu od nowa opisywać wnętrza. Mnie niemal wszystko się podoba. Są niewielkie wpadki w jakości wykończenia czy doboru materiałów, ale i tak jest naprawdę świetnie. A jak z miejscem? Przestrzeni z tyłu nie powinno zabraknąć nawet wysokim pasażerom. Dzięki dużemu rozstawowi osi wynoszącemu 2787 mm, udało się wygospodarować 188 mm przestrzeni na kolana. Oprócz tego, wygospodarowano przestrzeń pod fotelem, co zapewnia pasażerom z tyłu miejsce na rozprostowanie nóg pod siedzeniami pierwszego rzędu. Nowy Peugeot 408 oferuje standardowo dwuczęściową kanapę (60/40) wyposażoną w luk na długie przedmioty np. narty. W wersji GT obie sekcje można natychmiast złożyć za pomocą dwóch elementów sterujących łatwo dostępnych z boków bagażnika. Jego pojemność mieści się w zakresie od 536 do 1611 litrów (w tym 36 litrów schowka pod matą bagażnika w wersji z silnikiem spalinowym). Po złożeniu oparcia można załadować przedmiot o długości do 1,89 metra. Alternatywa dla 308 SW? Moim zdaniem – jak najbardziej. No dobrze, ale czy 130-konny silnik to nie za mało do w sumie dość dużego auta?
Zaskakuje nie tam, gdzie powinien…
Obawiałem się, że Peugeot 408 z silnikiem 1.2 PureTech o mocy 130 KM (230 Nm) i automatyczną 8-stopniową skrzynią będzie mułem, który toczy się po drodze i denerwuje zarówno kierowcę, jak i innych użytkowników dróg. Okazało się, że nie jest źle! Jasne, nie spodziewajmy się sportowych emocji czy sprintu spod świateł, ale do normalnej, spokojnej, przyjemnej jazdy ten silnik wystarczy. Nie lubię trzycylindrowych jednostek, ale w tym modelu (w 308-ce zresztą też) taki układ napędowy wystarczy.
Jeździłem niedawno Citroenem C5 Aircross z takim samym układem napędowym i już po pokonaniu kilkunastu kilometrów miałem dość tego auta.
Pierwsza jazda Citroen C5 Aircross
A tutaj – to wszystko całkiem nieźle gra! Skrzynia świetnie rozumie się z tym silnikiem i mam wrażenie, że to kwestie oprogramowania, bowiem w C5 Aircross szarpanie podczas dojeżdżania do świateł i pełzania z prędkością kilku km/h to był koszmar – ciągłe szarpanie i bujanie. Tutaj – nic takiego. Dynamika jest oczywiście raczej przeciętna – od 0 do 100 km/h w 9,7 sekundy, a prędkość maksymalna to 210 km/h – ale do normalnej jazdy, nawet w trasie, w zupełności wystarczy. Owszem, chrapliwy dźwięk trzycylindrowej jednostki nie jest przyjemny, a pod obciążeniem nie dość, że robi się dokuczliwy, to na dodatek auto staje się ślamazarne, ale do jazdy solo – naprawdę całkiem dobrze! A o co chodzi z tym zaskakiwaniem?
Teoretycznie taki silnik powinien być w porządku w mieście, ale w trasie już nie bardzo. W Peugeocie 408 odniosłem raczej odwrotne wrażenie. W mieście jest OK, choć brakuje mu dynamiki, ale spalanie trochę mnie rozczarowało – 8-9 l/100km, a bywało i około 10 litrów. Za to w trasie – rewelacja! Zrobiłem pomiar przy 120 km/h i po pokonaniu około 10 kilometrów w miarę stałą prędkością komputer pokazał spalanie na poziomie 5,1 l/100km! To lepiej niż w niektórych jednostkach wysokoprężnych! Podczas jazdy drogami podmiejskimi z prędkościami 70-100 km/h spalanie spadło poniżej 5 l/100km. Nie wiem, co Peugeot zrobił z tą skrzynią, ale udało mu się wykorzystać potencjał ośmiu biegów i rewelacyjnie niskiego oporu powietrza. Do miasta – tak sobie. W trasę i dla spokojnego kierowcy, który nie planuje ciągłych wycieczek z kompletem pasażerów – genialny napęd.
Porozmawiajmy o pieniądzach, czyli ceny i wyposażenie
Jeśli chodzi o ceny, jest dość ciekawie i niestety pojawia się ten sam problem, co w modelu 308 – bardzo duży rozstrzał cenowy pomiędzy wersją spalinową, a hybrydową. Klienci szukający mocnej benzyny, ale bez wspomagania elektrycznego (lub z jej „miękką” odmianą MHEV), mogą szukać alternatywy u konkurencji, bowiem w ofercie Peugeota 408 niczego ciekawego nie znajdą. Podstawą jest testowany silnik 1.2 PureTech o mocy 130 KM z automatyczną skrzynią 8-biegową. Za auto z takim napędem trzeba zapłacić co najmniej 143 000 złotych i będzie to wersja Allure. To dość dużo, jak za auto z silnikiem trzycylindrowym o mocy 130 KM, ale jeśli ktoś chce więcej mocy, musi zainwestować w hybrydę plug-in o mocy 180 KM, która kosztuje od 190 550 do 207 200 złotych. Dopłata około 47 000 złotych to dość poważny skok, a topowa odmiana o mocy 225 KM może kosztować nawet 213 700 złotych. Nie ma wersji z manualną skrzynią ani odmiany wysokoprężnej, ale w sumie przy takiej oszczędności w trasie jednostki 130-konnej, silnik Diesla mija się z celem.
Wyposażenie jest zacne, ale oczywiście kilka rzeczy można dokupić m.in.
- opcjonalny lakier – od 2700 do 3500 złotych;
- tapicerka skórzana – 8000 złotych;
- podgrzewana przednia szyba – 800 złotych;
- system Night Vision – 7000 złotych;
- ładowarka indukcyjna – 400 złotych;
- 20-calowe felgi Monolithe – 1500 złotych;
- system audio Focal – 3300 złotych.
Po wybraniu większości dodatków cena Peugeota 408 może przekroczyć 257 000 złotych. Nie chcę być złośliwy, ale za 248 900 złotych dostaniemy Mazdę CX-60 z napędem 2.5 e-SKYACTIV PHEV o mocy 327 KM i napędem 4x4. Dokładamy kilka tysięcy i za 257 900 złotych dostajemy 350-konne Volvo XC60, oczywiście PHEV, również z 4x4. Nie, żebym się czepiał, ale mimo mojej ogromnej sympatii do tego auta, wersja PHEV 225 nie ma kompletnie sensu.
Podsumowanie
Nie bardzo wiem, jak mam ocenić ten samochód. Jeśli z oceny wyłączę silnik, wszystko jest niemal idealne. Gdy mam oceniać całość, z całą sympatią do tej jednostki napędowej, która mnie pozytywnie zaskoczyła, muszę przyznać, że to jednak zdecydowanie za mało. W mieście silnik się męczy i mimo, że skrzynia robi co może, cudów nie ma – brakuje dynamiki, a spalanie jest za wysokie. W trasie, gdy już się rozpędzimy i jedziemy ze stałą prędkością, spalanie jest zaskakująco niskie i zbliża się do wyników dobrej jednostki Diesla. Ale jeśli ktoś oczekuje nieco większej mocy, nie ma alternatywy w postaci np. 1.6 o mocy 150-160 KM z układem MHEV. To byłby strzał w dziesiątkę i w sumie nie byłoby o czym gadać. Jest jednak 180-konna hybryda PHEV, która kosztuje o 47 000 więcej, a odmiana 225-konna z kompletem wyposażenia to już abstrakcja i rewir wyższego segmentu premium. Auto świetne, tylko oferta do kitu.