Junior, czyli jak sprzedać Tychy w cenie Mediolanu. Testujemy Alfę Romeo Junior Ibrida Q4
Kiedy po zimowej szarości wychodzi pierwsze słońce, a humor dopisuje, trudno o lepszego towarzysza podróży niż lśniący, czerwony crossover z logo legendarnej marki z Mediolanu. Alfa Romeo Junior w odcieniu Rosso Brera obiecuje sportowe emocje i doskonale znany kierowcom unikalny charakter. Rzeczywistość jednak weryfikuje, ile w tym projekcie zostało włoskiej pasji, a ile to kalkulacja koncernu Stellantis, który w ostatnim czasie notuje gigantyczne straty.
Z testu dowiesz się o:
Na początek warto przypomnieć, że historia tego modelu zaczęła się od niemałego zamieszania. Pierwotnie samochód miał nazywać się Alfa Romeo Milano, jednak włoskie regulacje dotyczące nazw geograficznych zmusiły włoskiego producenta do powrotu do korzeni i wybrania nazwy Junior. Skąd ten problem, skoro samochód jest ponoć włoski? Paradoksalnie w tym momencie pojawia się wątek polski – Alfa Romeo Junior zjeżdża z taśm montażowych w polskich Tychach, dzieląc swoją technologię z Fiatem 600 oraz Jeepem Avengerem. Z tego powodu nie mógł on przybrać swojej założonej nazwy, ponieważ w praktyce samochód ten nie powstaje we Włoszech, a w Polsce.
Choć najwierniejsi fani marki mogli kręcić nosem, rynek odpowiedział na tę zmianę entuzjazmem – Junior jest obecnie prawdziwym motorem napędowym dla Alfy Romeo, dostępnym na 41 rynkach świata i mogącym pochwalić się sprzedażą przekraczającą 60 tysięcy sztuk. To wynik, który już bez większych kompleksów można zestawić z historycznym modelem GT 1300 Junior z przełomu lat 60. i 70., który znalazł 92 tysiące nabywców. Współczesna Alfa ma jednak przed sobą znacznie trudniejsze zadanie, niż jego historyczny poprzednik – musi godnie zastąpić model Mito i udowodnić, że to wciąż ta sama Alfa Romeo, która przetrwała fuzję z 2021 roku z motoryzacyjnym gigantem. Czy modelowi Junior się to udało? Niekoniecznie…

Przestrzeń i codzienna użyteczność
Alfa Romeo Junior pod względem gabarytów to typowy przedstawiciel segmentu B o długości 4,17 m i rozstawie osi na poziomie 2,56 m, także nie znajdziemy w tej kwestii większych zaskoczeń. O ile z przodu siedzi się nisko i naprawdę przyjemnie – choć wysoki podłokietnik skutecznie utrudnia znalezienie idealnej pozycji za kierownicą – o tyle kanapę z tyłu samochodu możemy określić jako “karne miejsce”, o które pasażerowie będą intensywnie walczyć, by w tym miejscu nie siedzieć. Jest tam bardzo ciasno, a pasażerowie, niekoniecznie wysocy, wbijają swoje kolana w oparcia przednich siedzeń.

Bagażnik w wersji Ibrida Q4 oferuje 340 litrów pojemności, co jest wynikiem raczej przeciętnym, ale praktycznym dzięki zastosowaniu podwójnej podłogi, haczykom i gniazdku 12V. W testowanej przez nas wersji Ti klapa bagażnika sterowana jest elektrycznie i bezdotykowo, co ułatwia życie przy mniejszych bądź większych zakupach. Niestety, gorzej jest w przypadku schowków wewnątrz kabiny – jest ich po prostu zbyt mało, co zmusza kierowcę i pasażerów do chowania swoich przedmiotów w bagażniku, lub wykorzystania wspomnianej już “karnej” przestrzeni z tyłu kabiny.
Piękny włoski design, który hipnotyzuje i irytuje
Wizualnie Alfa Romeo Junior to majstersztyk – jak na włoską markę przystało – który wyróżnia się na tle nudnych i powtarzalnych miejskich SUV-ów. Największe wrażenie na nas zrobił przód auta z matrycowymi reflektorami Full LED o sygnaturze 3+3 oraz nowoczesna interpretacja grilla Scudetto z napisem w stylu retro. Niestety, nasza subiektywna ocena estetyki kończy się tam, gdzie zaczyna się funkcjonalność. Przeniesienie tablicy rejestracyjnej na środek dolnej części zderzaka to spory błąd Alfy Romeo – nie tylko zrywa z tradycją niesymetrycznych przodów, ale też sprawia, że łatwo ją uszkodzić chociażby na progu zwalniającym, ponieważ jej krawędzie wystają poza obrys zderzaka.

Z boku auto prezentuje się zadziornie dzięki 18-calowym felgom Petali za dopłatą 3700 zł, które są współczesną interpretacją kultowych już “telefonów”, oraz ukrytym klamkom w słupkach C. Tył z pasem świetlnym nawiązującym do modelu SZ z lat 1989-1993 może wzbudzać nieco kontrowersji, ale w ostatecznym rozrachunku jest spójny ze stylistyką Juniora. Całość dopełnia naprawdę piękny lakier Rosso Brera z czarnym dachem, choć za tą przyjemność musimy dopłacić aż 7900 zł.

Wnętrze pełne kontrastów w wydaniu Stellantis
W środku Junior stara się nas oczarować sportowym charakterem. Fotele z logotypem marki w zagłówkach są bardzo wygodne, a cyfrowe zegary ukryte w głębokich tubach (tzw. cannocchiale) o przekątnej 12,25 cala wyglądają tak, jak na włoską markę przystało. Cieszą też drobne detale, takie jak podświetlane na czerwono kratki nawiewów w motywem węża, które robią świetne wrażenie przy przejażdżkach po zmroku. Równie ładnie prezentuje się wyeksponowany przycisk do odpalania silnika, który znajdziemy na konsoli środkowej.

Niestety, włoski czar pryska przy bliższym poznaniu Juniora. Jakość materiałów w aucie aspirującym do klasy premium jest, mówiąc wprost, rozczarowująca i wręcz nie przystoi po prostu Alfie Romeo. Twarde plastiki na desce rozdzielczej i boczkach drzwi oraz słabe spasowanie obudowy zegarów szybko przypomną nam o bliskim pokrewieństwie ze swoim “sąsiadem” z Tychów, czyli budżetowym Fiatem. Nie lepiej jest w przypadku ergonomii – 10,25 calowy ekran multimedialny został zamontowany zbyt nisko, co utrudnia komfortową obsługę, a sam system działa powolnie i nielogicznie, mimo że oferuje bezprzewodowe Apple CarPlay i AndroidAuto. Doceniamy za to fizyczne przyciski klimatyzacji – dobrze, że producent o nich pomyślał – ale umieszczono je tak głęboko, że ich obsługa wymaga oderwania pleców od fotela. Jeśli porównamy to wnętrze z japońskim Lexusem LBX, Alfa wypada po prostu słabo.
Niestety to, co znajdziemy w kabinie Alfy Romeo Junior to po prostu rozwiązania już dobrze znane z innych modeli miejskich koncernu Stellantis. Czy tak wysoka cena powinna wiązać się z masowymi rozwiązaniami? Odpowiedź na to pytanie pozostawiamy Wam.

Napęd Q4 – obiecująca nazwa i trudna rzeczywistość
Pod maską Alfy Romeo Junior pracuje układ miękkiej hybrydy (MHEV) oparty na 3-cylindrowym silniku 1.2 Turbo. Wspólnie z 55-konną jednostką elektryczną generuje on moc rzędu 145 KM i 230 Nm momentu obrotowego trafiającego na obie osie. Napęd Q4 realizowany jest przez silnik elektryczny na tylnej osi, co w teorii poprawia trakcję. Przyspieszenie do setki zajmuje 9,1 sekundy, a prędkość maksymalna Juniora to 200 km/h.
Niestety, największym wrogiem tego modelu jest 6-biegowa przekładnia eDCT. Skrzynia mocno szarpie w mieście, wykazuje ogromną zwłokę przy ruszaniu i sprawia wrażenie niezdecydowanej. Kultura pracy 3-cylindrowego silnika i przeciętne wyciszenie kabiny dodatkowo psują wrażenia z jazdy. Mimo to musimy pochwalić samo podwozie – wielowahaczowe zawieszenie z tyłu, które jest unikalne dla Q4 oraz bezpośredni układ kierowniczy pozwalają na pewne pokonywanie zakrętów, choć samo zawieszenie pracuje dość głośno na nierównościach.

Spalanie i cena, która… no właśnie
Zużycie paliwa w naszym teście oscylowało wokół 6-6,5 l/100 km w cyklu mieszanym. W mieście można bez trudu zejść do 5,5 l/100 km, ale na autostradzie musimy liczyć się z wynikiem powyżej 7 l/100 km. Zbiornik o pojemności 44 litrów pozwala nam przejechać około 700 km.
Teraz przechodzimy w praktyce do sedna problemu Alfy Romeo Junior. Bazowa hybryda kosztuje 133 800 zł, ale wersja Ti Q4 to już wydatek rzędu 159 400 zł. Testowany przez nas egzemplarz z dodatkami, w tym pakietem Techno (8500 zł), obejmujący m.in świetne kamery 360 stopni, matrycowe LED-y, bezkluczykowy dostęp i asystenta jazdy w korku, został wyceniony na 179 100 zł. To bardzo dużo, biorąc pod uwagę, że nawet za dopłatą nie otrzymamy tu podgrzewanej kierownicy czy markowego audio, które znajdziemy za to u tańszej konkurencji.

Cena jest właściwie największym problemem tego modelu – w zawrotnej kwocie otrzymujemy raczej średniaka klasy premium, który mimo oczywiście kilku swoich zalet i świetnemu designowi zmaga się z licznymi bolączkami, które w takiej cenie nie powinny po prostu wystąpić.
Junior vs rywale
Rynek B-SUV premium jest bardzo ciasny, a Alfa Romeo Junior może znaleźć na nim wielu zagrażającym jej konkurentów. Najpoważniejszy z nich Lexus LBX w wersji E-FOUR kosztuje co prawda więcej, bo 195 400 zł, ale oferuje przy tym pełną hybrydę, zdecydowanie lepsze wykończenie i dłuższą gwarancję sięgającą do 5 lat na układ hybrydowy i 3-letniej na auto (w porównaniu do 2-letniej gwarancji Alfy bez limitu kilometrów). Z kolei Audi Q2 w wersji S Line, choć wycenione na absurdalne jak na miejskiego crossovera 221 290 zł, bije Alfę o głowę pod względem osiągów i pojemności bagażnika, wynoszącej 405 litrów.
Najciekawiej wypada kolega Alfy z Tychów, czyli Jeep Avenger. W wersji 4xe jest o 10 tysięcy złotych tańszy, przy czym jest bardziej funkcjonalny wewnątrz i pełen zabawnych detali, choć znajdziemy tu jeszcze twardsze materiały. Alfa Romeo na tle rywali broni się głównie stylem i charakterystyką prowadzenia, ale cenowo plasuje się w bardzo ryzykownym rejonie.
Podsumowanie – czy warto?
Alfa Romeo Junior Ibrida Q4 to samochód pełen sprzeczności. Z zewnątrz oczywiście cieszy oko niebanalnym, typowo-włoskim designem i daje namiastkę sportowego prowadzenia dzięki sztywnemu zawieszeniu. Jednocześnie jest to samochód, który obnaża dosłownie wszystkie słabości koncernu Stellantis. Fatalna skrzynia biegów, tanie i nieprzystające marce premium wykończenie wnętrza i nielogiczna obsługa multimediów to błędy, które trudno wybaczyć przy kwocie dobijającej do 180 tysięcy złotych – tym bardziej, że na rynku znajdziemy z łatwością podobne samochody (choć nie w kwestii włoskiego stylu), które z powyższymi problemami się nie zmagają. Alfa Romeo Junior to samochód dla kogoś, kto prawdziwą miłością darzy włoski styl i jest w stanie przymknąć oko na techniczne niedoskonałości. Dla kierowców, którzy szukają prawdziwej jakości premium, droga do salonu Alfy może okazać się niekoniecznie dobrym wyborem.
Jeśli mimo pewnych niedociągnięć włoski design Juniora skradł Twoje serce, mamy dla Ciebie dobrą wiadomość. Na Superauto.pl znajdziesz kilkanaście ofert włoskiego crossovera w różnych wariantach wyposażenia oraz wersjach silnikowych. Dostępne samochody to fabrycznie nowe egzemplarze z roczników 2025 i 2026, które możesz odebrać od ręki z atrakcyjnym finansowaniem przy rabatach sięgających nawet 15%.