SsangYong Rexton 2022 Sapphire - SUV z prawdziwego zdarzenia
Obecnie oferowane SUV-y są typowo bulwarowymi samochodami, które rzadko kiedy zjeżdżają z asfaltu i bliżej im do aut osobowych niż terenówek. Na szczęście są wyjątki, a jednym z nich jest SsangYong Rexton.
Spis treści
Pierwsze SUV-y uchodziły za ogniwo pośrednie pomiędzy autami terenowymi a osobowymi. Bliżej im jednak było do terenówek niż samochodów osobowych. Z upływem lat coraz bardziej upodabniały się one do osobówek, zaś obecnie SUV ma zazwyczaj więcej cech z pojazdu osobowego niż stricte terenowego. Coraz trudniej jest obecnie znaleźć samochód z nadwoziem SUV-a, którym bez większych obaw można wjechać nawet w bardziej wymagający teren. Oczywiście zdarzają się wyjątki, a jednym z nich jest SsangYong Rexton, czyli flagowy model trochę niedocenianego koreańskiego producenta.
Z wyglądu typowy Koreańczyk, ale całkiem ciekawy
SsangYong w opinii wielu osób uchodzi za brzydki lub co najmniej dziwacznie zaprojektowany samochód, który odstaje lata świetlne od konkurencji. Owszem, tak było kiedyś, tj. jakieś kilkanaście lat temu. Obecnie jednak samochody koreańskiej marki prezentują się znacznie lepiej i wcale nie odstają od bardziej uznanej konkurencji. Dowodem na to jest chociażby testowany Rexton, który prezentuje się nowocześnie i całkiem atrakcyjnie dla oka. Jest swego rodzaju koreańską alternatywą dla Toyoty Land Cruiser. Mówię to nie bez powodu, bowiem samochód jako jeden z niewielu obecnie oferowanych jest oparty na ramie.

Pierwsza generacja Rextona produkowana była aż przez 16 lat, od 2001 roku. Samochód nie wyróżniał się wyszukanym stylem nadwozia, lecz był oparty na ramie i masywny. W 2017 roku zadebiutował jego następca w postaci II generacji, będący całkowicie nową konstrukcją. Podobnie jak poprzednika, samochód oparto na ramie jednak zwiększono wymiary nadwozia, zaś design stał się znacznie ciekawszy dla oka. SsangYong Rexton II mierzy 4850 mm długości, zaś jego rozstaw osi liczy 2865 mm. Jest to naprawdę spory i masywny samochód, zwłaszcza, jeśli weźmiemy pod uwagę pozostałe wymiary nadwozia, a więc szerokość wynoszącą 1960 mm oraz liczącą 1805 mm wysokość. Jesienią 2020 roku przeprowadzono modernizację Rextona, w ramach której odświeżono wygląd i wprowadzono nowocześniejsze wyposażenie.
Jak już wspominałem, Rexton to niezwykle masywny samochód. Z przodu w oczy rzuca się wielka atrapa chłodnicy z wieloma ozdobnikami oraz charakterystycznymi LED-owymi reflektorami, który wyglądają trochę jak wyjęte z gry, jednak świecą bardzo dobrze. Reprezentacyjny charakter samochodu podkreślają także liczne chromowane akcenty. 18-calowe felgi o dość nietypowym wzorze trochę giną na tle wielkiego nadwozia Rextona w kolorze Elemental Grey Metallic (3000 zł). Uwagę zwraca spory prześwit pojazdu wynoszący aż 224 mm. Tylna część nadwozia Rextona również prezentuje się bojowo. Uwagę zwracają tylne lampy z całkowicie czerwonymi kloszami, połączone subtelną chromowaną listwą. Klapę bagażnika wieńczy spory, chromowany napis REXTON. Ciekawostką są umieszczone na tylnym zderzaku kierunkowskazy. Uwagę zwracają też liczne przetłoczenia na drzwiach i błotnikach.

Kabina pozytywnie zaskakuje, ale…
…Najpierw trzeba się do niej dostać. Zgadza się, wsiadanie i wysiadanie z Rextona nie należy do łatwych z racji wysokiego prześwitu – przydałby się wysuwany stopień. Sama kabina jednak jest niezwykle przestronna i funkcjonalna. Obszerne przednie fotele z pikowaną skórzaną tapicerką Nappa (4000 zł) wręcz rozpieszczają komfortem, oferując wygodne siedziska, mają elektryczną regulację, pamięć ustawień fotela kierowcy, a także funkcję wentylacji i podgrzewania (do pełni szczęścia brakuje tylko funkcji masażu). Pomiędzy kierowcą a pasażerem znalazł się szeroki podłokietnik przypominający swoimi rozmiarami amerykańskie full size SUV-y. Skrywa on schowek z gniazdem 12V. Oprócz tego podróżujący z przodu mają do dyspozycji spore schowki w drzwiach, dwa wejścia USB-A, umieszczoną pod ręką ładowarkę indukcyjną i dwa cupholdery. Tak naprawdę jedynym zastrzeżeniem są podłokietniki na drzwiach, które mimo, iż miękko wykończone, to potrafią ugniatać łokieć. Irytuje działanie klimatyzacji, gdyż ciężko dostosować siłę nadmuchu z racji tego, iż już w najniższym ustawieniu jest ona zbyt duża. Szczerze mówiąc pierwszy raz z czymś takim się spotkałem.
Również z tyłu miejsca jest mnóstwo w każdym kierunku. Wygodnie pojedzie tam nawet trójka pasażerów, co jest zasługą nie tylko szerokiej kabiny, ale również płaskiej podłogi. Przewidziano dla nich osobne nawiewy klimatyzacji (szkoda, że bez możliwości regulacji temperatury), gniazdko 12V oraz dwa wejścia USB-A. Z kwestii praktycznych warto też wspomnieć o kieszeniach na oparciach przednich siedzeń oraz centralnym podłokietniku z cupholderami oraz półką na telefon. Uwagę zwracają także specjalne uchwyty na obudowach słupków B, ułatwiające wsiadanie na tylną kanapę. Sama tylna kanapa jest przesuwana i ma regulowany kąt pochylenia oparcia. Oparcia siedzisk można także postawić do pionu, co umożliwia przewożenie naprawdę sporych gabarytów.

Sam bagażnik jest ogromny i liczy w testowanej, pięcioosobowej wersji (dopłata do 7-osobowej odmiany wynosi 5000 zł) 784 litry, zaś po złożeniu oparć drugiego rzędu rośnie ona aż do 1997 litrów. Przedział bagażowy jest przy tym estetycznie wykończony i ustawny, a także ma haczyki i spore schowki po bokach. Irytuje natomiast elektrycznie otwierana klapa bagażnika (4500 zł), która nie dość, że działa bardzo wolno, to jeszcze nisko się podnosi, w efekcie czego łatwo uderzyć w nią głową. W takim aucie jest to wręcz niedopuszczalne.
Kabina nie tylko przestronna, ale i estetyczna
Kabina Rextona, nie dość że przestronna, to jeszcze jest estetycznie wykończona i ergonomiczna. Wykończono ją w większości miękkimi i przyjemnymi w dotyku tworzywami (nie licząc twardego plastiku w centralnej części deski rozdzielczej), podobnie jak boczki drzwi przednich i tylnych, gdzie zastosowano przeszycia imitujące skórę. Zresztą takich „imitacji” szlachetnych tworzyw jest w kabinie Rextona więcej. Z jednej strony nie sprawiają one wrażenia tandetnych, z drugiej zaś po aucie tej klasy można już spodziewać się zastosowania prawdziwych odpowiedników. Tak oto udało mi się dostrzec, że manetki do zmiany biegów, wstawki na czteroramiennej (nomen omen niesamowicie masywnej) kierownicy, na drzwiach oraz kokpicie wykonano z plastiku imitującego aluminium. Trochę słabo, biorąc pod uwagę, że auto kosztuje znacznie powyżej 200 000 zł. Ponadto zastosowano bardzo skąpe oświetlenie ambiente. Na obronę jest pas z pikowanej skóry, biegnący przez dolną partię deski rozdzielczej, a także podobne wykończenie paneli na drzwiach. Wreszcie in plus należy zapisać spasowanie – nic nie trzeszczy, nie rusza się ani nie skrzypi – widać, że Koreańczycy odrobili lekcje.

Dosyć dopracowana ergonomia
Również pod względem ergonomii trudno się do czegoś poważnie doczepić. Może multimedia z 9,2-calowym dotykowym ekranem mogłyby oferować nowocześniejsze grafiki i być bardziej rozbudowane, jednak reakcja ekranu na dotyk jest bardzo dobra. Irytuje natomiast problem ze skalowaniem map fabrycznej nawigacji, które swoją drogą w momencie testu były już mocno nieaktualne. Na szczęście samochód wyposażono w funkcje AndroidAuto i Apple CarPlay (niestety przewodowe) oraz zastosowano fizyczne przyciski-skróty od dwustrefowej automatycznej klimatyzacji. Logicznie pogrupowano również przyciski na kierownicy. Na tunelu środkowym znalazł się stylowy joystick od automatycznej przekładni, przypominający swoim kształtem do złudzenia ten z BMW. Obok niego są przyciski od kamery 360 stopni (pakiet Executive za 14 000 zł), oferującej dobrą jakość obrazu i wiele różnych widoków (z boku, z przodu, tyłu, z lotu ptaka lub 3D), a także przyciski do dezaktywacji układu start&stop czy uruchamiania asystenta zjazdu ze wzniesienia, a także zmiany trybów jazdy (do wyboru Normal, Sport oraz Winter). Obok mamy też pokrętło do sterowania napędem 4x4. Możemy wybrać albo napęd tylnej osi (najlepszy na co dzień) lub aktywować stały napęd na obie osie. Spodobała mi się płynność działania wirtualnych zegarów z 12,3-calowym wyświetlaczem, jednak możliwości ich konfiguracji są ograniczone.
Pod maską odpowiedni napęd, choć i tak wyboru nie ma
Pod maską Rextona znalazła się 2.2-litrowa jednostka wysokoprężna o mocy 204 KM i maksymalnym momencie obrotowym 441 Nm. Za przeniesienie napędu na obie osie odpowiada 8-stopniowa przekładnia automatyczna. W testowanym egzemplarzu zastosowano opcjonalny napęd 4x4 z reduktorem (9000 zł), który aktywuje się za pomocą wspomnianego wcześniej pokrętła (trzecia pozycja). Silnik nie wyróżnia się szczególną kulturą pracy, jednak kabinę na tyle dobrze wyciszono, że możemy o tych niedogodnościach zapomnieć. Jednostka jest także całkiem dynamiczna, okazując się w zupełności wystarczająca do napędzania tego ważącego ponad 2,1 tony kolosa. Skrzynia biegów zmienia przełożenia płynnie, całkiem sprawnie i bez szarpnięć, choć czuć po niej, iż zestrojono ją bardziej pod kątem płynnej, spokojnej jazdy.

Jednocześnie zużycie paliwa jest całkiem rozsądne jak na tak duży i ciężki samochód. Średnio w teście spalił on około 8,5 l/100 km. Tyle też potrzebował podczas jazdy drogami ekspresowymi, zaś na autostradzie przy 140 km/h zużycie rosło do 9,5 l/100 km. W miejskich korkach spalanie potrafi dobić nawet do 12 l/100 km, zaś poza miastem spada nawet do 6,8 l/100 km. Jak widać wahania są spore jak na silnik wysokoprężny, jednak nie powinno to dziwić, gdyż mamy do czynienia z naprawdę ciężkim samochodem. Zbiornik paliwa liczy 70 litrów, stąd też wyniki na poziomie ponad 700 km są jak najbardziej realne. Szkoda tylko, że przy każdym zgaszeniu silnika (nawet na chwilę podczas postoju na parkingu) dane dotyczące średniego zużycia paliwa się resetują.
Rexton to prawdziwy SUV z krwi i kości
To właśnie duży prześwit, ramowa konstrukcja i stały napęd 4x4 z reduktorem i blokadą tylnego mostu (2500 zł) czynią z Rextona niemalże terenówkę. Celowo wspomniałem niemalże, bowiem jak na samochód oparty na ramie pozostaje on całkiem komfortowy także na dziurawych i łatanych drogach, choć zdarza mu się bardziej podskakiwać niż SUV-om z samonośnym nadwoziem. Nie ma co też liczyć na prowadzenie w zakrętach – autem po prostu mocno buja, zaś precyzja układu kierowniczego pozostawia sporo do życzenia. Niemniej doceniłem wysoki komfort w trasach, dobre wyciszenie i stabilność podczas jazdy z prędkościami autostradowymi. Pełnię swoich możliwości Rexton pokazuje w terenie, gdzie pozwala wjechać tam, gdzie większość SUV-ów już by się poddała.
Postęp widać również po cenniku
Bazowy SsangYong Rexton 2022 kosztuje od 187 990 zł za odmianę Crystal. Bogatszy wariant Quartz wyceniono na 204 990 zł, zaś testowany topowy wariant Sapphire to już koszt rzędu 237 990 zł. Opisywany egzemplarz wraz ze wszystkimi opcjami kosztuje już 262 490 zł, a to naprawdę dużo. Na obronę Rexton ma nie tylko ogromną kabinę, ale również bogate wyposażenie, ponadprzeciętne zdolności terenowe, a także… 5-letnią gwarancję.

Podobnie kosztują SUV-y klasy średniej marek premium, jednak są one o segment mniejsze. Najbliższym konkurentem Rextona jest oparta również na ramie Toyota Land Cruiser. Występuje ona z 2.8-litrowym turbodieslem R4 o mocy 204 KM. W bazowej odmianie Prado z 6-biegową skrzynią automatyczną kosztuje ona od 249 000 zł. Topowy wariant Executive wyceniono natomiast na 339 000 zł. Z kolei rywalem Rextona, który jest bardziej zbliżony do aut osobowych i lepiej radzi sobie na asfalcie, jest Kia Sorento . Odstaje ona jednak od Ssangyonga pod względem właściwości terenowych. Bazowa Kia Sorento z 2.2-litrowym dieslem o mocy 193 KM, napędem AWD i przekładnią automatyczna kosztuje od 204 900 zł za wariant M, zaś topowa odmiana Prestige Line to koszt rzędu 249 900 zł.
SsangYong Rexton w ofercie Superauto.pl
W ofercie Superauto.pl znajdziecie kilka egzemplarzy SsangYonga Rextona w topowej wersji Sapphire z napędem AWD. Samochody są bogato wyposażone i fabrycznie nowe, pochodzą z 2022 roku. Możecie liczyć oczywiście na atrakcyjne finansowanie i minimum formalności.
Sprawdź ofertę SsangYong Rexton leasing na Superauto.pl
Czas na podsumowanie
Przyznam się szczerze, iż początkowo miałem problem z odpowiedzią na pytanie: Dla kogo w zasadzie stworzono ten samochód? Wreszcie jestem w stanie odpowiedzieć na nie. Otóż SsangYong Rexton jest takim trochę motoryzacyjnym dinozaurem, wymierającym gatunkiem. Samochód imponuje zdolnościami terenowymi, zapewnia wysoki poziom bezpieczeństwa i komfort w trasach, a także jest bardzo przestronny i funkcjonalny. Bez problemu wybierzemy się nim nawet na dalszy urlop i nie będziemy mieli problemów z zapakowaniem się. Jednocześnie zjechanie w bardziej wymagający teren czy bezdroża nie będzie dla tego auta zmorą, gdyż mamy tutaj stały napęd 4x4 z reduktorem i spory prześwit.
W mieście jednak pokaźne gabaryty pojazdu dadzą się we znaki, zwłaszcza przy parkowaniu. Tutaj z pomocą przychodzą kamery. Są one o tyleż istotne, że czujniki w Rextonie działają raczej na słowo honoru. Zresztą takich irytujących drobiazgów jest w koreańskim SUV-ie więcej, jednak jako całokształt uważam go za udaną konstrukcję. Sprawnie działający układ napędowy, bogate wyposażenie i estetyczna kabina – to kolejne z wielu istotnych zalet Rextona. Tak naprawdę koreański SUV cierpi głównie z powodu słabego postrzegania SsangYonga jako marki. Cena jest dosyć wysoka, jednak wcale nie wypada gorzej od konkurencji. Krótko mówiąc Rexton to samochód prawdziwie wszechstronny, pozwalający trochę poszaleć w terenie, a jednocześnie zapewniający przyzwoity komfort na drogach publicznych. Właśnie dla takich osób dedykowany jest ten model – lubiących czasem wjechać w teren, a jednocześnie chcących zachować komfort i funkcjonalność typowego SUV-a.

