Pożary aut elektrycznych - obalamy mity. Budowa baterii, gaszenie, przykłady pożarów
W ostatnim czasie coraz częściej można spotkać się z opiniami, że samochody elektryczne są przyczyną wielu pożarów i bez powodu potrafią się zapalić. Statystyki mówią jednak co innego. Jak jest naprawdę?
Aktualizacja z dnia 28 października 2024 - do 2030 roku czterokrotnie wzrośnie zapotrzebowanie na baterie
Według firmy doradczej Bain&Company globalna sprzedaż samochodów elektrycznych ma wzrastać o około 20% rocznie i w 2030 roku osiągnąć aż 37 milionów sztuk. Udział samochodów elektrycznych w rynku ma wynosić około 38% względem 12% w 2023 roku. Wiązać się z tym będzie większy popyt na baterie. W 2030 roku ma on wynosić około 4,1 tys. GWh rocznie wobec 1 tys. GWh w 2023 r. Partner Bain&Company, Marcin Szczuka, zaznacza, że koszt wytworzenia baterii wprost przekłada się na cenę końcową samochodu, natomiast trwałość i wydajność akumulatorów jest bardzo ważna dla użytkowników i wpływa na decyzję o zmianie pojazdu na elektryczny.
Eksperci Bain&Company twierdzą, że dominującą technologią pozostaną baterie litowo-jonowe. Producenci cały czas próbują poprawiać ich wydajność i obniżać koszty produkcji. Będą to robić m.in. poprzez stosowanie nowych związków chemicznych, wprowadzanie innych kształtów samych ogniw i dokonywanie zmian w architekturze baterii. Szczególnie intrygującą dla przemysłu motoryzacyjnego kwestią jest integracja ogniw z podwoziem pojazdu, a także wykorzystanie tańszych suchych elektrod i sprawniejszych systemów zarządzających bateriami opartych na AI.
Obecnie ponad 90% stosowanych baterii litowo-jonowych to urządzenia NMC (niklowo-manganowo-kobaltowe) i LFP (litowo-żelazowo-fosforanowe). Technologia LFP zyskuje na popularności dzięki lepszej gęstości energii i niższym kosztom produkcji. Baterie te będą dominować zwłaszcza w Chinach ze względu na popyt na tańsze samochody elektryczne oraz dostęp do fosforytu i żelaza. Również w USA i w Europie udział akumulatorów LFP rośnie, lecz w wolniejszym tempie niż w Chinach z racji na ograniczoną produkcję tego typu ogniw i praktycznie nieopłacalny import ogniw z Chin z racji na wysokie cła. Ponadto według ekspertów baterie LFP słabiej nadają się do recyklingu. Coraz więcej firm z Zachodu decyduje się zatem na baterie NMC z niską zawartością kobaltu. Według ekspertów Bain&Company udział baterii LFP na rynku globalnym nie przekroczy 40%.
Z kolei udział w rynku innych kategorii baterii, które nadal znajdują się na etapie prototypów i produkcji pilotażowej, czyli sodowo-jonowych o wysokiej gęstości oraz ogniw ze stałym elektrolitem, do 2030 roku pozostanie na jednocyfrowym poziomie.
Wzrost liczby zużytych baterii oraz wprowadzanie nowych regulacji poskutkuje też większym zapotrzebowaniem na technologie związane z recyklingiem akumulatorów. Obecnie nie ma dominującego rozwiązania na rynku, a sama branża jest na etapie poszukiwań. Niektóre firmy próbują modeli biznesowych jak np. wynajmu baterii, aby mieć kontrolę nad odbiorem zużytych ogniw i ich recyklingiem.
Bain & Company to jedna z wiodących firm doradczych na świecie, specjalizująca się w doradztwie strategicznym. Eksperci Bain wspierają zarządy firm w podejmowaniu kluczowych decyzji dotyczących strategii, organizacji, fuzji i przejęć oraz wdrażaniu nowoczesnych technologii. Firma jest także uznawana za jednego z najważniejszych doradców funduszy private equity. Bain & Company została założona w 1973 roku w Stanach Zjednoczonych i posiada obecnie 65 biur w 40 krajach.
Aktualizacja z dnia 2 lipca 2024 - Stacje ładowania aut elektrycznych w garażach. Na co zwrócić uwagę?
Wzrost liczby samochodów elektrycznych stanowi wyzwanie dla deweloperów oraz zarządców istniejących budynków mieszkalnych i komercyjnych. Do wyposażenia garażu w stację ładowania aut elektrycznych trzeba podejść kompleksowo. Kluczowym etapem, jeszcze przed budową systemu stacji ładowania w garażach podziemnych, jest opracowanie koncepcji uwzględniającej specyfikę budynku, potrzeby użytkowników oraz aspekty związane z bezpieczeństwem eksploatacji. Należy uwzględnić m.in. układ przestrzenny garażu, możliwość rozmieszczenia stacji ładowania w dogodnych dla użytkowników miejscach, dostępność zasilania oraz infrastrukturę techniczną wspierającą bezpieczne działanie stacji ładowania. Należy też zweryfikować możliwości sposobu montażu instalacji, np. do sufitu lub do ścian.
Kolejną ważną kwestią jest upewnienie się, że w obiekcie istnieje wystarczający zapas mocy elektrycznej, by zasilić planowane stacje ładowania. Brak odpowiedniej mocy może doprowadzić do przeciążenia instalacji i wyłączeń awaryjnych systemu. W tym celu konieczne jest zrobienie analizy z zastosowaniem rejestratorów parametrów elektrycznych podłączonych do obwodów w rozdzielni głównej na okres co najmniej tygodnia, przy czym niezbędne jest sprawdzenie profilu mocy w dni robocze i weekendy w ciągu całej doby.
Co z istniejącymi już budynkami? Otóż w przypadku nieruchomości istniejących już od co najmniej kilku lat niezbędna może być modernizacja lub przebudowa istniejącej rozdzielni głównej. Niejednokrotnie bowiem moc dla planowanego systemu ładowania jest na podobnym poziomie lub nawet wyższa od dotychczasowej mocy pobieranej przez budynek. W przypadku braku wystarczającej mocy należy złożyć wniosek do lokalnego operatora sieci w celu zwiększenia dostępnej mocy. Ważne jest precyzyjne obliczenie potrzebnej mocy i profesjonalne przygotowanie wniosku, co pozwoli na skrócenie czasu oczekiwania na jego realizację. W początkowych eksploatacji stacji ładowania, w oczekiwaniu na zwiększenie mocy przyłączeniowej, niezbędne może być dynamiczne zarządzanie dostępną mocą, aby uniknąć przeciążeń.
Konieczne jest również zastosowanie odpowiednich środków zapobiegawczych i procedur bezpieczeństwa pożarowego w celu minimalizacji ryzyka dla użytkowników, innych pojazdów oraz budynku. Ponadto montaż stacji ładowania powinien być uwzględniony w warunkach ubezpieczenia obiektu. Ubezpieczyciele mogą wymagać wzmocnienia ochrony przeciwpożarowej poprzez zastosowanie środków technicznych i organizacyjnych. Konieczne są też stałe przeglądy i serwis obiektu i stacji ładowania.
Kontrowersje związane z pożarami samochodów elektrycznych
Pożar Fremantle Highway
Zapewne słyszeliście o szumnie nagłaśnianym przez media pożarze statku Frematle Highway u wybrzeży Holandii, który transportował kilka tysięcy samochodów. 25 lipca doszło do pożaru na przewożącym pona 3700 samochodów statku. Blisko 500 z nich stanowiły pojazdy elektryczne. Niemal od razu pojawiły się doniesienia, że pożar zaczął się od samozapłonu samochodu elektrycznego. Po ugaszeniu 3 sierpnia został odholowany do pobliskiego portu Eemshaven w Groningen, gdzie na jego pokład weszła holenderska firma Bokalis mająca odzyskać przewożone pojazdy lub też ich wraki. Jak podała agencja dpa (Deutsche Press Agency), powołując się na przedstawiciela tejże firmy, około 1000 luksusowych samochodów wydawało się być w dobrym stanie i co ciekawe, wśród nich miały być wszystkie samochody elektryczne, w liczbie 498 sztuk. Oznaczałoby to zatem, że hipotezy o rzekomym pożarze statku z winy auta elektrycznego były fałszywe.
Pożar miał bowiem wybuchnąć na którymś z górnych pokładów (statek miał łącznie 12 pokładów). Nie wiadomo jednak, czy na którymś z górnych pokładów nie znajdowały się też jakieś samochody. Ze wstępnych szacunków wynika, że spaleniu uległo około 2 700 z 3 784 znajdujących się na statku samochodów. Przy wydobywaniu samochodów ze statku doszło jednak do pożaru elektrycznego Mercedesa EQE, który wydawał się być w dobrym stanie. Na szczęście strażacy szybko umieścili go w kontenerze z wodą i ugasili tym samym pożar. Możliwe, że aut elektrycznych było więcej niż 500. Nadal badane są przyczyny pożaru.
Felicity Ace
W lutym 2022 roku doszło do pożaru samochodowca Felicity Ace. Przewoził on blisko 4 tys. samochodów z Niemiec do Stanów Zjednoczonych. Wśród nich były także samochody elektryczne, których akumulatory znacząco utrudniały akcję gaśniczą. Pożary baterii litowo-jonowych są bowiem nieprzewidywalne i trwają bardzo długo. Spekulowano, że przyczyną pożaru był zapłon baterii któregoś z samochodów elektrycznych, lecz nie ustalono oficjalnej przyczyny pożaru, zaś sam statek podczas holowania do portu zatonął w pobliżu Azorów.
Przyczyny pożarów samochodów elektrycznych
Najczęstszymi powodami pożarów samochodów elektrycznych na podstawie danych udostępnionych przez australijską Agencję EV Fire Safe są pożary w wyniku kolizji pojazdów. Równie powszechną, zwłaszcza w ostatnich latach, była przyczyna związana z wadami produkcyjnymi baterii. Innymi powodami są uszkodzenie baterii w czasie serwisu, ładowania, przegrzania pojazdu (następuje wówczas zjawisko ucieczki termicznej, prowadzącej do niekontrolowanych wybuchów kolejnych modułów akumulatora) czy zanurzenia w wodzie (zalania).
Przykłady pożarów samochodów elektrycznych
W 2016 roku doszło do pożaru Tesli Model S podczas ładowania na stacji szybkiego ładowania w Norwegii. Przyczyną był błąd w module sterującym baterią samochodu.
W 2017 roku w Austrii Tesla Model S zapaliła się po uderzeniu z dużą prędkością w barierę ochronną na autostradzie. Kilkukrotnie ugaszane baterie ponownie ulegały zapłonowi, zaś po ugaszeniu samochód poddano liczącej 48 godzin kwarantannie.
W sierpniu 2018 roku w Chinach doszło do samozapłonu samochodu elektrycznego Lifan 650. Podczas pożaru można było usłyszeć pękające tarcze ochronne oraz zobaczyć czarny dym. Okazało się, że samochód uległ wcześniej zalaniu podczas burzy i w efekcie powinien być wycofany z eksploatacji. Doszło bowiem do zwarcia spowodowanego wodą, która dostała się do nieszczelnego akumulatora.
W marcu 2023 roku na Kaszubach doszło do pożaru Mercedesa EQA. Łącznie akcja trwała aż 21 godzin i brało w niej udział 16 zastępów straży pożarnej. Było to spowodowane koniecznością schłodzenia akumulatora. Według strażaków minimalny czas schładzania baterii wynosi 7 godzin.
W maju 2023 roku odnotowano pożar elektrycznej Dacii Spring w Rumunii. Po odebraniu syna ze szkoły kierująca Dacią Spring wpadła w panikę, gdyż z auta zaczynały dobiegać trzaski i zobaczyła gęsty dym. Udało jej się dojechać do domu, a po piętnastu minutach samochód stanął w płomieniach. Za pierwotną przyczynę pożaru uznano zwarcie, jednak nie ustalono, czy dotyczyło ono akumulatora czy elementów układu elektrycznego.
W maju 2023 roku w Gdańsku doszło do pożaru Forda Mustanga Mach-E na stacji paliw. Na szczęście straż pożarna ugasiła pożar w 2 godziny, zużywając przy tym kilka metrów sześciennych wody. Przyczyna pożaru nie jest znana. Samochód nie uległ dużym zniszczeniom, a wnętrze auta pozostało nietknięte. Samochód nie był podłączony do ładowarki.
W czerwcu 2023 roku Jaguar wycofał czasowo z rynku elektrycznego SUV-a I-Pace z rynku amerykańskiego i ogłosił globalną akcję serwisową z racji na pojawiające się przypadki pożarów tychże samochodów. Dotyczy ona aut wyprodukowanych między 2019 a 2024 rokiem (chodzi oczywiście o rok modelowy), w których to występuje potencjalne ryzyko zapłonu akumulatora. Na samym rynku amerykańskim akcją objęto 6400 egzemplarzy, zaś w Polsce akcja ta dotyczy 252 samochodów. Według zgłoszenia złożonego do National Highway Traffic Safety Administration producent otrzymał zgłoszenia o 8 pożarach z udziałem elektrycznego Jaguara na terenie Stanów Zjednoczonych, na szczęście nikt w nich nie ucierpiał.
Na początku sierpnia 2023 roku w miejscowości Wareham, w amerykańskim stanie Massachusetts doszło do pożaru Chevroleta Bolta. Strażakom udało się ugasić pierwotny pożar, jednak baterie samochodu zapaliły się 30 minut później. Łącznie strażacy spędzili ponad 3 godziny i zużyli przeszło 41 000 litrów wody. Zastosowano też specjalne mocowanie węża, który ślizga się po ziemi pod podłogą samochodu i chłodzi akumulatory. Samochód, który uległ pożarowi, podlegał akcji serwisowej ogłoszonej przez koncern General Motors w 2021 roku, kiedy to odkryto, że niektóre egzemplarze zapalały się z powodu wadliwych akumulatorów. Właścicielka pojazdu przyznała się, że nie zastosowała się do zaleceń producenta i nie wzięła udziału w akcji serwisowej.
Parking podziemny nie dla elektryków - coraz więcej zakazów w Polsce
Popularnym mitem dotyczącym samochodów elektrycznych jest relatywnie wysokie ryzyko samozapłonu samochodu elektrycznego.Często można się wręcz spotkać ze stwierdzeniem, że elektryki "płoną jak pochodnie", zwłaszcza wśród przeciwników tego typu aut. Z tego względu niektórzy zarządcy podziemnych parkingów wprowadzają lub zamierzają wprowadzić ograniczenia wjazdu dla samochodów elektrycznych. Widmo pożarów jest również argumentem zarządców wspólnot mieszkaniowych przy dyskusjach o montażu przyłączy na miejscach postojowych, zwłaszcza w garażach.
Pożar auta elektrycznego przy Górczewskiej - 2020
Nie bez znaczenia w takim a nie innym postrzeganiu elektryków przez wspólnoty mieszkaniowe był poniższy przypadek. W październiku 2020 r. przy ulicy Górczewskiej 181 doszło do pożaru parkingu podziemnego . Spłonęło wtedy kilkadziesiąt samochodów oraz doszło do pęknięcia stropów. Spekulowano,że przyczyną miał być pojazd elektryczny – samochód lub hulajnoga. Tak stwierdziła, w wywiadzie udzielonym lokalnemu radiu, rzecznik prasowa Urzędu M. St.Warszawy. Media szybko przechwyciły tę wiadomość i powielały ją. Tymczasem okazało się, że przyczyną pożaru przy Górczewskiej była nieprawidłowo działająca instalacja elektryczna - zdaniem prokuratury przyczyną pożaru było "wystąpienie awaryjnego stanu pracy instalacji elektrycznej".
Pożary samochodów elektrycznych - statystyki
W 2022 roku w Polsce doszło łącznie do 8333 pożarów samochodów, z czego tylko 10 z nich dotyczyło samochodów elektrycznych. Żeby to lepiej zobrazować, liczba aut spalinowych w Polsce wyniosła w 2022 roku w Polsce około 20 milionów, natomiast elektrycznych 29 870 sztuk. Oznacza to, że współczynnik pożaru na 100 samochodów BEV wynosi zaledwie 0,03, a w przypadku aut spalinowych 0,04%.
Globalne dane dotyczące pożarów samochodów elektrycznych gromadzi od 2010 roku organizacja EV Fire Safety. Od 2010 do końca czerwca 2023 roku zidentyfikowano łącznie 488 pożarów samochodów elektrycznych, z czego 393 z nich zweryfikowano. Od 2018 r. zespół EV FireSafe zestawia rzeczywiste incydenty, aby zapewnić wiedzę, która zwiększy bezpieczeństwo ratowników podczas zarządzania incydentami z udziałem pojazdów elektrycznych. Dane te są swobodnie dostępne na stronie evfiresafe.com. Najwięcej pożarów wystąpiło w 2021 oraz w 2022 roku, co zapewne jest także spowodowane rosnącą popularnością samochodów elektrycznych.
Poznaj: RANKING samochodów elektrycznych z największym zasięgiem - 2023
Jak wygląda gaszenie pożaru samochodu elektrycznego?
Pożar samochodu elektrycznego jest ciężki do ugaszenia, gdyż reakcja, jaka zachodzi w uszkodzonych ogniwach elektrycznych, cały czas podtrzymuje proces spalania i reakcję egzotermiczną. Pożarów samochodów elektrycznych nie gasi się za pomocą strumieni tzw. piany ciężkiej oraz średniej. Niewielki pożar można ugasić gaśnicą proszkową lub pianową. Alternatywą jest też płachta gaśnicza. Wykonana z ognioodpornych materiałów płachta to dobry sposób izolacji pożaru w miejscu jego wystąpienia. Zmniejszamy tym samym dopływ powietrza do pożaru, przez co ograniczamy jego rozwój i intensywność spalania do czasu przyjazdu jednostek straży pożarnej. Przy większym, rozwiniętym, potrzebujemy już wody, piany sprężonej i proszku gaśniczego. Gaszenie pożarów takimi środkami można prowadzić nawet bez odłączenia instalacji wysokiego napięcia w samochodzie.
Jednym z najskuteczniejszych sposobów gaszenia pożaru samochodu elektrycznego jest umieszczenie go w specjalnym kontenerze z wodą. Pozwala ona na obniżenie temperatury w ogniwach. W Polsce póki co są tylko 4 takie kontenery - po jednym w Krakowie, Poznaniu, Wrocławie oraz w Warszawie.
Najważniejszym zadaniem podczas gaszenia pożaru auta elektrycznego jest bowiem obniżenie temperatury akumulatorów sięgającej w takich sytuacjach nawet kilkuset stopni Celcjusza. Dostęp do nich jest utrudniony, gdyż baterie są zwykle uszczelnione, by zapobiec przedostawaniu się do nich wody i pyłu. W USA strażacy wykorzystują specjalne mocowanie węża z wodą, które ślizga się po ziemi pod podłogą samochodu elektrycznego i chłodzi baterie od dołu.
Ciekawe rozwiązanie o nazwie Fireman Acess w swoich samochodach stosuje Renault. Są to specjalne kanały pozwalające na wtłaczanie wody bezpośrednio do płonących akumulatorów. O tym, czy dany samochód posiada to rozwiązanie i jak z niego skorzystać, można przeczytać w kartach ratowniczych danego pojazdu. Renault stosuje też kody QR, co pozwala na szybki dostęp do informacji.
Podczas gaszenia samochodów elektrycznych zużywa się znacznie więcej wody niż w przypadku aut spalinowych, a proces gaszenia trwa dłużej z racji na konieczność schłaniania akumulatorów. Warto zauważyć, że w przypadku zapłonu baterii czas gaszenia pojazdu wydłuża się z kilkudziesięciu minut do nawet kilku godzin. Pokażę to na przykładach w Polsce przywołanych przez Państwową Straż Pożarną. W styczniu 2022 roku w Knurowie w pojeździe elektrycznym spłonęło podszybie, a czas interwencji wyniósł 44 min. W Warszawie spaleniu uległ cały środek pojazdu, czas interwencji wyniósł 1 godz. 18 min. Z kolei w grudniu 2022 r. w Piotrkowie Trybunalskim spalił się środek samochodu oraz baterie, co wydłużyło czas interwencji do 4 godzin i 34 minut.
Aktualizacja z dnia 11 września 2023 - ile kosztuje ubezpieczenie samochodu elektrycznego?
Ile kosztuje OC elektryka i co wpływa na jego cenę?
Warto też poruszyć kwestię ubezpieczenia samochodu elektrycznego. W przypadku ubezpieczenia OC nie ma większego problemu, bowiem kwota ta jest porównywalna lub też nawet nieco niższa niż w przypadku samochodów spalinowych. Oczywiście trudno mówić tutaj o zmiennych kształtujących wysokość stawki takich jak np. pojemność silnika, średnie spalanie czy rodzaj zastosowanego paliwa, jednak pewne zmienne w postaci pojemności baterii, mocy silnika czy zużycia prądu też istnieją. Należy jednak pamiętać, że obowiązkowe ubezpieczenie OC jest w podstawowym zakresie uregulowane przepisami.
Ubezpieczyciele i prezesi porównywarek ubezpieczeniowych zwracają jednak uwagę na fakt, iż rosnąca popularność elektryków może zwiększać koszty likwidacji szkód komunikacyjnych, a także ceny obowiązkowych składek OC. Bierze się to z droższych części i wysokich kosztów związanych z uszkodzeniem baterii.
Koszt składki OC samochodu elektrycznego wynosi około kilkuset złotych, czyli podobnie jak w przypadku aut spalinowych.
W przypadku AC różnica między elektrykiem a samochodem spalinowym dość zauważalnie rośnie ze względu na spore koszty likwidacji szkód i większe ryzyko kosztownych napraw.
Co powinno być ujęte w AC samochodu elektrycznego?
W przypadku ubezpieczenia AC duży nacisk kładziony jest na ochronę baterii, która jest najbardziej kosztownym elementem, stanowiącym niejednokrotnie prawie połowę wartości pojazdu. Chodzi tu o ochronę przed uszkodzeniami mechanicznymi, pożarem lub kradzieżą. Przed tymi samymi czynnikami posiadacze aut elektrycznych i hybrydowych mogą ubezpieczyć swoje kable i wallboxy (w przypadku wallboxów konieczne jest posiadanie odpowiedniego ubezpieczenia domu lub mieszkania). Niektórzy zagraniczni ubezpieczyciele oferują nawet ochronę przed szkodami związanymi przewróceniem się pieszego o kabel do ładowania.
W przypadku Assistance istotnym czynnikiem jest możliwość odholowania samochodu do najbliższego punktu ładowania.
Ubezpieczenie elektryka vs samochodu spalinowego – porównanie kosztów
Przykładowo koszt pełnego ubezpieczenia elektrycznego Nissana Leafa zawierający OC, NNW, Assistance oraz AC wynosi około 3700 zł, natomiast za podobne ubezpieczenie spalinowego Volkswagena Golfa zapłacimy około 2300 zł, czyli aż o 1400 zł mniej. Należy jednak pamiętać, że różnica w kwocie ubezpieczenia w dużej mierze bierze ze znacznie wyższej ceny zakupu samochodu elektrycznego niż spalinowego.
Z kolei w przypadku samego OC za Leafa damy 800 zł, zaś za Golfa około 900 zł, czyli o około 100 zł więcej.
W przypadku tego samego modelu również będziemy mieli podobną sytuację. Przykładowo za elektrycznego Opla Mokkę e trzeba dać za pełne ubezpieczenie około 3400 zł, zaś jego wariant spalinowy z silnikiem 1.2 o mocy 100 KM miałby składkę na poziomie około 1900 zł, czyli różnica wynosi aż 1500 zł, przy czym spalinowa Mokka kosztuje od 104 800 zł, zaś elektryczna 184 300 zł.
Z kolei OC wraz z Assistance w przypadku elektrycznej Mokki kosztuje 875 zł, zaś w przypadku spalinowej 965 zł, a więc różnica wynosi 90 zł na korzyść odmiany elektrycznej.
Samochód elektryczny - definicja i budowa
Samochód elektryczny bateryjny (BEV - battery electric vehicle) funkcjonuje podobnie jak samochód spalinowy, z tym, że do napędu wykorzystuje energię elektryczną, a więc prąd. Zamiast silnika spalinowego jest silnik lub silniki elektryczne, sterownik oraz zestaw akumulatorów, w których to magazynowana jest energia. Silnik elektryczny napędza koła bezpośrednio lub poprzez zespół przekładni mechanicznych.

Budowa baterii samochodu elektrycznego
Największym i kluczowym elementem samochodu elektrycznego jest akumulator trakcyjny, montowany w szeregowych ogniwach w podwoziu samochodu. Może on ważyć nawet kilkaset kilogramów. Energia gromadzona w akumulatorze przekazywana jest do silnika. Samochód elektryczny może odzyskiwać także część energii podczas hamowania. Pojemność akumulatora określana jest w kWh, czyli kilowatogodzinach. Zazwyczaj im wyższą ma wartość, tym większy jest zasięg auta elektrycznego. Producenci samochodów elektrycznych dają zwykle gwarancję na 8 lat lub 160 000 km na baterie. Po tym czasie i przebiegu bateria powinna zachować przynajmniej 80% swojej pierwotnej pojemności. Producenci wprowadzają specjalne bufory, by użytkownicy nie przeładowali baterii lub też nie rozładowali jej całkowicie. Zaleca się ładowanie baterii litowo-jonowej od 20 do 80%, podobnie zresztą jak w przypadku telefonów, w celu wydłużenia jej żywotności.

Najczęściej stosowanym typem baterii są właśnie baterie litowo-jonowe z ogniwami bazującymi na niklu, manganie i kobalcie. Ogniwa są pogrupowane w moduły i ułożone w pakiety, które wraz z elektroniką sterującą, układem chłodzenia i obudowami tworzą kompletny akumulator gotowy do montażu w pojeździe. Wszystkie akumulatory, niezależnie od rodzaju, zbudowane są z czterech podstawowych elementów: anody, katody, separatora i elektrolitu. Anoda i katoda wykonane są z materiałów umożliwiających zachodzenie odwracalnych reakcji chemicznych, które powodują przemieszczanie się jonów pomiędzy elektrodami.
Zabezpieczenie baterii przed pożarem i wybuchem - fakty
Samochody elektryczne posiadają szereg zabezpieczeń przeciwpożarowych, na które składają się układ chłodzenia (chroni baterie przed przegrzaniem), wzmocniona obudowa ochronna (chroni przed uszkodzeniami mechanicznymi), zapora ogniowa (oddziela moduły akumulatora), system awaryjnego wyłączania wysokiego napięcia (redukuje ryzyko zapłonu) oraz obwód, który w czasie postoju separuje napięcie akumulatora wysokiego napięcia (HV) od reszty instalacji elektrycznej pojazdu (poprawia bezpieczeństwo, gdy pojazd nie jest użytkowany).
Samochód elektryczny - zalety
Do zalet napędu elektrycznego zaliczymy m.in. jego prostotę, brak emisji spalin oraz ciszę podczas jazdy, gdyż silnik elektryczny nie generuje takiego hałasu jak spalinowy. Moment obrotowy silnika dostępny jest już od zerowej prędkości obrotowej, w efekcie czego otrzymujemy bardziej dynamiczny samochód, zaś pod kątem technicznych nie ma konieczności stosowania sprzęgła. Stąd też w samochodach elektrycznych mamy charakterystyczne wbijanie w fotel podczas przyspieszania. W silniku elektrycznym nie dochodzi do procesu spalania mieszanki paliwa i powietrza, nie ma tłoków i cylindrów, wreszcie nie ma konieczności stosowania turbosprężarek. W efekcie nie mamy skomplikowanego i kosztownego osprzętu, sam silnik elektryczny jest trwały, a koszty jego serwisowania niskie. Samochód elektryczny zapewnia bowiem stabilność i przewidywalność kosztów eksploatacji. Jedyną zmienną jest tak naprawdę cena prądu. Kolejną przewagą jest niżej położony środek ciężkości dzięki umieszczeniu baterii w podłodze, co zapewnia pewniejsze prowadzenie.
Samochody elektryczne w ofercie Superauto.pl - wynajem długoterminowy od 24 miesięcy
Właściciele samochodów elektrycznych mogą też liczyć na ulgi w użytkowaniu w miastach, m.in. możliwość darmowego parkowania na specjalnie wydzielonych miejscach, korzystanie z darmowych ładowarek czy poruszanie się buspasami.

Samochód elektryczny - wady
Z pewnością do głównych wad elektryka zaliczymy znacznie wyższą cenę zakupu niż w przypadku spalinowego odpowiednika. Owszem, są rządowe dopłaty z programu "Mój elektryk", w ramach którego nabywcy nowych aut elektrycznych mogą się ubiegać o dotacje sięgające nawet 70 000 zł w przypadku przedsiębiorców, jednak są one obwarowane pewnymi wyłączeniami, a w przypadku wielu modeli wciąż nie czynią ich ceny porównywalną z wersjami spalinowymi. Kolejną niedogodnością jest długi czas ładowania, zwłaszcza, gdy korzystamy ze zwykłych ładowarek prądu przemiennego (AC) o mocy do 22 kW. Wówczas ładowanie auta zajmuje co najmniej kilka godzin.
W przypadku szybkich ładowarek można to zrobić znacznie szybciej, w jakieś kilkadziesiąt minut, jednak to wciąż znacznie dłużej niż trwa tankowanie samochodu spalinowego. Kolejną bolączką jest niedostatecznie rozwinięta infrastruktura. Sieć szybkich ładowarek nie jest wystarczająco gęsta, zaś liczba stanowisk ograniczona. Koszty ładowania na szybkich ładowarkach również nie należą do niskich, bowiem są porównywalne ze spalaniem ponad 10 l benzyny na 100 km w przypadku samochodu spalinowego. Ponadto, jeżeli już dojdzie do awarii samochodu elektrycznego, części zamienne są bardzo drogie, a liczba wyspecjalizowanych warszatów jest stosunkowo niewielka.
Samochody elektryczne coraz popularniejsze
Popularność samochodów elektrycznych i infrastruktura w Polsce
Według danych prowadzonego przez PSPA Licznika Elektromobilności pod koniec lipca 2023 r. po polskich drogach jeździło 82 955 samochodów osobowych z napędem elektrycznym. Flota w pełni elektrycznych aut (BEV, ang. battery electric vehicles) liczyła 42 265 sztuk, a park hybryd typu plug-in (PHEV, ang. plug-in hybrid electric vehicles) – 40 690 sztuk. Liczba samochodów dostawczych i ciężarowych z napędem elektrycznym wynosiła 4778 szt., z czego BEV stanowiły ponad 99%. Stale rośnie też flota elektrycznych motorowerów i motocykli, która na koniec lipca składała się z 18 290 szt., jak również liczba osobowych i dostawczych aut hybrydowych, która wzrosła do 587 617 sztuk. Pod koniec ubiegłego miesiąca flota autobusów elektrycznych w Polsce wzrósł do 946 sztuk.
Dowiedz sie więcej: Samochód elektryczny w firmie - co możesz zyskać?
Rozwija się też infrastruktura ładowania.Pod koniec lipca w Polsce funkcjonowały 2953 ogólnodostępne stacje ładowania pojazdów elektrycznych (5884 punktów). 32% z nich stanowiły szybkie stacje ładowania prądem stałym (DC), a 68% – wolne ładowarki prądu przemiennego (AC) o mocy mniejszej lub równej 22 kW. W samym lipcu przybyło aż 68 ogólnodostępnych stacji ładowania, a ich łączna liczba wynosi obecnie 175 punktów.
Samochody elektryczne w ofercie Superauto.pl - w leasingu i kredycie
Popularność samochodów elektrycznych w Europie
Według danych ACEA w lipcu 2023 na terenie Unii Europejskiej dominowały samochody z silnikiem benzynowym, notując udział na poziomie 35,8% (304 903 szt.), zaraz za nimi znalazły się samochody hybrydowe z udziałem 25,6% (217 530 egzemplarzy), zaś podium wieńczą diesle z wynikiem 14,1% (121 016 szt.). Samochody elektryczne mają 13,6% udziału w rynku nowych samochodów, z wynikiem 115 971 egzemplarzy. W pierwszym półroczu 2023 roku sprzedano w Europie 819 725 samochodów elektrycznych, co dało im 13% udziału w rynku i jednocześnie oznacza wzrost o 55% w porównaniu do analogicznego okresu 2022 roku.
Podsumowanie
Podsumowując samochody elektryczne nie płoną wcale częściej od spalinowych, a przypadki ich pożarów często są demonizowane głównie z racji na długi czas związany z gaszeniem akumulatorów i całą logistykę z tym związaną. Oczywiście wraz z upowszechnianiem się elektryków przypadków pożarów będzie więcej, jednak technologia gaszenia pożarów również jest coraz bardziej zaawansowana, a czas gaszenia będzie się skracał. Często pożary te związane są z jakąś wadą fabryczną lub też wynikają z błędów użytkownika lub czynników zewnętrznych. Krótko mówiąc nie taki elektryk straszny jak go malują.