PIERWSZA JAZDA: Toyota Mirai Fuel Cell Electric 182 KM. Rozdział drugi: Rewolucja!
Toyota to największy w tej chwili producent samochodów wodorowych - zarówno pod względem ilości modeli, jak i technologii. Testowaliśmy Toyotę Mirai
Od jakiegoś czasu mówi się o postępach w dziedzinie rozwoju samochodów z napędem wodorowym. To Toyota dokonała największych widocznych postępów w tej dziedzinie, choć Hyundai także stara się wprowadzić innowacje za pomocą swojego modelu Nexo. Wprawdzie zmiany wciąż pozostają na tyle niewielkie, że większość potencjalnych klientów nie rozważa jeszcze poważnie zakupu pojazdu zasilanego wodorem, jednak udoskonalony model Mirai oraz otwarcie pierwszej stacji tankowania wodoru w Polsce (do użytku została oddana także stacja w Rybniku) dają pewien powód do optymizmu co do przyszłego rozwoju tej technologii. Mieliśmy okazję przetestować Toyotę Mirai w Polsce oraz zatankować wodór na warszawskiej stacji. Jakie były nasze wrażenia?
Więcej na temat samochodów wodorowych - https://www.superauto.pl/artykuly/auta-wodorowe-modele-dofinansowania-infrastruktura
Lexus… wróć! Toyota Mirai!
Początkowo Toyota Mirai miała być... modelem marki Lexus. Jednak w ostatniej chwili podjęto decyzję o kontynuowaniu projektu, który rozpoczęła pierwsza generacja Mirai - choć była ona daleka od doskonałości, to jednak przetarła szlaki. Podobnie jak pierwsza generacja Toyoty Prius, która również nie spełniała w pełni założeń i nie miała możliwości podbicia rynku. Dopiero druga generacja Priusa przyniosła sukces. Teraz, na rynku pojawia się piąta generacja Priusa, wyróżniająca się rewelacyjnym designem, dopracowanym wnętrzem i zaawansowanym napędem wodorowym.
Czy nowy model Mirai będzie podążał tym samym śladem? Pierwsza generacja była rodzajem testu, druga jest znacznie bardziej udoskonalona, ale wciąż pozostaje miejsce na dalsze ulepszenia. Ponadto rośnie liczba stacji tankowania wodoru, chociaż obecnie ekonomicznie nie jest zachęcająco (o tym za chwilę), ale być może za kilka lat wodór i technologia ogniw paliwowych staną się równoprawną alternatywą. To może być rozwiązanie znanych problemów związanych z pojazdami elektrycznymi, takich jak ciężkie baterie, trudności z ładowaniem, ograniczony zasięg czy wątpliwa ekologia.
Ale wracając do kwestii stylu i designu...
Faktycznie, nawiązania do stylu Lexusa są dość wyraźnie widoczne. Przede wszystkim rzuca się w oczy ogromny grill, nietypowe klosze lamp, charakterystyczne felgi, muskularna sylwetka i stosunkowo kompaktowa tylna część z interesującymi, połączonymi kloszami lamp. Czy można nazwać Mirai pięknym? Moja osobista preferencja nie jest zbyt przychylna tej stylizacji, ale trzeba przyznać, że ten model na pewno wyróżnia się na tle innych i przyciąga uwagę, zwłaszcza w przepięknym, niebieskim kolorze.
Mirai został zbudowany na bazie zaawansowanej architektury TNGA (platforma GA-L). Ta modułowość pozwoliła dostosować auto do napędu wodorowego, zachowując jednocześnie inteligentne i funkcjonalne wnętrze. W kabinie można dostrzec pewne inspiracje stylem Lexusa, co objawia się w szerokiej konsoli centralnej, połączeniu ekranu systemu rozrywki z cyfrowym panelem wskaźników oraz płynnymi liniami łączącymi kokpit z konsolą środkową. Mimo to, niektóre elementy, takie jak kompaktowa dźwignia zmiany biegów czy kilka przycisków, są charakterystyczne dla Toyoty. Jednak na przykład kierownica z szerokimi panelami przycisków przypomina bardziej to, co widzimy w modelach Lexusa. Jakość materiałów i dopasowanie są doskonałe, choć można zarzucić nadmiar błyszczących plastików.
Miejsca na tylnej kanapie nie brakuje, i w przeciwieństwie do pierwszej generacji Mirai, tam znajdziemy teraz normalną kanapę z miejscem dla trzech osób. Bagażnik jest skromny, o nieregularnych kształtach i praktycznie bez żadnych ciekawych rozwiązań, ale przecież Mirai nie jest przeznaczone do rodzinnych wakacyjnych podróży z dużym bagażem. Jedną z nowości na pokładzie wersji z rocznika 2023 jest gniazdko 220 V zamontowane w bagażniku. To przydatne rozwiązanie umożliwia korzystanie z ekologicznych ogniw paliwowych do produkcji prądu, który może być używany do ładowania urządzeń elektronicznych. To może okazać się pomocne w dłuższych podróżach lub w nagłych przypadkach, takich jak przerwy w dostawie prądu.
Jeździ jak elektryk, ale bez konieczności ładowania
Bardzo lubię jeździć autami elektrycznymi, które zapewniają dynamikę, spokój, komfort akustyczny i przyjemne prowadzenie w mieście, dopóki nie wyczerpie się bateria. Wtedy robi się już mniej przyjemnie, a poszukiwanie stacji ładowania, stanie kilkanaście minut (minimum!) lub czekanie na swoją kolej bywa denerwujące. A co, gdyby pozbyć się problemów elektryków i zachować tylko ich zalety?
Toyota Mirai to ma (teoretycznie), choć w praktyce jest pewne ograniczenie – jedna stacja tankowania wodoru w Warszawie! To nie daje komfortu podróży i sprawia, że sens posiadania tego pojazdu poza stolicą jest wątpliwy. Ale zacznijmy od początku. Nie będę omawiał zasady działania napędu wodorowego, ponieważ technologia ta jest dobrze znana od wielu lat i była rozwijana i doskonalona przez Toyotę oraz Hyundaia. Wyjaśnienie jej działania wymagałoby napisania oddzielnego artykułu. Skoncentruję się zamiast tego na tym, co oferuje testowany model Mirai.
Dzięki wykorzystaniu modułowej platformy TNGA udało się nie tylko poprawić właściwości jezdne, ale także znacząco zoptymalizować układ wszystkich elementów napędu. Większa platforma umożliwiła również zamontowanie trzeciego zbiornika na wodór, co przyczyniło się bezpośrednio do zwiększenia zasięgu pojazdu do około 650 kilometrów, przy jednoczesnym zachowaniu idealnego wyważenia nadwozia w proporcji 50:50.
Toyota Mirai jest wyposażona w zestaw ogniw paliwowych drugiej generacji, który zasila pojazd prądem, generowanym na pokładzie przez te ogniwa. Proces ten polega na oddzielaniu elektronów od cząsteczek wodoru, co skutkuje produkcją prądu, a jony dodatnie łączą się z atomami tlenu, tworząc czystą wodę. Napęd Mirai dostarcza silnik elektryczny o mocy 182 KM i momencie obrotowym wynoszącym 300 Nm. Czas przyspieszenia od 0 do 100 km/h wynosi dokładnie 9 sekund. Średnie zużycie wodoru wynosi od 0,79 do 0,89 kg/100 km wg procedury WLTP. Podczas krótkiego testu udało się osiągnąć te wyniki podczas jazdy miejskiej i na drogach podmiejskich, ale na autostradzie zużycie wodoru wzrosło do około 1,3 kg/100 km.
Należy jednak zauważyć, że cena jednego kilograma wodoru na stacji w Warszawie wynosi 69 złotych, co sprawia, że koszt przejechania 100 kilometrów nie jest zbyt atrakcyjny. Z drugiej strony, warto zaznaczyć, że jest to pierwsza tego rodzaju stacja w Polsce (z kolejnymi planowanymi w Rybniku), więc cena ta jest obecnie niekonkurencyjna. Czy koszty te spadną? To jest pytanie, na które odpowiemy zapewne w najbliższej przyszłości.
Tankowanie wodoru. Jak to działa?
Procedura tankowania Mirai jest niezwykle prosta i nie różni się znacząco od tankowania paliwa na stacji samoobsługowej. Wystarczy podjechać do stanowiska, podejść do ekranu sterowania i postępować zgodnie z wskazówkami, takimi jak wybór stanowiska, wybór sposobu płatności, dokonanie przedpłaty, a następnie podłączenie pistoletu do pojazdu. System najpierw przeprowadza test na szczelność układu, a następnie rozpoczyna dostarczanie wodoru pod wysokim ciśnieniem do zbiorników (w przypadku aut osobowych do 700 bar). Proces tankowania trzech zbiorników Mirai trwa około 5 minut (do 700 bar, choć możliwe jest również tankowanie na stacjach o ciśnieniu 350 bar, ale zbiorniki wówczas nie zostaną w pełni napełnione). Podczas tankowania proces może być kilkakrotnie przerywany, aby system mógł sprawdzić ciśnienie itp. Po zakończeniu tankowania wystarczy odwiesić pistolet na miejsce. Należy jednak pamiętać, że pomiędzy kolejnymi tankowaniami stacja może zrobić kilka minut przerwy, aby wyrównać ciśnienie w zbiornikach. Jeśli więc na stacji jest kolejka, trzeba odczekać 5-6 minut po każdym aucie.
Jak czytamy w informacji prasowej: „Mirai nie tylko nie emituje spalin, ale oczyszcza powietrze podczas jazdy. Filtry we wlotach powietrza doprowadzanego do ogniw paliwowych zatrzymują do 99,9% niepożądanych cząstek, takich jak dwutlenek siarki (SO2), tlenki azotu (NOx) i cząstki stałe. Przejechanie 10 tysięcy km oczyszcza taką ilość powietrza, jaka wystarcza dla jednej osoby na rok.”
Toyota Mirai. Ceny i wyposażenie?
Nie ma co ukrywać, obecnie Toyota Mirai nie stanowi pełnoprawnej alternatywy dla samochodów elektrycznych, a już na pewno nie dorównuje atrakcyjności samochodom spalinowym. Dlaczego? Problemem jest nie tylko wysoka cena (choć obecnie jest to pojęcie względne, biorąc pod uwagę ogólne tendencje cenowe), ale również dostępność. Mówiąc o dostępności, mam na myśli zarówno dostępność stacji tankowania wodoru - obecnie dostępna jest tylko jedna w Polsce - jak i dostępność samochodu w salonach dealerskich. Model Mirai można w zasadzie zamówić tylko w warszawskich salonach Toyoty. Planuje się jednak, że w miarę rozwoju sieci stacji tankowania wodoru, zwiększy się liczba dealerów oferujących ten samochód. Kolejne stacje tankowania z infrastrukturą ogólnodostępną są planowane w miastach takich jak Gdańsk, Gdynia, Lublin, Rybnik (gdzie już wkrótce zostanie otwarta kolejna stacja) i Wrocław. Jeśli ktoś jest zainteresowany zakupem "na już", musi udać się do stolicy. Ile taka przyjemność kosztuje?
Obecnie u dealerów dostępne są ostatnie auta z rocznika 2022 z rabatem wynoszącym 20 000 złotych i szybkim terminem odbioru. Mirai w wersji Executive kosztuje od 314 900 złotych. Standardem w aucie są system oczyszczania powietrza, dwustrefowa klimatyzacja automatyczna, inteligentny kluczyk, system multimedialny z kolorowym ekranem dotykowym 12,3 cala, nagłośnieniem Premium Audio JBL z 14 głośnikami, interfejsem Android Auto (przewodowo) i Apple CarPlay (bezprzewodowo), a także systemy bezpieczeństwa i wspomagania kierowcy Toyota T-MATE. W wariancie Executive otrzymujemy ponadto monitor panoramiczny z systemem kamer 360 stopni (Panoramic View Monitor), bezprzewodową ładowarkę telefonu w konsoli centralnej, tapicerkę ze skóry syntetycznej, podgrzewanie kierownicy i skrajnych foteli w drugim rzędzie oraz system monitorowania martwego pola w lusterkach (BSM), układ detekcji przeszkód (ICS), zapobiegający kolizjom podczas manewrów, system ostrzegania o ruchu poprzecznym z tyłu pojazdu (RCTA) i system adaptacyjnych świateł drogowych (AHS).
Dodatkowo, do wersji Executive można zamówić pakiet VIP (za 35 000 złotych), który zawiera m.in. 20-calowe felgi aluminiowe, trzystrefową klimatyzację, tapicerkę ze skóry półanilinowej w kolorze czarnym lub jasnym, wentylowane fotele przednie, wyświetlacz HUD, zaawansowanego asystenta parkowania Toyota Teammate Advanced Park czy dach panoramiczny z elektrycznie sterowaną roletą.
Toyota Mirai. Podsumowanie
Toyota Mirai stanowi naprawdę fascynujący i znacznie ulepszony samochód, jednak czy obecnie można go traktować poważnie? Czy to tylko ciekawostka i kolejny krok w rozwoju technologii, która wciąż jest na etapie początkowym? Odpowiedź na to pytanie nie jest jednoznaczna, ale szanse na szybki i dynamiczny rozwój w ciągu kilku miesięcy są raczej niewielkie. To proces, który będzie się rozwijał w ciągu kilku lat, a obecna wersja modelu Mirai stanowi kolejny etap tego procesu. Podobnie jak kiedyś w przypadku samochodów elektrycznych, obecnie głównym wyzwaniem jest brak infrastruktury tankowania, mimo że sam samochód przeszedł znaczną ewolucję.