PIERWSZA JAZDA: Renault Rafale E-Tech Full Hybrid 199 KM. Udany powrót do segmentu D
Do niedawna rolę flagowej limuzyny odgrywał Renault Talizman. Kilka lat temu na rynku pojawiła się Arkana – SUV coupe. Poznaj nowy model w gamie: Renault Rafale
Oferta Renault zaczyna się klarować i w zasadzie poznaliśmy wszystkie nowości, które przygotowała francuska marka na ten rok. W oczekiwaniu na pierwsza jazdy modelem Symbioz, mogliśmy sprawdzić w polskich warunkach topowego Rafale. Jak spisuje się w dłuższej podróży pierwszy od dawna przedstawiciel segmentu D?


Zamiast eleganckiego sedana – SUV coupe
Do niedawna rolę flagowej limuzyny odgrywał Renault Talizman. Piękny sedan z ciekawym wyposażeniem i kilkoma rozwiązaniami, ale niespecjalnie potrafił wkupić się gusta klientów. Mimo to widać, że Francuzi się nie poddają i starają się płynąć z nurtem motoryzacyjnej mody. Kilka lat temu na rynku pojawiła się Arkana – SUV coupe dla tych, którzy pragną stylowego auta, ale nie chcą (lub nie mogą) wydać na nie fortuny. Renault Arkana cieszy się dużą popularnością, niedawno przeszła delikatny lifting, a w ofercie znajduje się m.in. dobrze działająca hybryda. Ale co z tymi, którzy oczekują czegoś więcej? Szukają nowoczesnego i świetnie wyglądającego SUV-a z wyższej półki?
Poznaj nową gamę stylistyczną Renault - nowe samochody od ręki w leasingu i kredycie
Renault Rafale idealnie wpisuje się w ten kanon. To przedstawiciel segmentu D, mierzący 4710 mm długości, 1866 mm szerokości i 1613 mm wysokości, z rozstawem osi wynoszącym 2738 mm. Jest to więc dość spore auto – dla porównania, Rafale jest tylko o 41 mm krótsze od BMW X4 i 54 mm krótsze od Mercedesa GLC Coupe. Specjalnie porównuję francuską nowość do niemieckich przedstawicieli segmentu premium, ponieważ gdybyśmy zdjęli ze wszystkich aut logotypy, wielu uznałoby Rafale’a za jednego z najładniejszych przedstawicieli tego szczebla rynku. To auto może się podobać, a tylko magia znaczka może zdecydować o tym, czy ktoś wybierze francuską propozycję, czy też dołoży 30-40 procent ceny i zdecyduje się na coś typowo premium.
Elegancka sylwetka, nowoczesne kształty i imponujący przód z zamkniętym grillem o interesującej strukturze. Symetryczne, geometryczne klosze lamp, efektowna sygnatura LED i zderzak z szerokim wlotem powietrza dopełniają całości. Pojazd posiada także nakładki na nadkola i progi, a łagodnie opadająca linia dachu nadaje mu muskularne proporcje. Tył samochodu prezentuje się równie efektownie, z kloszami lamp o charakterystycznym wzorze LED, zderzakiem z czarną blendą i dodatkowymi stylowymi akcentami. Całość dopełniają 20-calowe obręcze kół dostępne już w standardzie. A co znajdziemy wewnątrz?
Mnóstwo przestrzeni i stylistyka znana np. z Espace

We wnętrzu może nas spotkać niewielkie rozczarowanie, bo jeśli ktoś oczekiwał czegoś wyjątkowego, w Rafale tego nie znajdzie. Nie zrozumcie mnie źle – jest naprawdę dobrze, ale wnętrze Rafale trudno odróżnić od Australa czy Espace’a. Przed kierowcą znajduje się ten sam zestaw dwóch ekranów, z centralnym ekranem pionowym o przekątnej 12 cali. Kierownica, tunel środkowy z przesuwaną półką i tacką do ładowania indukcyjnego, nawiewy i listwy dekoracyjne są identyczne. Różnice ograniczają się jedynie do akcentów dekoracyjnych i wzorów tapicerek. Z jednej strony to dobrze, bo Renault od modelu Megane naprawdę imponuje wnętrzem i przemyślanymi rozwiązaniami, włącznie z jakością wykonania, ale z drugiej strony chciałoby się czegoś nowego, co wyróżniałoby Rafale spośród innych modeli. Wyposażenie jest bogate, a miejsca na nogi z tyłu nie brakuje, przestrzeń nad głową także jest wystarczająca, szczególnie biorąc pod uwagę linię nadwozia. Pojemność bagażnika pozytywnie zaskakuje, mieszcząc się w przedziale od 630 do 1910 litrów. Aż trudno uwierzyć, że inżynierom udało się wygospodarować aż tak dużo miejsca.

Pod maską bez większych zmian – dynamicznie i oszczędnie!
Pod maską nie znajdziemy niespodzianek – podobnie jak w Renault Espace, Rafale napędza ten sam układ. To bardzo udane, choć dość specyficzne rozwiązanie. Najważniejsze, że jest skuteczne. W Rafale zastosowano układ 1.2 E-Tech Full Hybrid o mocy 199 KM. Serce układu stanowi trzycylindrowy silnik 1.2, generujący 130 KM i 205 Nm momentu obrotowego. Wspiera go silnik elektryczny (tzw. E-motor) o mocy 68 KM i 205 Nm momentu obrotowego. Dodatkowo, układ HSG (Hybrid Starter Generator) dostarcza 34 KM oraz 50 Nm. Akumulator trakcyjny ma pojemność 2 kWh, a moc na przednie koła przekazywana jest przez automatyczną przekładnię MMT z 15 kombinacjami przełożeń. Brzmi skomplikowanie? Trochę tak, ale w praktyce działa to bardzo sprawnie, choć może się wydawać nieco dziwne.

Dziwne dlatego, że silnik spalinowy często pracuje niezależnie od całej reszty oraz poleceń kierowcy. Podczas jazdy ze stałą prędkością po mieście, silnik spalinowy może się włączać, zwiększać obroty, a potem wyłączać, przechodząc w tryb jazdy elektrycznej. W optymalnych warunkach, przy spokojnej jeździe, większość dystansu można pokonać na napędzie elektrycznym. Silnik spalinowy włącza się głównie do doładowywania baterii, choć czasem generuje trochę hałasu – do czego można się przyzwyczaić. Patrząc na spalanie, te drobne niedogodności są do zaakceptowania. Po przejechaniu około 150 kilometrów autostradą przy stałej prędkości 140 km/h, średnie spalanie wyniosło około 6,7l/100 km. To bardzo dobry wynik. Minusy?
Trasa prowadziła z Warszawy do Gdańska, więc mogę podzielić się wrażeniami z jazdy przy wyższych prędkościach i po stosunkowo równej nawierzchni. Na plus zasługuje dobre wyciszenie kabiny i komfort podróży. Na krótkich odcinkach podmiejskich i na nierównej nawierzchni jest naprawdę cicho i przyjemnie, choć niektórzy mogą uznać zawieszenie Rafale za nieco sztywne. Renault wielokrotnie podkreślało, że auto ma sportowy charakter, więc nie oczekujmy całkowitego komfortu i miękkiego zawieszenia rodem z Citroena. Czy to źle? Sam nie wiem, muszę lepiej poznać to auto, aby wyrobić sobie opinię, ale momentami wydawało mi się, że jest trochę za twardo.
Ile kosztuje Renault Rafale?
Jak to wszystko kształtuje się cenowo? Przygodę z Renault Rafale zaczniemy od wydania 199 900 złotych na wersję Techno. Co prawda, od czwartego kwartału 2024 roku będzie dostępna tańsza wersja bez systemu czterech kół skrętnych 4Control Advanced, kosztująca 192 900 złotych, ale warto dopłacić za znacznie lepszą zwrotność. Za 210 900 złotych możemy wybrać wersję Esprit Alpine, która zawiera m.in.:
- adaptacyjne światła Full LED;
- podgrzewaną kierownicę i fotele przednie;
- system openR Link z ekranem 12-calowym i systemem audio Arkamys Auditorium z 6 głośnikami;
- 20-calowe felgi;
- zagłówki z regulacją portfelową;
- system czterech kół skrętnych 4Control Advanced;
- elektrycznie podnoszoną klapę bagażnika;
- tapicerkę z Alcantary łączoną z elementami ze skóry ekologicznej etc.
Możemy jeszcze doposażyć auto w kilka ciekawych dodatków i pakietów jak np.:
- wyświetlacz head-up o wirtualnej przekątnej 9,3 cala – 3 000 złotych;
- elektrycznie regulowane fotele przednie – 3 500 złotych;
- szklany dach panoramiczny Solarbay – 7 000 złotych;
- lakier opcjonalny – od 3 000 do 7 500 złotych;
- pakiet Driving (światła przednie Full LED Matrix, system ADA etc.) – 6 000 złotych;
- pakiet Harman Kardon (11 głośników z subwooferem etc.) – 4 500 złotych itd.
Podsumowanie
Renault Rafale może nie zastąpi Talismana ani nie stanie się konkurentem dla modeli z segmentu premium, ale jest kolejnym dowodem na to, że francuska marka ma się świetnie i nie skupia się wyłącznie na elektryfikacji. Zachowanie odpowiedniego balansu i oferowanie samochodów spalinowych w różnych segmentach może być dla Renault kluczem do sukcesu i świetnej sprzedaży na wielu poziomach rynku.