TEST: Omoda 9 Super Hybrid - ma coś z Lexusa, ale kosztuje o połowę mniej
Rozwija ponad 500 KM, wygląda jak Lexus i jest oszczędną hybrydą z wyposażeniem godnym segmentu premium. Mimo kilku wad Omoda 9 Super Hybrid udowadnia, że jej ogromna popularność nie jest tylko chwilowym wymysłem klientów.
Z testu dowiesz się o:
Nie da się ukryć, że Chińczycy doskonale opanowali sztukę pierwszego wrażenia. Ich auta mają przyciągać wzrok, być pełne technologicznych smaczków i wizualnie nawiązywać do znacznie droższych modeli z Europy. Flagowa Omoda 9 Super Hybrid podnosi ten „efekt WOW” na całkowicie nowy poziom. Już na polskiej premierze podczas Poznań Motor Show 2025 miałem wobec niej spore oczekiwania — w końcu w mojej opinii (i nie tylko mojej) był to najciekawszy samochód całych targów. Po kilku dniach jazd testowych mogę śmiało powiedzieć, że to nadal najbardziej kompletny i najciekawszy chiński model, jaki można dziś kupić w Polsce, mimo że nie jest pozbawiony pewnych słabości.
Omoda 9 Super Hybrid zaliczyła świetny start
Świetne wejście Omody 9 Super Hybrid na polski rynek potwierdzają twarde dane. We wrześniu model ten trafił do 355 klientów. Jeśli spojrzymy na okres od stycznia do września 2025 roku, licznik zatrzymał się już na 1296 sprzedanych egzemplarzach, co plasuje go na 5. miejscu wśród najpopularniejszych hybryd plug-in w kraju. Warto przy tym pamiętać, że sprzedaż rozpoczęła się dopiero w maju — co tylko pokazuje, jak dużym zainteresowaniem cieszy się ten chiński SUV.
Stylowa i nowoczesna – Omoda 9 wyraźnie celuje w segment premium
Już na pierwszy rzut oka widać, że mamy do czynienia z autem, które chce konkurować z dużo droższymi markami. Imponujący front z LED-owymi światłami i charakterystycznymi "wąsami", połączony czarną listwą z logo OMODA oraz efektownym, gradientowym grillem, płynna linia nadwozia i smukła, coupe-owata sylwetka potrafią skutecznie przyciągnąć wzrok. Wrażenie luksusu potęgują ukryte klamki, eleganckie 20-calowe felgi i piękny perłowy lakier, który zachwyca zarówno w słońcu, jak i przy gorszej pogodzie. Równie interesująco samochód prezentuje się z tyłu, gdzie znalazł się pełny pas świetlny z LED-owymi segmentami, napis OMODA oraz cztery efektowne końcówki wydechu — i muszę zaznaczyć, że przy tej mocy naprawdę nie są przesadą. Jeśli miałbym wskazać model, do którego stylistycznie najbliżej Omodzie 9 Super Hybrid, byłby to Lexus RX.

Omoda 9 Super Hybrid - wymiary i bagażnik
Gabaryty Omody 9 Super Hybrid nie są przypadkowe — to po prostu duże auto. Przy długości wynoszącej niemal 4,78 m i rozstawie osi 2,8 m model ten idealnie wpisuje się w segment D. Mimo sporego akumulatora hybrydowego (o którym jeszcze będzie mowa), Omoda 9 oferuje zaskakująco obszerny bagażnik. Producent deklaruje 660 litrów, choć liczba ta dotyczy pomiaru do linii dachu. Do wysokości rolety przestrzeń wynosi 471 l, co i tak jest bardzo solidnym wynikiem jak na konstrukcję plug-in. Dodatkowo kuferek jest dobrze zaprojektowany i starannie wykończony.
Kabina pełna skóry – Omoda 9 w klimacie Mercedesa
Czas zajrzeć do środka. Omoda 9 robi w kabinie równie mocne wejście co na zewnątrz. Wnętrze wygląda na bogato, wyraźnie inspirowane klasą premium – szczególnie tym, co znamy z Mercedesa. Czerwone skórzane fotele, masywna środkowa konsola, panel sterowania fotelami w drzwiach… trudno nie mieć skojarzeń. Skóry jest tu mnóstwo: na desce, na drzwiach, na tunelu. Do tego rozbudowane ambiente, które tworzy klimat „wow” już po otwarciu drzwi. Ale to dopiero wstęp.

Znane rozwiązania, ale i wyraźne ograniczenia
Układ kokpitu z dwoma 12,3-calowymi ekranami przypomina rozwiązania Mercedesa, choć Niemcy już je porzucają. Jednak gdy usiadłem na fotelu kierowcy, czar trochę prysł: mimo świetnego wyglądu, fotel nie daje takiego komfortu, jakiego można by oczekiwać – do GLC sporo mu brakuje. Miękkie materiały nie występują tak konsekwentnie jak w autach premium, srebrne wstawki są tylko plastikiem, a spasowanie niektórych elementów mogłoby być dokładniejsze. Mimo to jak na markę popularną, Omoda 9 prezentuje poziom wykonania więcej niż solidny, a użycie skóry (podobno naturalnej) robi dobre wrażenie.
Ergonomia wciąż daleka od ideału, mimo obecności pokręteł i fizycznych przycisków
Ergonomia to jedna z częstszych słabości chińskich samochodów. Liczyłem, że Omoda 9 przełamie ten schemat – zwłaszcza że wyposażono ją w trzy duże, wygodne pokrętła, których brakuje w większości modeli z Chin. Co ciekawe, trochę przypominają rozwiązania Smart Dials ze Skody Kodiaq, choć w Omodzie są znacznie prostsze: każde pełni wyłącznie jedną funkcję, a zamiast mini-wyświetlaczy umieszczono na nich dodatkowe przyciski (od świateł awaryjnych, podgrzewania obu szyb, czy wyłączania klimatyzacji). Lewe pokrętło steruje temperaturą, środkowe – trybami jazdy, prawe – siłą nadmuchu. Teoretycznie brzmi to świetnie: fizyczne przyciski, fizyczne pokrętła – czego chcieć więcej? Niestety, wiele kluczowych funkcji wciąż wymaga wchodzenia w dotykowy ekran, co skutecznie odciąga uwagę od jazdy. Kierunek nawiewu, podgrzewanie, masaż i wentylacja foteli, grzana kierownica – wszystko to obsługujemy z poziomu menu, które nie jest ani szczególnie intuicyjne, ani szybkie.

Najbardziej frustruje jednak zupełnie inny problem multimediów. Podczas korzystania z Apple CarPlay (działa bezprzewodowo i stabilnie), każda zmiana temperatury lub wejście w menu klimatyzacji powoduje, że ekran nie wraca automatycznie do widoku CarPlay. Trzeba go przywracać ręcznie, co jest po prostu absurdalne. Sam ekran mógłby też szybciej reagować, a interfejs sprawia wrażenie przeładowanego. Z kolei regulacja głośności odbywa się poprzez panel na kierownicy lub okrągłe pokrętło obok centralnego ekranu – rozwiązanie dobre głównie dla pasażera. W połączeniu z natarczywym, typowo chińskim systemem monitorowania kierowcy oraz słabym asystentem głosowym, obsługa Omody 9 potrafi być zdecydowanie zbyt angażująca.
Choć wcześniej pozwoliłem sobie na kilka uwag dotyczących obsługi, trzeba przyznać, że Omoda 9 ma również swoje mocne strony. Na pochwałę zasługuje bardzo czytelny wyświetlacz head-up z funkcjami rozszerzonej rzeczywistości. Masywna, czteroramienna kierownica może na pierwszy rzut oka kojarzyć się ze sterem okrętu, ale – jak później się okazuje – dobrze oddaje charakter tego modelu. Wnętrze robi także wrażenie starannie poprowadzonymi nawiewami biegnącymi przez całą szerokość kokpitu oraz ciekawym rozwiązaniem umożliwiającym otwieranie drzwi zarówno przyciskiem, jak i skrytym uchwytem. Ogólnie rzecz biorąc, w kabinie dzieje się naprawdę dużo — zarówno na plus, jak i na minus.

Przestronność Omody 9 – szczególny plus dla drugiego rzędu
Pod względem przestrzeni Omoda 9 Super Hybrid zdecydowanie zasługuje na wysokie noty. Choć same fotele mogłyby być wygodniejsze, miejsca jest pod dostatkiem w każdym kierunku. Schowki w drzwiach mieszczą nawet 1,5-litrowe butelki, a pod konsolą środkową znalazła się praktyczna półka z portami USB-A i USB-C. Fotele oferują elektryczną regulację w ośmiu kierunkach, regulowane zagłówki oraz głośniki w ich konstrukcji — rozwiązania znane raczej z wyższej półki. Miejsce kierowcy wyposażono również w funkcję pamięci. Centralny podłokietnik kryje duży, chłodzony schowek, a półka na tunelu środkowym może zostać powiększona po wyjęciu uchwytów na napoje.
Jeszcze lepiej prezentuje się drugi rząd. Pasażerowie mają tam bardzo dużo przestrzeni, dobrze wyprofilowaną kanapę, płaską podłogę oraz możliwość elektrycznej regulacji kąta oparcia — funkcję rzadko spotykaną w tym segmencie. Komfort podróży poprawiają też podgrzewane i wentylowane skrajne siedziska oraz możliwość ustawiania siły nawiewu. Podobnie jak z przodu, do dyspozycji są porty USB-A i USB-C, a układ wentylacji uzupełniają dodatkowe nawiewy umieszczone w słupkach B.

Omoda 9 Super Hybrid - wyposażenie. Wspomnieć, że jest bogato, to tak jakby nic nie powiedzieć
Omoda 9 Super Hybrid jest pod korek wypchana wyposażeniem z zakresu komfortu i bezpieczeństwa. Najważniejsze elementy przedstawiamy w poniższej tabeli:
Wyposażenie Omody 9 Super Hybrid – tabela
| Kategoria | Element wyposażenia |
|---|---|
| Widoczność i kamery | System kamer 540° |
| Nadwozie i wygoda | Elektrycznie sterowana klapa bagażnika |
| Elektrycznie sterowany dach panoramiczny | |
| Dostęp bezkluczykowy | |
| Oświetlenie | Reflektory adaptacyjne LED |
| Ambientowe oświetlenie wnętrza | |
| Bezpieczeństwo i asystenci | Pakiet systemów bezpieczeństwa i wsparcia kierowcy (aktywny tempomat, monitorowanie martwego pola, asystent pasa ruchu, asystent jazdy w korku, system ostrzegania przed kolizją, monitorowanie wzroku kierowcy itd.) |
| Komfort jazdy | Zawieszenie adaptacyjne |
| Wyświetlacz head-up z funkcją AR | |
| Podgrzewana kierownica | |
| Podgrzewana przednia szyba | |
| Indukcyjna ładowarka (z szybkim ładowaniem) | |
| Fotele (przód) | Elektryczna regulacja foteli przednich |
| Podgrzewanie i wentylacja | |
| Funkcja masażu | |
| Tapicerka ze skóry naturalnej | |
| Fotele (tył) | Podgrzewane i wentylowane skrajne siedziska tylnej kanapy |
| Elektrycznie regulowany kąt oparcia | |
| Nagłośnienie i multimedia | System audio SONY z 14 głośnikami |
Omoda 9 Super Hybrid 2025 – układ napędowy. Moc, która przykuwa uwagę
Czas przyjrzeć się napędowi, czyli elementowi, z którego koncern Chery jest szczególnie dumny. W Omodzie 9 Super Hybrid pracuje benzynowa jednostka 1.5 T-GDI o mocy 143 KM i 215 Nm, wspierana przez trzy silniki elektryczne rozwijające 102, 122 i 238 KM. Łącznie układ generuje imponujące 537 KM oraz 650 Nm, a całość przekazywana jest na obie osie za pośrednictwem trzystopniowej przekładni DHT. Według danych producenta przyspieszenie do 100 km/h trwa 4,9 s, natomiast prędkość maksymalna wynosi 180 km/h.
W rzeczywistości Omoda 9 nie zachowuje się tak, jak sugerowałaby to moc przekraczająca 500 KM, jednak jej osiągi wciąż są więcej niż satysfakcjonujące. Pod względem odczuć samochód jeździ raczej jak model o mocy około 350 KM, ale dynamika pozostaje bardzo dobra. Auto reaguje na gaz z wyraźnym impetem, szczególnie w trybie Sport, gdzie charakterystyka pracy napędu staje się najbardziej wyrazista. Oddawanie mocy nie jest tak liniowe jak w przypadku hybryd z wolnossącymi silnikami – choćby Toyoty RAV4 czy Mitsubishi Outlandera – ale wpisuje się w żywiołowy charakter Omody i podkreśla jej bardziej sportowe zacięcie.

Zawieszenie nie dorównuje potencjałowi napędu. Miłośnicy komfortu będą zadowoleni
Szkoda, że dynamiczny charakter układu napędowego nie znajduje pełnego odzwierciedlenia w zestrojeniu podwozia. Mimo efektownych osiągów i sportowej sylwetki Omoda 9 Super Hybrid zachowuje się jak klasyczna, komfortowa limuzyna. Odnoszę wręcz wrażenie, że zawieszenie nie nadąża za możliwościami napędu i pracuje trochę "na własnych zasadach". Gdy silnik ochoczo popycha auto do przodu, układ jezdny konsekwentnie stawia na miękkość, wygładzanie nierówności i charakterystyczne „płynięcie” po drodze.
W trasie z pewnością można docenić wysoki komfort jazdy i dobre wyciszenie kabiny, jednak układ kierowniczy okazuje się zbyt miękki i przypomina wrażeniami prowadzenie łodzi. W zakrętach miękkie zestrojenie zawieszenia szybko studzi sportowe ambicje kierowcy — auto wyraźnie się przechyla, a przy hamowaniu czuć masę wynoszącą niemal 2200 kg. Spodziewałoby się, że adaptacyjne zawieszenie poprawi sytuację przynajmniej w trybie Sport, tymczasem różnica jest minimalna. Jeśli jednak priorytetem jest komfort i rodzinny charakter, a nie sportowe wrażenia, Omoda 9 Super Hybrid będzie wyjątkowo udanym wyborem — zarówno do jazdy miejskiej, jak i na dłuższe podróże.

Jak można się spodziewać po współczesnym chińskim samochodzie, Omoda 9 Super Hybrid została wyposażona w bardzo nadgorliwe systemy ADAS. Szczególnie uciążliwe okazują się monitorowanie uwagi kierowcy oraz asystent pasa ruchu. Co istotne, ten drugi nie działa tak, jak powinien — potrafi dopuścić do zjechania auta z pasa, zamiast tego zapobiegać. Podczas jazdy Omoda 9 wymaga sporo zaangażowania. Wynika to z przeciętnej ergonomii obsługi oraz mało precyzyjnego układu kierowniczego, co zmusza kierowcę do częstych korekt toru jazdy. Skuteczność hamulców oceniam jako jedynie akceptowalną, choć w pewnym sensie wpisuje się ona w miękkie, nastawione na komfort zestrojenie zawieszenia. W skrócie: jeśli ktoś oczekuje od tego 500-konnego SUV-a sportowych emocji i prowadzenia godnego jego parametrów, z pewnością się rozczaruje. Natomiast kierowcy, którzy stawiają przede wszystkim na wysoki komfort podróżowania, docenią charakter Omody 9.
Omoda 9 Super Hybrid – spalanie. Chińczycy potrafią zaskoczyć
Jednym z najmocniejszych argumentów przemawiających za Omodą 9 Super Hybrid jest jej zużycie paliwa. W trakcie testu samochód spalał średnio między 8 a 8,5 l/100 km. Nawet przy całkowicie rozładowanej baterii i jeździe autostradowej wynik nie przekraczał 8,5 l/100 km. Producent deklaruje co prawda średnie zużycie na poziomie 7 l/100 km, ale biorąc pod uwagę moc i gabaryty pojazdu, realne wartości zaczynające się od „ósemki” nadal zasługują na uznanie.W warunkach miejskich, podczas jazdy w trybie hybrydowym, spalanie oscylowało wokół 6–7 l/100 km. Z kolei korzystając wyłącznie z napędu elektrycznego, udało mi się osiągnąć wyniki bardzo zbliżone do danych katalogowych (1,7 l/100 km).
Omoda deklaruje, że zasięg w trybie elektrycznym sięga 145 km, co jest zasługą akumulatorów LFP o pojemności 34,46 kWh — porównywalnej z tą stosowaną w niewielkich samochodach elektrycznych. Co ważne, baterię można ładować prądem stałym (DC) z mocą do 70 kW, co pozwala uzupełnić energię od 30 do 80% w zaledwie 25 minut. Komputer pokładowy domyślnie pokazuje procent naładowania baterii, choć w ustawieniach prawdopodobnie można zmienić to na konkretny zasięg. Po przejechaniu około 140 km po Warszawie miałem wciąż ponad 30% energii, co potwierdza, że rzeczywisty zasięg elektryczny jest całkiem duży. Podobnie jak w modelu Jaecoo 7 Super Hybrid, informacje o zużyciu paliwa i energii wyświetlane są na podstawie ostatnich 50 km. Zbiornik paliwa mieści 70 litrów, a według producenta taki zapas wystarcza na pokonanie ponad 1000 km bez tankowania. W praktyce realny dystans to około 850–900 km — nadal bardzo dobry rezultat jak na tak duży i mocny SUV.

Na koniec największe zaskoczenie, czyli cena modelu Omoda 9 Super Hybrid 2025
Przechodzimy do elementu, który w przypadku Omody 9 Super Hybrid może przesądzić o wyborze — ceny. Model ten wyceniono na 219 900 zł, czyli średnio o około 30% mniej niż porównywalni konkurenci w segmencie. Producent oferuje również solidne warunki gwarancyjne: 7 lat lub 150 000 km na samochód oraz 8 lat lub 160 000 km na baterię i podzespoły układu hybrydowego.
W Polsce działa już 42 autoryzowanych dealerów i serwisów Omoda & Jaecoo, a do końca 2025 roku sieć ma rozszerzyć się do 50 punktów w całym kraju.
Omoda 9 Super Hybrid 2025 vs Toyota RAV4 2025
Jako alternatywę wskażemy przedstawiciela japońskiej motoryzacji, czyli Toyotę RAV4 Plug-in Hybrid. Model ten generuje 306 KM, a jego osiągi są słabsze niż w przypadku Omody (0–100 km/h w 6 s). RAV4 jest również mniejsza — mierzy 4,6 m długości — a jej bagażnik oferuje od 520 do 1168 litrów pojemności. Na samym prądzie Toyota pokonuje też około połowę dystansu osiąganego przez Omodę, czyli 75 km. RAV4 broni się jednak innymi atutami: legendarną niezawodnością, renomą modelu oraz dopracowanym układem hybrydowym o bardzo liniowym oddawaniu mocy, wynikającym z zastosowania 2,5-litrowego wolnossącego silnika benzynowego. Toyota zapewnia 3-letnią gwarancję do 100 000 km oraz 8 lat lub 160 000 km na baterię. W topowej odmianie Style Toyota RAV4 Plug-in Hybrid kosztuje 274 900 zł, choć obecnie – dzięki promocji – można ją kupić już za 254 900 zł.
Omoda 9 Super Hybrid 2025 vs BYD Seal U DM-i 2025
Kolejnym konkurentem jest BYD Seal U DM-i Design z napędem AWD, pochodzący z tej samej chińskiej motoryzacyjnej „szkoły”. Jego cena — 209 900 zł — prezentuje się atrakcyjnie, a wyposażenie jest bogate, choć nie tak kompletne jak w Omodzie 9. Seal U DM-i rozwija 324 KM, co przekłada się na słabsze osiągi: sprint do 100 km/h trwa 5,9 sekundy. Krótszy jest również zasięg elektryczny, głównie za sprawą akumulatora o pojemności 18,3 kWh, który pozwala przejechać około 70 km — mniej więcej połowę tego, co oferuje Omoda. Choć BYD ma podobne rozmiary nadwozia (4,77 m długości), jego bagażnik jest wyraźnie mniejszy i liczy 425 litrów. Producent udziela 6-letniej gwarancji na auto (lub 150 000 km) oraz 8-letniej gwarancji na baterię obowiązującej do 200 000 km.
Omoda 9 Super Hybrid 2025 vs Volvo XC60 2025
Z kolei europejską motoryzację reprezentuje Volvo XC60, które w topowej wersji T8 eAWD Essential kosztuje 279 900 zł i jest już pełnoprawnym przedstawicielem segmentu premium. Trzeba jednak podkreślić, że mimo wyższej ceny oferuje skromniejsze wyposażenie oraz krótszy zasięg elektryczny, wynoszący 83 km. Układ napędowy generuje 455 KM i 709 Nm, co przekłada się na osiągi porównywalne z Omodą — sprint do 100 km/h zajmuje 4,9 sekundy. Aby Volvo dorównało Omodzie 9 pod względem poziomu wyposażenia, konieczny jest wybór topowej wersji Ultra, uzupełnionej kilkoma dodatkowymi opcjami. Wówczas cena rośnie do 385 516 zł, co dobrze obrazuje realia segmentu premium. Bagażnik XC60 oferuje 468 litrów — wartość zbliżoną do Omody. Volvo zapewnia 2-letnią gwarancję bez limitu kilometrów, natomiast na baterię obowiązuje ochrona przez 8 lat lub 160 000 km.
Omoda 9 w ofercie Superauto.pl
Na Superauto.pl znajdziecie kilka egzemplarzy Omody 9 Super Hybrid. Samochody pochodzą z 2025 roku i dostępne są od ręki. Możecie też liczyć na atrakcyjne finansowanie, minimum formalności oraz na spore rabaty względem ceny katalogowej.
Zobacz ofertę Omoda 9 leasing na Superauto.pl
Podsumowanie
Podsumowując, trudno nie dostrzec licznych zalet Omody 9 Super Hybrid. Nowoczesna, efektowna stylistyka, przestronne i luksusowo wykończone wnętrze oraz niezwykle bogate wyposażenie tworzą bardzo przekonujący zestaw. Do tego dochodzą mocne osiągi, rozsądne zużycie paliwa, atrakcyjna cena i korzystne warunki gwarancyjne — elementy, które wyraźnie dystansują wielu europejskich i japońskich konkurentów. Owszem, ten model nie jest pozbawiony wad. Przeciętny układ jezdny czy niedopracowana ergonomia potrafią zwrócić uwagę, jednak w ogólnym rozrachunku Omoda 9 Super Hybrid wyróżnia się jako jedna z najmocniejszych, jeśli nie najmocniejsza propozycja w segmencie chińskich samochodów dostępnych obecnie w Polsce. I szczerze mówiąc, wcale nie zdziwi mnie, jeśli w najbliższym czasie trafi do pierwszej trójki najczęściej wybieranych hybryd plug-in w skali roku.