TEST: Ford Mustang Mach-E AWD 73 kWh 329 KM. Nie taki dziki Mustang?
Elektryczny Mustang Mach-e przeszedł swój pierwszy facelifting
Kurz po pierwszych obiekcjach (delikatnie mówiąc) wobec elektrycznego Mustanga już prawie opadł, więc przyszła pora na mały lifting i spojrzenie na to auto raz jeszcze. Tym razem w moje ręce wpadła dość nietypowa odmiana, bowiem z wyposażeniem Premium, napędem na cztery koła, ale z mniejszą baterią o pojemności 73 kWh. Czy taki wariant ma sens?
Nie jestem fanem stylistyki elektrycznego Mustanga, ale…
…auto w takiej konfiguracji zwraca na siebie uwagę. Nie będę oceniał tego modelu przez pryzmat nazwy, bo to już chyba udało się wszystkim przepracować. Mnie również. Po uwolnieniu się od stereotypów, ujawnia się prawdziwe oblicze Mustanga Mach-E. SUV-y i crossovery mogą budzić mieszane uczucia, lecz Mach-E wyróżnia się swoją ciekawą prezencją. Wersja GT, którą miałem okazję testować jakiś czas temu, z pomarańczowym lakierem i stylowymi felgami, robiła piorunujące wrażenie. Testowany model w odcieniu Grabber Blue, choć nie posiada tak ładnych felg i rzucającego się w oczy lakieru, nie ustępuje mu wizualnie. Po zakupie z pewnością wybrałbym bardziej wyraziste felgi, ponieważ te zastosowane w aucie testowym wydają mi się nieco mdłe. Niestety, konfigurator oferuje skromne możliwości zmiany wyglądu, ograniczając personalizację do koloru karoserii. To duży niedostatek, gdyż Mach-E ma potencjał, aby za pomocą dodatków stać się jeszcze bardziej unikatowym. Pozostaje więc dorzucenie co nieco stylu we własnym zakresie.
Samochody elektryczne Ford Mustang Mach-e w leasingu dla firm i osób prywatnych
Mustang Mach-E, choć nowoczesny, nie naśladuje swojego benzynowego odpowiednika. Jego sylwetka jest subtelna, z nutą coupe, ale nie ukrywa, że jest to SUV z czterema drzwiami. Elementy designu nawiązują do klasycznego Mustanga, ale są to delikatne akcenty, które nie przytłaczają. Doceniam tę subtelną interpretację, która pozwala Mach-E zachować własną tożsamość. Front z eleganckimi światłami i atrapą chłodnicy, a także muskularnymi liniami i długą maską, robi wrażenie. Tył mógłby być bardziej charakterystyczny, choć nie jest nieatrakcyjny. Nowatorskie rozwiązanie z przyciskami zamiast tradycyjnych klamek jest efektowne i funkcjonuje bez zarzutu, choć jak to zwykle bywa, obawiam się o aspekty bezpieczeństwa. Podczas testów tego modelu zimą nie było problemów z otwieraniem auta.
Nowy Ford mustang Mach - e wnętrze. Ford vs Tesla
Chociaż zewnętrzne detale Mustanga Mach-E mogą przywoływać wspomnienia o klasycznym modelu spalinowym, jego wnętrze stanowi zupełnie nową interpretację. Logo na kierownicy to jedyny wyraźny element nawiązujący do marki, gdyż reszta kabiny prezentuje się w duchu skandynawskiego minimalizmu. Zastąpiono tradycyjną, masywną deskę rozdzielczą, charakterystyczną dla Mustanga, na rzecz prostoty i elegancji, z akcentem na wysokiej jakości materiały i nowoczesne tekstury. Dominującym elementem jest duży centralny ekran dotykowy, który wraz z dyskretnym wyświetlaczem przed kierowcą, pokazującym tylko najważniejsze informacje jak prędkość czy stan baterii, tworzy futurystyczne środowisko pracy. Czy mi to odpowiada? Nie do końca, ale z drugiej strony nie wyobrażam sobie we wnętrzu klasycznych zegarów czy większej ilości nawiązań do klasycznego Mustanga.
Centralny ekran w Mustangu Mach-E jest sercem interakcji, zaskakując swoimi rozmiarami i jakością obrazu. Informacji jest mnóstwo, a ich obsługa może wydawać się złożona, jednak z czasem staje się intuicyjna. Dla osób przesiadających się z tradycyjnych pojazdów, pierwsze wrażenie może być przytłaczające. Z mojego doświadczenia wynika, że początkowa ostrożność szybko ustępuje miejsca płynnej obsłudze i – o dziwo – zaskakującej wygodzie. Preferowałbym fizyczne przyciski do sterowania ogrzewaniem, ale duże ikony na ekranie ułatwiają znalezienie potrzebnych funkcji oraz zaskakująco dobra czytelność wszystkich operacji stara się nadrabiać zaległości. System multimedialny Mustanga Mach-E imponuje szybkością, responsywnością i intuicyjnością obsługi, oferując przy tym bogactwo opcji. Informacje o zużyciu energii, zasięgu i danych z jazdy są łatwo dostępne, chociaż czasem mogą wydawać się nieco chaotyczne. Jakość materiałów, spasowania i ogólnego wykonania jest na tyle wysoka, że nie wymaga żadnych poprawek. Jedynie ilość połyskującego plastiku jest nieco za duża.
Sporo mocy, świetne osiągi, ale zasięg nie rozpieszcza
Rozumiem, że Mustang Mach-E to symbol nowoczesności, który ma przyciągnąć nową grupę klientów, niekoniecznie związanych z marką Ford czy modelem Mustang. Osobiście odczuwam pewien niedosyt, ponieważ brakuje mu dzikiego ducha swoich poprzedników. W zamian otrzymujemy pojazd o chirurgicznej precyzji i futurystycznym designie. To nie jest już wariat z Teksasu, ale raczej spokojny innowator z Europy, który unika drogowych ekscesów. To zupełnie inna osobowość. Czy to problem? Wątpię, by ktoś szukał w Machu-E emocji porównywalnych z Mustangiem z V8 pod długą maską. Są to odmienne światy.
W obu jednak można znaleźć coś atrakcyjnego. Mustang GT z silnikiem 5.0 V8 dostarcza surowych emocji, ale na co dzień może być męczący. Wolę więc zostawić bulgotanie V8 na weekendy, a w tygodniu cieszyć się jazdą Mach-E. Mniej emocji? Może, ale za to osiągi są imponujące, trakcja fantastyczna, a komfort i cicha jazda dostarczają równie dużo satysfakcji, szczególnie podczas szybkiego startu ze świateł i wtedy, gdy chcemy po prostu odpocząć, a nie angażować się w każdy zakręt na drodze.
Moja testowana odmiana to wersja AWD w wersji o mocy 329 KM i z maksymalnym momentem obrotowym aż 675 Nm. To wszystko kierowane na obie osie, co przekłada się na przyspieszenie od 0 do 100 km/h w czasie 5,5 sekundy oraz prędkość maksymalną 180 km/h. Co ciekawe, była to wersja z mniejszą baterią o pojemności użytkowej 73 kWh, co powinno wystarczyć na 435 kilometrów zasięgu. Dużo mocy, napęd na cztery koła, świetne osiągi, ale mniejsza bateria? Alternatywą jest odmiana o mocy 370 KM (675 Nm) i z baterią 92 kWh, która zapewnia teoretycznie 550 kilometrów zasięgu. Ja bym wolał mniej mocy i większą baterię, bowiem to, czy przyspieszę od 0 do 100 km/h w 5,5 czy 5 sekund ma dla mnie mniejsze wrażenie, czy będę musiał szukać ładowarki po 400 czy 500 kilometrach. A w praktyce nawet i wcześniej.
Po pokonaniu trasy z Warszawy do Radomia zgodnie z przepisami, z czego lwią część z prędkością 120 km/h, średnie zużycie energii wyniosło 22 kWh/100 km, a pogoda była niemal idealna dla elektryka tj. ok. 20 stopni Celsjusza, brak opadów i ja sam na pokładzie. Wychodzi więc na to, że w takich warunkach ładowarki trzeba szukać po około 300-330 kilometrach. W mieście pewnie uda się pokonać o wiele więcej, bo średnie zużycie energii spada do około 16-18 kWh/100 km. No ale powtarzam, to nie auto dla tych, którzy planują dalekie wycieczki i oczekują ogromnych zasięgów. Niedaleka wycieczka, codzienna jazda po mieście – tutaj to auto się sprawdza idealnie. Poza tym jest coraz więcej szybkich ładowarek, więc ten problem powoli staje się mniej istotny.
Ford Mustang Mach-E - ceny i wyposażenie
Ford Mustang Mach-E trochę staniał i w zasadzie trudno się temu dziwić – nie był hitem sprzedaży. Teraz bazowa wersja z napędem na tylną oś, mocą 268 KM i baterią 73 kWh kosztuje 238 350 złotych. Za wersję Premium AWD z mniejszą baterią – czyli testową – trzeba już zapłacić 266 350 złotych i wbrew pozorom ma ona więcej sensu, niż bazowa. Za nieco wzmocnioną odmianę z baterią 91 kWh trzeba już zapłacić blisko 300 000 złotych, a to już spora różnica. W tej odmianie tj. Premium AWD dopłacimy w zasadzie tylko za dach panoramiczny (4900 złotych), 19-calowe obręcze lakierowane na czarno (2200 złotych) czy też opcjonalny lakier (od 3400 do 5000 złotych).
Podsumowanie
Często zastanawiam się nad swoim przywilejem, że mogę doświadczać i być świadkiem rywalizacji dwóch er motoryzacji. Choć wydaje się, że wynik tej rywalizacji jest przesądzony, to jednak mam możliwość poznania zarówno zalet, jak i wad obu światów. Ford Mustang w wersji spalinowej i elektrycznej to doskonałe przykłady tych dwóch epok. Który bym wybrał? Trudno mi jednoznacznie odpowiedzieć. Chciałbym posiadać obie wersje, ponieważ Mach-E oferuje nie tylko dużo radości i satysfakcji, ale także innowacyjne technologie i zapowiedź przyszłości. Pomimo, że nazwa może wydawać się nieadekwatna, Mach-E jest wyjątkowym modelem w kategorii elektrycznych crossoverów.