Tankowanie na koniec roku: Porównanie prognoz i realnych kosztów eksploatacji
Końcówka 2025 roku na rynku paliw zapisała się w historii jako okres wyjątkowej próby nerwów dla polskich kierowców. Ostatni kwartał przyniósł dynamikę zmian, gdzie nadzieja na tanie podróżowanie przeplatała się z istotnymi podwyżkami. Czy warto było zacisnąć zęby i czekać na spadki cen na stacjach paliw? Analizujemy i sprawdzamy, jak zapowiedzi ekspertów poradziły sobie w starciu z rynkową rzeczywistością.
Październikowe “okno możliwości” i niewykorzystana szansa
Aby w pełni zrozumieć obecną sytuację, musimy cofnąć się do punktu odniesienia – a zatem do drugiej połowy października 2025 roku. To właśnie wtedy, w okresie między 13 a 26 października, na polskich stacjach otworzyło się “okno możliwości”. Analitycy e-petrol.pl odnotowali wówczas relatywnie rzadką w tym roku stabilizację na niskich poziomach. Średnia cena oleju napędowego spadła poniżej psychologicznej bariery 6 złotych, utrzymując się na poziomie 5,95 zł za litr, podczas gdy benzyna Pb95 kosztowała średnio 5,84 zł za litr. Co ważne, różnica między tymi dwoma paliwami wynosiła zaledwie 11 groszy.
Niestety, okres względnego spokoju został gwałtownie przerwany pod koniec miesiąca. Punktem zwrotnym okazał się dzień (22-23.10.2025 r.), w którym Stany Zjednoczone ogłosiły nowy pakiet sankcji wymierzonych w rosyjskie koncerny paliwowe, takie jak Lukoil czy Rosnieft. Reakcja rynku była natychmiastowa – okres taniego tankowania zakończył się niemal z dnia na dzień.
Listopadowy szok na stacjach paliw – dlaczego było tak drogo?
Listopad 2025 przyniósł zjawisko, które zdawało się być niezrozumiałym paradoksem ekonomicznym. W momencie, gdy notowania ropy Brent na giełdzie w Londynie spadały, osiągając w pewnym momencie poziom w okolicach 62-63 dolarów za baryłkę, ceny na polskich stacjach paliw nieustannie rosły. Apogeum drożyzny przypadło na ostatni tydzień miesiąca w notowaniu z 28 listopada 2025. Cena oleju napędowego wzrosła o rekordowe 14 groszy w ciągu zaledwie siedmiu dni, dobijając do kwoty 6,33 zł za litr, co oznaczało także najwyższą cenę tego paliwa od lutego 2025 roku.
Równocześnie doszło do ogromnego rozwarstwienia cenowego. Różnica między litrem diesla a litrem benzyny osiągnęła poziom 39 groszy, co jest wartością niespotykaną od marca 2023 roku. Za przyczynę tego stanu rzeczy możemy wskazać splot kilku czynników – sezonowy wzrost popytu na olej opałowy (który jest chemicznym “bliźniakiem” diesla), przestoje remontowe w rafineriach windujące marże oraz niepewność geopolityczna związana z rekordowym importem rosyjskiej ropy przez Indie i spadkiem aktywności wiertniczej w USA.
Czy Mikołaj przyniósł niższe ceny paliw? Prognozy vs. rzeczywistość
Pod koniec listopada, gdy na polskich stacjach paliw panowała drożyzna, analitycy e-petrol.pl zapowiadali “optymistyczny scenariusz” na początek grudnia. Prognoza z 28 listopada zakładała, że w pierwszym tygodniu grudnia cena oleju napędowego spadnie do przedziału 6,22-6,34 zł za litr, a benzyny Pb95 do 5,82-5,94 zł za litr. Jak pokazała nam rzeczywistość, szacunki te były niezwykle precyzyjne. Dane z 3 grudnia wykazały średnią cenę diesla na poziomie 6,27 zł, co przyniosło pierwsze – choć stopniowe – dobre wieści dla portfeli polskich kierowców.
Jeszcze ciekawiej wygląda weryfikacja prognozy z 5 grudnia na następny tydzień (8-14.12). Wówczas analitycy przewidywali dalsze spadki cen na stacjach paliw, prognozując cenę benzyny Pb95 na 5,77-5,89 zł za litr oraz cenę diesla na 6,13-6,25 zł za litr. 10 grudnia zobaczyliśmy jednak mniej optymistyczny scenariusz – choć wciąż pozytywny. Cena benzyny Pb95 spadła do 5,87 zł za litr, notując górną granicę prognozy, a diesla do 6,23 zł za litr, co również oznaczało górną granicę przewidywań. Choć kierunek zmian i dalszych spadków daje nadzieję, to samo tempo obniżek na stacjach paliw było wolniejsze od najbardziej optymistycznych założeń analityków, co jednak warto podkreślić, wynikało z opóźnionego przenoszenia gwałtownych przecen hurtowych na rynek detaliczny.
Grudniowa odwilż, promocje i spadek cen w hurcie
Mimo, że spadki cen na stacjach paliw postępowały powoli, początek grudnia przyniósł dodatkową ulgę dla kierowców w postaci akcji promocyjnych. Sieć MOL oferowała rabaty do 30 groszy na litrze, a MOYA obniżki rzędu 25 groszy. Działania te miały mocne podstawy w fundamentach rynkowych, które w połowie grudnia uległy ogromnej zmianie na korzyść kierowców.
Analizując cenniki z polskich rafinerii z dnia 13 grudnia, możemy zauważyć skalę przeceny, która wkrótce dotrze do dystrybutorów. Najbardziej spektakularny spadek zaliczył olej opałowy, który potaniał aż o 120 zł na metrze sześciennym, spadając do kwoty 3082,60 zł. To pociągnęło za sobą ceny diesla, który w hurcie potaniał o 72 zł (4573 zł/m3), oraz benzyny Pb95, która odnotowała spadek cen o 57 zł (4272 zł/m3) na metrze sześciennym. To efekt gry rynkowej pod ewentualne porozumienie pokojowe na linii Rosja-Ukraina oraz doniesień o planach administracji Donalda Trumpa dotyczących przywrócenia rosyjskich surowców na rynki zachodnie. Pamiętajmy jednak, że incydenty takie jak zajęcie tankowca u wybrzeży Wenezueli wciąż każą nam zachować ostrożność, ponieważ sytuacja geopolityczna jest dynamiczna.
Analiza kosztów eksploatacji – kto zyskał, a kto stracił?
Czy warto było czekać na grudzień? Odpowiadając na to pytanie, przyjmiemy wyliczenie kosztów eksploatacji dla standardowego baku o pojemności 50 litrów. W pierwszym scenariuszu, obejmującym “złoty październik” w jego połowie, pełny bak diesla kosztował 297,50 zł przy cenie 5,95 zł za litr. Kierowca, który tankował w szczycie drożyzny pod koniec listopada musiał już zapłacić za tę samą ilość paliwa aż 316,50 zł przy cenie 6,33 zł za litr, co oznacza stratę blisko 20 zł na jednym tankowaniu.
Trzeci scenariusz dotyczy kierowców, którzy zaufali optymistycznym prognozom spadkowym i postanowili przeczekać listopadowy szczyt drożyzny, planując tankowanie w nadchodzącym tygodniu (15-21.12). Najnowsze prognozy przewidują spadek ceny diesla do przedziału 6,09-6,21 zł za litr. Przyjmując średnią wartość z tej prognozy, a zatem około 6,15 zł za litr oleju napędowego, koszt zatankowania pełnego baku wyniesie około 307,50 zł. Oznacza to, że strategia przeczekania drogiego listopada opłaciła się, pozwalając zaoszczędzić około 9 zł na jednym baku, choć wciąż nie udało się powrócić do atrakcyjnych stawek z października.
Jeszcze lepsze wieści dotyczą posiadaczy aut benzynowych. Cena benzyny Pb95, która w grudniu systematycznie spadała, ma szansę obniżyć się w nadchodzącym tygodniu do przedziału 5,71-5,83 zł za litr, co zbliża nas do kwot z października 2025 roku. Cena LPG, która jako jedyna oparła się większym zawirowaniom, powinna utrzymać się w bezpiecznych widełkach 2,60-2,67 zł za litr, co wciąż czyni go paliwem bezkonkurencyjnym pod względem ekonomicznym.
Pamiętajmy także, że ceny na stacjach paliw różnią się geograficznie. Obecnie najtańszym regionem w Polsce jest województwo lubuskie, gdzie zarówno benzynę, jak i olej napędowy kupimy najtaniej. Z kolei Górny Śląsk pozostaje rajem dla użytkowników autogazu. Na drugim końcu znajdują się województwa kujawsko-pomorskie i zachodniopomorskie, w których znajdziemy najwyższe ceny paliw.
Podsumowanie
Ostatnie miesiące pokazały kierowcom, jak dynamiczny i nieprzewidywalny jest obecny rynek paliw. Choć tankowanie w połowie października było bez wątpienia najlepszą decyzją tego kwartału, to obecne spadki są dobrą wiadomością dla spóźnialskich. Cierpliwość w okresie listopadowego szczytu popłaciła, a tankowanie przed Świętami Bożego Narodzenia będzie wyraźnie tańsze niż w ostatnim czasie, co jest dobrą wiadomością dla kierowców planujących dłuższe trasy.