[PREZENTACJA]: Renault Megane E-Tech. Wkraczamy na zupełnie nowe terytoria…
Renault Megane E-Tech. Od kiedy popularne marki pretendują do miana samochodów premium oferując technologię, spasowanie i jakość materiałów najwyższych lotów? O francuskiej motoryzacji można wiele powiedzieć, ma ona swoich miłośników i krytyków, jednak to, co można powiedzieć o najnowszej odsłonie Megane przez pryzmat dotychczasowych modelu? REWOLUCJA!
…gdzie Renault aspiruje do segmentu premium, a marki premium jakością przypominają budżetówki. Co to się dzieje? Pomijając usilne dążenie do elektryfikacji floty samochodów wszelkiej maści, bardzo podobają mi się starania marek popularnych związane z podnoszeniem jakości materiałów, spasowania, wyposażenia czy wymyślaniem nierzadko ciekawych rozwiązań. Przykładem jest Renault z najnowszym modelem Megane E-Tech, które do tej pory nie zachwycało ani jakością, ani stylistyką, a tu proszę… to auto gości w moim garażu.
Sporo zdradziłem już na wstępie, ale i ten, kto interesuje się tym modelem z pewnością przeczytał już kilka materiałów na jego temat i wie, że opinie są raczej przychylne. Jasne, jednym coś się podoba, innym nie, ale oceniając francuską nowość przez pryzmat dotychczasowych modeli oraz bezpośrednich konkurentów, można dojść do jednego wniosku – rewolucja. Zanim zaczniemy, warto wspomnieć, że prezentacja europejska Renault Megane E-Tech odbyła się w dniach 3-4 lutego w pięknych okolicach Marbelli. Pogoda dopisywała, było około 20 stopni Celsjusza, a więc idealne warunki dla elektryków. Ale od początku.
Zupełnie nowy pomysł na auto. Od A do Z!
Zacznijmy od tego, że nowe Renault Megane E-Tech piątej generacji (czwarta nadal będzie w ofercie jako spalinowa alternatywa) to auto, które powstało zupełnie od postaw. Wszystko jest nowe – stylistyka, jakość, platforma, napędy, system, oferta etc. Naprawdę, niewiele jest elementów, które przypominają inne modele marki, które do tej pory były w ofercie. Nawet znaczek jest już nowy, w nazwie Megane ostatnie „e” jest nieco inne i podkreśla elektryczną duszę samochodu. Nowy jest wystrój wnętrza, dodatki, przyciski, ekrany, układ wszystkiego, a nawet system bazujący na usługach Google’a. Nie miałem czasu się nim pobawić, bo z autem mogłem obcować przez kilka godzin wypełnionych jazdą i tworzeniem materiałów zdjęciowych oraz filmowych, ale jest zdecydowanie inaczej – przyjemnie, nowocześnie, dość intuicyjnie i o wiele ładniej, niż w obecnym w „starym” Megane systemie info-rozrywki.

Duże, nawet 20-calowe felgi w aucie segmentu C (zaledwie 4210 mm długości) robią wrażenie. Wrażenie robią również niezwykle krótkie zwisy przednie i tylne (rozstaw osi to 2700 mm), na co pozwoliła nowa platforma dedykowana elektrykom. W przednich drzwiach znajdziemy ukryte klamki, które wysuwają się po odryglowaniu zamków. W tylnych drzwiach natomiast klamkę ukryto w słupku C. Całość sprawia naprawdę dobre wrażenie i jak mówiłem, nie przypomina poprzednich modeli. Moje pierwsze skojarzenia kierowały się raczej w kierunku nowego DS 4, niż poprzedniego Megane. Trochę podobieństw widzę również w modelu Scenic ostatniej generacji tj. odrobinę wyższe nadwozie z krótkimi zwisami. Wnętrze zaś przypomina mi… Mustanga Mach-E. Dlaczego?
Gdy wsiądziemy do Forda Mustanga Mach-E dojdziemy do wniosku, że to… nie Ford. Zupełnie inna stylistyka i jakość materiałów. To samo jest w Megane E-Tech – zupełnie inna, nowa jakość. Mówię zarówno o stylistyce, która jest naprawdę świetna i mocno różni się w zależności od wersji (zupełnie inne materiały, faktury, kolorystyka itp.), ale i jakości spasowania, materiałów, projektu, ergonomii itp. Oczywiście królują wielkie ekrany, ale „w przyciskach” zostawiono wiele najważniejszych funkcji. Owe ekrany oferują świetną jakość wyświetlanej grafiki, rozdzielczości i świetnie reagują na dotyk (ten główny, przed kierowcą jest ekran bez „dotyku). Do tego mamy sporo schowków, półeczek (ta na telefon pod ekranem jest świetna) i praktycznych dodatków. Warto zwrócić uwagę na kierownicę, która ma świetną konstrukcję – spłaszczona na dole i na górze z przyciskiem do zmiany trybów jazdy. Szkoda, że w Mustangu Mach-E takiej nie było… Wady? Są, owszem.
Za kierownicą po prawej stronie mamy manetkę do zmiany biegów – jak w Mercedesie – niżej kolejną do wycieraczek, a jeszcze niżej… kolejną do obsługi radia. Do tego łopatki do regulacji stopnia rekuperacji i momentami się w tym wszystkim gubiłem. Poza tym w Megane E-Tech mamy słabą widoczność do tyłu i na boki. Aby to nieco złagodzić, producent zastosował wirtualne lusterko wsteczne, które wyświetla obraz z kamery. Jest to jakieś rozwiązanie, gdy np. z tyłu siedzą pasażerowie i zasłaniają i tak kiepski widok, ale momentami obraz z kamery nakładał się na odbicie od gładkiego ekranu i tworzył się swego rodzaju powidok. Strasznie denerwujące. Na szczęście ekran można wyłączyć i korzystać z tradycyjnego lusterka, a to wirtualne zostawić na „czarną godzinę”.
Miałem obawy co do baterii…
…na szczęście bezzasadne! Do testów dostałem oczywiście najmocniejszą wersję napędową tj. z silnikiem elektrycznym o mocy 218 KM i momencie obrotowym 300 Nm. Zasilaniem zajmuje się pakiet akumulatorów o łącznej pojemności 60 kWh netto, a zdaniem producenta średnie zużycie energii to 16,1 kWh/100km. Zasięg deklarowany to 450 kilometrów. Czy realny? Prawdę mówiąc… tak. Oczywiście w odpowiednich warunkach, a takie w okolicach Malagi z pewnością były – temperatura około 20 stopni Celsjusza i górzysty teren. Po przejechaniu nieco ponad 200 kilometrów głównie w górzystym i pagórkowatym terenie ze sporymi przewyższeniami, trochę po sennych miasteczkach i niewielki odcinek trasą szybkiego ruchu, oczywiście korzystając z radia, nawigacji i klimatyzacji, oraz czasami, z pełnej mocy napędu, udało mi się uzyskać wynik na poziomie około 17,5 kWh/100km. Przy spokojnej jeździe na pewno bym go zredukował o minimum 1 kWh/100km. Świetnie!
Francuski szyk swoje kosztuje…
Czy dużo? No cóż – dużo. Za dużo? Ciężko powiedzieć. Jeszcze kilka lat temu złapałbym się za głowę i wykrzyczał, że Francuzi powariowali, ale dziś, w dobie wszechobecnej drożyzny, ceny są jakie są. Zaczynają się od poziomu 154 390 złotych za bazową odmianę Equilibre ze słabszym zespołem napędowym o mocy 131 KM i z baterią 40 kWh. Ja polecałbym oczywiście mocniejszy napęd głównie ze względu na większą baterię, ale tutaj cena zaczyna się od poziomu 176 390 złotych. Topowa odmiana Iconic to koszt 202 390 złotych, a jeszcze co nieco można dołożyć. O dodatkach za moment, a tymczasem co dostajemy w standardzie wersji Iconic?
- Felgi aluminiowe 20" enos
- Zderzaki w kolorze Złocistym Warm Titanium
- Fotele przednie elektryczne z funkcją masażu i pamięcią ustawień dla kierowcy
- OpenR link 12 cali z DAB, nawigacją, usługami Google oraz audio Harman Kardon z 9 głośnikami
A co możemy zakupić dodatkowo i za ile?
Opcjonalny lakier – 2600 lub 3400 PLN
Pakiet Advanced Driving Assist (cyfrowe lusterko wsteczne, asystent zmiany pasa ruchu, asystent parkowania, kamera 360 stopni z 3D etc.) – 10 000 PLN
Pompa ciepła – 4500 PLN
Kabel do ładowania typ2 – 1500 PLN
Przekroczenie 220 000 złotych nie jest problemem, ale czy warto?



Podsumowanie
Prawdę mówiąc, nowe Renault Megane E-Tech mnie zauroczyło i jakbym miał takie pieniądze, mocno rozważałbym jego zakup wiedząc nawet, że w tej kwocie mogę już sięgnąć po skromniej wyposażone modele marek premium. Ale… po co? Skoro tam mam skromniejsze wyposażenie i nie zawsze lepszą jakość, a w Renault wszystko czego potrzebuję i jeszcze całą taczkę ciekawych dodatków, a wszystko to w naprawdę pięknej formie i dobrze wykonaną? Jeśli kolejne nowe modele tej marki, w tym najbliższy Austral, będą takiej jakości, to szykuje się ciekawe zamieszanie na rynku.