PREZENTACJA: Jeep Compass & Renegade e-Hybrid. Na rodzinne wycieczki?
Hybrydowa rewolucja zagościła również w ofercie Jeepa. Czy to było najlepsze posunięcie? Z punktu widzenia biznesu na pewno tak, ale czy klienci odnajdą siebie w nowej propozycji Jeepa? Niekoniecznie.
Raczej tak, bo o terenowych wojażach i szaleństwach w hybrydowych odmianach lepiej zapomnieć. Po prezentacji modeli Compass oraz Renegade w odmianach e-Hybrid nie spodziewałem się niczego zaskakującego i znałem ten napęd z modelu Tonale, ale zarówno w Alfie, jak i w Jeepie nie znalazłem tego, co chciałbym znaleźć. O co mi chodzi?

Hybrydowe narzekania…
No przeczytajcie to sami: „130-konna hybryda z napędem na przednie koła w Alfie Romeo Tonale” oraz „130-konna hybryda z napędem na przednie koła w Jeepie Compass i Renegade”. Niby to samo, ale oba te zdania mają ładunek smutku w innym odcieniu. W Alfie Romeo oczekujemy ,choć odrobiny sportowych emocji, dynamizmu i tego czegoś, co wywoła uśmiech na twarzy nawet podczas podróży po bułki i masło do sklepu. W Jeepie z kolei powinno być solidnie i z dawką zaufania np. po zjechaniu z asfaltu na polną drogę po deszczu. Ani w jednym, ani w drugim nie znalazłem tych cech, których bym szukał. Ja rozumiem, że nie każdy kupuje te auta właśnie w tym celu, a producenci rozszerzają strefy wpływów o użytkowników, którzy tego nie oczekują, ale czemu tym kosztem zaniedbuje się tych, którzy są (a raczej byli…) wierni tym markom? W ofercie Alfy Romeo Tonale nie znajdziemy emocji i sportowych doznań (może za jakiś czas, jak do palety wejdzie mocna hybryda), a Jeep Compass oraz Renegade nie posiadają już tradycyjnego napędu na cztery koła. Niestety, na naszych oczach motoryzacja się zmienia i nie zawsze są to zmiany przyjemne.

Silnik fajny, nawet oszczędny, ale nie dla każdego
Już jeździłem Alfą Romeo Tonale ze 130-konnym napędem hybrydowym na bazie turbodoładowanego silnika 1.5 i wtedy miałem spory niedosyt. Gdy dowiedziałem się o zbliżającej się prezentacji modeli Compass i Renegade nie byłem zmartwiony – wręcz przeciwnie – uznałem, że w tych autach ten zespół napędowy sprawdzi się nieco lepiej. W Jeepie nikt nie wymaga dynamiki i sportowych emocji, więc raczej ospały charakter napędu będzie po prostu OK. Czy tak było w rzeczywistości?
Po pokonaniu kilkunastu kilometrów Compassem po Warszawie, moje wnioski się potwierdziły. Faktycznie, niespieszne pokonywanie kolejnych kilometrów i podróże od świateł do świateł to żywioł napędu 1.5 T4 Turbo. Ta 130-konna jednostka z 20-konnym „boostem” w postaci silnika elektrycznego pasuje do charakteru Jeepa i jeśli ktoś oczekuje od auta spokoju bez żadnych zbędnych wodotrysków, będzie zadowolony. Nie mogłem się jednak pozbyć wrażenia, że to auto stało się całkowicie… nijakie.
Pokonałem trasę testową, wysiadłem z auta i… nic. Totalne znieczulenie. Nawet nie miałem ochoty przejechać się Renegade’m, bo znam to auto, znam ten napęd, więc wolałem poświęcić czas na oglądanie wnętrza itp. Ale czy to źle? To zabrzmi dziwnie, ale… nie. Te auta takie mają być. W tej wersji to po prostu ładnie wyglądające, ale nie angażujące narzędzie do przemieszczania się, które, dzięki wyższemu zawieszeniu, da poczucie bezpieczeństwa i pozwoli śmielej atakować krawężniki. Poradzi sobie również na polnej drodze czy w lesie, bo tam poważny napęd na cztery koła jest zbędny.
Jeep po prostu chce zarabiać i wie, jaka jest sytuacja na rynku, dlatego też zamiast oferować radykalne i drogie wersje dla 100 odbiorców, woli stworzyć uniwersalne i nieco wyprane z emocji auto dla 10 000 klientów. Rynek jest brutalny, a do tego jeszcze te normy, które trzeba jakoś spełnić, a mocny silnik Diesla z napędem na cztery koła w tym nie pomaga. Cóż, takie czasy, pogódźmy się z tym, choć żal jest bolesny.
Jeep Compass wygląd.
Na szczęście wygląd nie został spłaszczony. To fajne auta!

Teoretycznie stylistykę możemy pominąć, bowiem oba modele są dobrze znane. Compass przeszedł niedawno lifting, który zmienił naprawdę wiele, ale o tym nie będę się rozpisywał. Wystarczy porównać zdjęcia wnętrze sprzed i po liftingu – zmiany są imponujące. Mała zmiana zaszła w ofercie, a konkretniej w wersjach wyposażenia, ale o tym za chwilę. Nie zmienia to również faktu, że oba auta świetnie wpisują się w nową modę stylowych i uterenowionych miejskich crossoverów. Nie są to jednak błyszczące bulwarówki, bowiem zarówno Compass, jak i Renegade, swój terenowy wygląd mogą wykorzystać i co najważniejsze, „do twarzy” im w błocie! Charakter sprzed lat co prawda nieco się ulotnił, ale jego najważniejsza część pozostała. Jest surowo, ale bardzo charakternie. Szkoda tylko, że nie ma już w ofercie prawdziwych napędów 4x4…

Jest drogo i konkurencja jest groźna, ale Jeep to Jeep!
Nie jestem pewny, czy byłbym w stanie dopłacić do Jeepa, bo… to Jeep. Wiem jednak, że na rynku niewiele jest aut, które swój terenowy wygląd i dodatki noszą z dumą i wiąże się z tym jakaś historia. Nissan Juke wygląda ładnie, jak jest czysty i stoi na ładnym parkingu w mieście, a Jeep Renegade lub Compass świetnie wpisze się w polną drogą, przyozdobiony kilogramami lepkiego błota. Wróćmy jednak do cen.


Jeep Compass cena
Zacznijmy od Jeepa Compassa, który w podstawowej wersji Longitude z napędem 1.5 T4 Turbo o mocy 130 KM (+20 KM z silnika elektrycznego) kosztuje 149 900 złotych. Topowa wersja S z tym napędem to koszt 186 100 złotych. Co znajdziemy w podstawowej wersji? Jest to m.in.
- Tempomat (tradycyjny)
- Czujniki deszczu i zmierzchu
- Elektroniczny hamulec postojowy
- Tylne lampy LED
- Podstawowe przednie reflektory LED
- Dwustrefowa klimatyzacja automatyczna
- Kolorowy wyświetlacz 10,25 cala w panelu wskaźników
- System audio z 6 głośnikami
A co możemy dokupić do najdroższej wersji wyposażenia S?
- Panoramiczny dach szklany – 7 900 PLN
- Asystent jazdy po autostradzie – 700 PLN
- Pakiet zimowy (podgrzewane fotele, skórzana kierownica itp.) – 2 700 PLN
- Pakiet Technology & Convienience (kamera 360 stopni, system audio Alpine itp.) – 9 900 PLN
- Pakiet skórzany z wentylacją S – 3 900 PLN
Jeep Renegade cena
Jak widać, cena bez problemu przekroczy 200 000 złotych. Trochę dużo, jak na auto z silnikiem o mocy 130 KM. A jak to wygląda w modelu Renegade? Cennik startuje od kwoty 124 900 złotych i kończy się na kwocie 153 200 złotych za takie same wersje wyposażenia. Oczywiście nawet w topowej wersji jest sporo do dokupienia. Możemy dopłacić m.in. za:
- Okno dachowe z możliwością wyjęcia dwóch paneli – 6 500 PLN
- Pakiet skórzany (z elektrycznym sterowaniem foteli przednich) – 7 800 PLN
- Opcjonalny lakier – 2 700 PLN
- Dwukolorowe nadwozie – 5 300 PLN
Konkurencja jest oczywiście ogromna i możemy przebierać w modelach o sportowym lub eleganckim charakterze. Alternatywą dla Compassa może być choćby Cupra Formentor. Za niespełna 190 000 złotych otrzymamy odmianę VZ z silnikiem 2.0 TSI o mocy 245 KM. Różnica kolosalna. Za 174 900 złotych otrzymamy nawet BMW X1 w wersji xLine i silnikiem 1.5 o mocy 136 KM. Za 169 900 złotych dostaniemy również nową Kię Sportage z hybrydowym układem 1.6 T-GDI o mocy 230 KM i napędem na cztery koła. Jeep ma ciężkie zadanie, bo samym charakterem trudno zdobyć w dzisiejszych czasach klientelę.
Podsumowanie
Niby napęd 1.5 T4 Turbo o mocy 130 KM z 20-konnym dodatkiem w postaci silnika elektrycznego pasuje do charakteru miejskiego crossovera. Nawet w wydaniu Jeepa jest to OK, choć miłośnicy marki i jej korzeni na pewno nie są zadowoleni. To wszystko można jednak przełknąć, ale gdy spojrzymy na cennik, a potem porównamy z konkurencją, robi się naprawdę nieciekawie, bo w podobnych pieniądzach mamy auta, które oferują zdecydowanie więcej mocy i emocji.