Polacy pokochali auta z Chin. Styczeń potwierdza ubiegłoroczny rekord [Analiza rynku]
Chińskie marki po rekordowym 2025 roku wchodzą w kolejny sezon z jeszcze większą siłą i zawzięciem, zagarniając dla siebie wciąż ponad 10% całego rynku samochodów osobowych. Jednak nadchodzące miesiące mogą przynieść bolesne zderzenie z nową rzeczywistością cenową, której punktem zapalnym staje się rząd w Pekinie.
Z artykułu dowiesz się o:
Rok 2025 okazał się spektakularnym czasem rozwoju chińskich marek na polskim rynku motoryzacyjnym, stając się realną alternatywą dla europejskich, amerykańskich, japońskich i koreańskich marek. Grudniowy finał, w którym niemal co siódme rejestrowane auto osobowe pochodziło z Państwa Środka, zawiesił poprzeczkę niezwykle wysoko. Dane za styczeń 2026 roku z raportu IBRM Samar rozwiewają wybrowiedzi, czy “chińczycy” wygasną na naszych ulicach, wchodząc w erę prawdziwej dojrzałości i walki nie o przetrwanie, a o swoją pozycję w rankingach popularności.
Krajobraz po grudniowym szczycie i nowe udziały w rynku
Grudzień 2025 roku był dla chińskich marek okresem bicia rekordów, a ich udział w całkowitym rynku aut osobowych wyniósł 14,5%. Styczeń przyniósł w tej kwestii rynkową korektę do stabilnego poziomu 10,2%, co wciąż jest jednak wynikiem dwukrotnie wyższym niż średnie udziały odnotowane jeszcze w pierwszej połowie ubiegłego roku. Według raportu IBRM Samar, w poprzednim miesiącu zarejestrowano 4 106 aut osobowych z Państwa Środka, co stanowi wzrost o spektakularne 97,1% względem stycznia 2025 roku.
Spadek liczby rejestracji nie jest wynikiem kryzysu czy też nagłego odwrócenia się od chińskich producentów, a naturalnym zjawiskiem sezonowym, który dotknął w praktyce każdy segment rynku motoryzacyjnego w Polsce, od osobówek ogółem po samochody dostawcze.
Polska stała się dla producentów z Azji jednym z najważniejszych przyczółków w Europie, co szczególnie widzimy w segmencie klientów prywatnych. W styczniu aż 13,8% wszystkich nowych samochodów osobowych kupowanych przez osoby fizyczne posiadało logotyp marki z Chin. Choć oczywiście jest to mniej niż podczas grudniowego szaleństwa, gdy udział ten wyniósł 17,9%, wynik ten wciąż deklasuje wielu tradycyjnych i dobrze znanych producentów z Europy, udowadniając, że przeciętny Kowalski wbrew pozorom ufa nowym, nieznanym graczom z Chin.
Dominacja wtyczek i zaskakujący zwrot w klasycznych hybrydach
Chińscy producenci wciąż najmocniej obsadzają segmenty zelektryfikowane, co oczywiście nie dziwi biorąc pod uwagę absolutną dominację Państwa Środka w sektorze baterii i państwowego wsparcia dla elektryfikacji. Dynamika wzrostu w segmentach zelektryfikowanych uległa jednak zmianie w porównaniu do rekordowego grudnia. W kategorii aut w pełni elektrycznych (BEV) marki z Chin posiadają już 24,4% udziału, co oznacza, że niemal co czwarty nowy elektryk widoczny na polskich drogach pochodzi z Chin. W segmencie hybryd plug-in (PHEV) ich udział wyniósł w styczniu 36%, co jest wynikiem znacznie niższym niż grudniowe, rekordowe 51,7%, ale wciąż stawia chińskich producentów w roli kluczowego gracza.
Najbardziej intrygujące dane dotyczą klasycznych hybryd (HEV). Tutaj, w przeciwieństwie do innych napędów zelektryfikowanych, udział chińskich aut wzrósł z 9,4% w grudniu do 11,6% w styczniu. To sygnał, że chińska ofensywa przestała opierać się wyłącznie na autach ładowanych z gniazdka i zaczyna skutecznie rywalizować w segmencie szczególnie lubianym przez polskich kierowców, który dotąd był w dużej mierze zdominowany przez marki japońskie i koreańskie.
Struktura klienta, czyli jak firmy dogoniły osoby prywatne
Ciekawym zjawiskiem, które obserwowaliśmy w styczniu 2026 roku jest niemal identyczny podział rynku między klientów indywidualnych a firmy. Osoby fizyczne odpowiadały za 49,78% rejestracji wszystkich chińskich aut, podczas gdy udział firm wyniósł 50,22%. Jest to relatywnie niewielka zmiana w stosunku do średniej z całego 2025 roku, gdzie firmy dominowały z udziałem 52,73%. Choć w samym grudniu aż 65,69% rejestracji dokonano na firmy, co wynikało z końcoworocznych zakupów flotowych, styczniowy powrót do “starego ładu” pokazuje, że chińskie marki są równie atrakcyjne dla obu grup nabywców. Co więcej, udział “chińczyków” w całym segmencie zakupów prywatnych wynoszący 13,8% świadczy o tym, że dla przeciętnego klienta to właśnie cena, długość gwarancji i bogate wyposażenie w standardzie oferowane przez producentów z Państwa Środka są obecnie argumentami nie do przebicia.
MG broni tronu przed Omodą i rosnącą siłą BYD
Wśród chińskich producentów niezmiennie liderem pozostaje marka MG, której w styczniu 2026 roku wybrało 930 polskich kierowców. Jednak jej przewaga – do której zdążyliśmy przyzwyczaić się w 2025 roku – zanika. Marka Omoda, należąca do koncernu Chery, depcze obecnemu liderowi po piętach z wynikiem 857 rejestracji, co w nadchodzącym miesiącu zwiastuje intensywną walkę o pozycję numer jeden. Podium zamyka BYD, który w styczniu zarejestrował 608 aut, utrzymując silną pozycję jako lider elektromobilności.
Dalej w rankingu znajdziemy siostrzane marki Omody – Chery i Jaecoo – które zarejestrowały odpowiednio 461 i 346 samochodów osobowych. Warto również zwrócić uwagę na marki, które coraz śmielej rozpychają się w środku stawki, takie jak BAIC z wynikiem 304 rejestracji oraz Leapmotor ze wsparciem koncernu Stellantis, który dostarczył polskim kierowcom 241 aut.
Dalsza część zestawienia obejmuje szeroki wachlarz marek o mniejszym wolumenie, od JAC i GAC rejestrujących odpowiednio 68 i 61 samochodów, przez Geely (50 szt.), Dongfeng (48 szt.) i Xpeng (48 szt.), aż po egzotyczne jeszcze na naszych drogach marki takie jak Jetour (33 szt.), Hongqi (18 szt.) czy Bestune (11 szt.) i Forthing (11 szt.). Co ciekawe, styczeń był miesiącem przegranym dla marki Zeekr, na którą nie zdecydował się żaden kierowca, co pokazuje, że nie każda chińska marka od razu znajduje swoją drogę do polskiego garażu. Z kolei “szczęśliwym” nabywcą samochodu marki Changan stał się jeden i jedyny polski kierowca.
Omoda 5 nowym królem popularności na polskich drogach
Prawdziwe przetasowanie nastąpiło na liście najpopularniejszych modeli w Polsce, gdzie dotychczasowy bestseller i lider, MG HS, musiał uznać wyższość swojego najpoważniejszego rywala. W styczniu 2026 roku najczęściej wybieranym chińskim autem była Omoda 5, która znalazła 526 nabywców. MG HS spadło tym samym na drugą pozycję z wynikiem 514 rejestracji, co oznacza, że różnica między dwoma gigantami wynosi zaledwie 12 samochodów. Trzecie miejsce zajęła relatywna nowość w ofercie, czyli większa i droższa Omoda 9, na którą zdecydowało się 331 kierowców. Co ciekawe, cena nie odstraszyła polskich kierowców – którzy zgodnie z powszechną opinią decydują się na marki chińskie ze względu na atrakcyjną cenę – a nawet wyprzedziła miejskie MG ZS, które zajęło czwarte miejsce z wynikiem 321 rejestracji. W pierwszej piątce znalazł się BYD Dolphin Surf z wynikiem 267 rejestracji, który de facto odpowiadał za prawie połowę wszystkich styczniowych rejestracji BYD i udowodnił, że kompaktowe elektryki z Chin zyskują na coraz większym znaczeniu.
Kolejne miejsca w rankingu popularności modeli zajęły Beijing 3 z wynikiem 251 rejestracji oraz Jaecoo 7, który w styczniu odnotował 223 rejestracje. Ciekawie wygląda sytuacja w ofercie marki Chery, gdzie modele z rodziny Tiggo – 4, 9 i 5 – zarejestrowano w łącznej liczbie kilkuset egzemplarzy. Warto odnotować także wynik modelu Leapmotor B10, relatywnie świeżej propozycji na naszym rynku, który uplasował się na 11. pozycji z wynikiem 105 rejestracji. Listę 20 najpopularniejszych marek zamykają takie modele jak elektryczny BYD Seal 5 czy lifestylowe SUV-y od BAIC i MG.
Podsumowanie i prognozy na przyszłość – tanio już było
Choć styczeń 2026 roku udowodnił, że chińskie marki potrafią utrzymać masową sprzedaż nawet po wygaśnięciu grudniowego szału zakupowego, nad branżą gromadzą się ciemne chmury. Istotnym czynnikiem dalszych wzrostów nie będą już wyłącznie preferencje polskich kierowców, a radykalna zmiana polityki w Pekinie. Ogłoszone 12 lutego 2026 roku rozporządzenie Państwowej Administracji ds. Regulacji Rynku (SAMR) kategorycznie zakazuje chińskim producentom sprzedaży aut poniżej całkowitych kosztów produkcji. To oficjalny koniec zjawiska "neijuan" – morderczej walki cenowej, która pozwalała na oferowanie bogato wyposażonych aut w cenach niemożliwych do przebicia przez europejską konkurencję.
Dla polskich kierowców oznacza to czas wielkich podwyżek i koniec cen, do jakich zdążyliśmy się przyzwyczaić w poprzednim roku. Chińskie władze uznały, że dotychczasowy model niszczy ich własną gospodarkę i stabilność łańcucha dostaw, co rykoszetem uderzy w rynki eksportowe, w tym Polskę. Wzrost cen aut z Państwa Środka może dać oddech europejskim producentom, którzy prawdopodobnie wykorzystają tę okazję do utrzymania własnych, wysokich marż.
Rok 2026 będzie zatem czasem wielkiej weryfikacji. Chińskie marki muszą teraz udowodnić, że potrafią wygrywać nie tylko cenowym dumpingiem, ale jakością i technologią, za którą polski klient będzie skłonny zapłacić tyle samo, co za auto z Niemiec czy Francji.