PIERWSZA JAZDA: Opel Astra Sports Tourer. Gdzie się podziały, tamte…
…kompakty? Miłośnicy „starych czasów” i tego, co przeminęło, na pewno kręcą nosem spoglądając na nowego Opla Astrę. Koniec z przezwiskiem „dziadkowóz” czy „auto dla kapelusznika”. Jeszcze poprzednia Astra mogła takowy przydomek nosić, ale najnowsza, nawet w praktycznej odmianie kombi, zrywa definitywnie z takim wizerunkiem. Dlaczego?
Wystarczy rzut oka. Nowa Astra prezentuje się fantastycznie i nie ma w tym cienia przesady. Jasne, w bazowych odmianach, z mniejszymi felgami i z lakierem w kolorze srebrnym lub białym wygląda tak sobie, ale wystarczy wybrać wyższą wersję, żywy odcień lakieru, a Astra staje się po prostu atrakcyjnym autem. Również w odmianie kombi, którą miałem okazję niedawno jeździć, to auto po prostu mi się podoba.

A to niespodzianka – podoba mi się Astra!
Nie pamiętam, czy kiedykolwiek wcześniej, przy okazji panowania poprzednich generacji, wykrztusiłem z siebie takie stwierdzenie: „Podoba mi się ta Astra!” W porządku, może podobała mi się ostatnia odmiana GTC z 3-drzwiowym nadwoziem, ale każda inna, zwykła odmiana była po prostu poprawna, nudna, bez emocji. W tym przypadku jest inaczej. Bliźniaczy pod względem technicznym Peugeot 308 być może wygląda lepiej, ale po ostatnich modelach Peugeota można się było spodziewać, że 308-ka będzie po prostu świetna. Opel trochę zaskoczył i przyznam, że niewiele odstaje od francuskiego odpowiednika.
W sumie, to nie odstaje – Astra jest inna. Ładniejsza? Brzydsza? Nie, po prostu inna – ma swój styl i charakter. Tak, to kolejna cecha, która kiedyś nie pasowała do Opla – styl i/lub charakter. Astra w odmianie kombi, którą od lat szumnie nazywają Sports Tourer, w odmianie GS Line wygląda po prostu świetnie. Jasne, kosztuje krocie, szczególnie w wersji hybrydowej, ale na rynku nie ma już tanich i atrakcyjnych cenowo aut. Takie czasy…
Wygląd wyglądem, ale liczą się fakty!

A fakty są takie, że nowa Astra kombi zadziwia przestrzenią i praktycznymi rozwiązaniami. Zapewne wiele osób stwierdzi, że to 5-drzwiowy hatchback wygląda lepiej i ja się z tym zgodzę, ale sęk w tym, że zrobić atrakcyjne wizualnie kombi zachowując przy tym funkcjonalność i ergonomię, to spory wyczyn. Niemieckim stylistom i inżynierom się to udało mimo, iż wprowadzono sporo zmian w stosunku do hatchbacka. Nie chodzi tylko i doczepienie większego bagażnika. Różnice są widoczne również głębiej, bowiem zmieniły się zarówno wymiary zewnętrzne, ale również rozstaw osi. Opel Astra w wersji Sports Tourer mierzy 4642 mm długości (+268 mm w stosunku do hatchbacka), rozstaw osi to 2732 mm (+57 mm) a przedni zwis to zaledwie 906 mm. Na uwagę zasługuje tylny zwis – 1004 mm – aż o 211 mm więcej niż w hatchbacku. Nieźle, co?

To wszystko przekłada się naturalnie na przestrzeń we wnętrzu, a głównie na bagażnik, który w standardowym ułożeniu foteli ma 597 litrów (w hybrydzie 516 litrów), a wymiary bagażnika to równo 103 x 103 centymetry. Po złożeniu oparć przestrzeń rośnie do 1634 litrów (w hybrydzie 1553 litry), a długość przestrzeni bagażowej to 185 centymetrów. Praktyczność pełną gębą.

Opel Astra 2022 - silnik
W sumie nic ciekawego – standard, do którego przyzwyczaja nas Stellantis. W palecie silników benzynowych mamy oczywiście 1.2 PureTech o mocy 110 i 130 KM (słabszy tylko z manualem), natomiast silniki wysokoprężne reprezentuje jednostka 1.5 generująca 130 KM. Naturalnie nowością w gamie Astry będą napędy hybrydowe plug-in w dwóch wersjach. Najmocniejsza wygeneruje 225 KM, ale w chwili obecnej w ofercie jest tylko słabszy, 180-konny wariant. Zasięg na napędzie elektrycznym? Zdaniem producenta ma oscylować w granicach 60 kilometrów. W bliźniaczym Peugeocie 308 w odmianie 225-konnej (różnica w mocy tylko silnika spalinowego) udało mi się zrobić głównie w mieście nieco ponad 40 kilometrów, więc do 60 trochę brakuje.

Udało mi się pojeździć słabszą, 180-konną odmianą, która posiadała silnik spalinowy 1.6 o mocy 150 KM oraz jednostkę elektryczną o mocy 110 KM i 320 Nm momentu obrotowego. To wszystko w połączeniu z 8-biegowym automatem daje w zupełności zadowalającą dynamikę. Bolączki są te same, co w innych modelach (m.in. wspominanym Peugeocie 308), a mianowicie po zdecydowanym naciśnięciu pedału gazu skrzynia i cały system (gdy np. jedziemy na napędzie elektrycznym) potrzebują dłuższej chwili na reakcję. Sprint do setki zajmuje w tym wariancie 7,6 sekundy a prędkość maksymalna to 225 km/h (135 km/h w trybie elektrycznym). Jest naprawdę nieźle i prawdę mówiąc, nie wiem czy decydowałbym się na mocniejszą, 225-konną wersję. Bo i po co?
Tanio, to już było. Bardzo dawno temu…

Opel nie uchodzi za przedstawiciela segmentu, który oferuje swoje auta w bardzo atrakcyjnych cenach. Niestety – jest dość drogo. Jasne, niektóre konfiguracje wydają się być atrakcyjniejsze od konkurencji, ale wciąż – za ciekawe wersje trzeba zapłacić sporo. Ile?
Ceny zaczynają się od 107 900 złotych za bazową odmianę Edition z silnikiem 1.2 o mocy 110 KM i z manualną skrzynią biegów. Za testowaną przeze mnie hybrydę plug-in trzeba zapłacić co najmniej 174 500 złotych. Będzie to odmiana Elegance, a za topową wersję Ultimate należy wyłożyć co najmniej 196 500 złotych. A co znajduje się w wyposażeniu bazowej wersji?
- Tempomat z ogranicznikiem prędkości
- Czujniki parkowania z przodu i z tyłu
- Tylna kanapa dzielona w proporcji 40/20/40
- Klimatyzacja sterowana elektronicznie, jednostrefowa
- Sportowe koło kierownicy pokryte skórą, spłaszczone u dołu
- Elektrycznie sterowane szyby przednie i tylne
- System Multimedia Plus z łączami Bluetooth i USB, tunerem DAB, 6 głośnikami
- Kolorowy 10” wyświetlacz wskaźników kierowcy i ekran dotykowy 10" Pure Panel
- Reflektory i światła do jazdy dziennej, światła tylne w technologii LED
- Reflektory przeciwmgielne w technologii LED
W opcji dostaniemy m.in.
- Lakier metaliczny – od 1 500 do 2 700 PLN
- Kamera cofania – 1 000 PLN
- Alarm - 990 PLN
- Tapicerka materiałowa Modene (podgrzewane fotele i kierownica) – 2 900 PLN
- Tapicerka skórzana Nappa (dla wersji Ultimate) – 5 000 PLN
- System audio HiFi (dla wersji Ultimate) – 3 900 PLN
Wychodzi więc na to, że po doposażeniu odmiany Ultimate ze 180-konną hybrydą, za Opla Astrę zapłacimy sporo ponad 200 000 złotych. A nie zapominajmy, że w planach jest jeszcze wersja 225-konna, która zapewne będzie kilka tysięcy droższa.
Podsumowanie
Kiedyś to były czasy, a teraz nie ma czasów… Trudno to ubrać w słowa, bowiem faktycznie, Opel Astra za ponad 200 000 złotych – to brzmi abstrakcyjnie. Ale czy tak jest w praktyce? Czy Astra nie jest warta takich pieniędzy? Akurat odmiana hybrydowa jest dla dość wąskiej grupy klientów, która będzie w stanie w pełni wykorzystać wszystkie zalety. Jeśli nie, alternatywą może być wersja spalinowa, choć nie ukrywam, że brakuje mi mocniejszej alternatywy dla jednostki 1.2 Turbo o mocy 130 KM. Ciągle narzekam, że brakuje w ofercie silnika 1.6 Turbo o mocy 150 KM bez żadnych elektrycznych wspomagaczy. To byłby hit.