PIERWSZA JAZDA: Ford Capri 79 kWh 340 KM
Ford Capri w nowym wydaniu ma budzić nostalgiczne wspomnienia. Jak klienci reagują na elektryczne wcielenie ikony motoryzacji, która stała się... SUVem? Przetestowaliśmy.
Strategia nostalgii i kontrowersje wokół nazwy Capri
Ford wprowadza elektrycznego SUV-a pod kultową nazwą Capri, starając się przyciągnąć zarówno starszych fanów modelu, jak i młodsze pokolenie, które ceni elektromobilność i nowoczesne technologie. Jednak wielu krytyków uważa, że stylistyka SUV-a znacząco odbiega od ducha oryginalnego, co budzi mieszane emocje.
Design, osiągi i wnętrze
Nowy Capri wyróżnia się muskularną sylwetką i dopracowanymi detalami, choć nie wyznacza standardów w segmencie. Wnętrze, inspirowane modelem Explorer, oferuje przestronność, nowoczesne technologie i sportowy charakter. Auto zapewnia dynamiczne osiągi (0–100 km/h w 5,3 s) i przyzwoity zasięg (do 560 km), co czyni je atrakcyjną propozycją wśród elektrycznych SUV-ów.
Cena i potencjalne wyzwania rynkowe
Capri, mimo promocji startowych (od 179 990 PLN), konkuruje w segmencie z wieloma sprawdzonymi alternatywami. Cena z opcjami może przekroczyć 250 000 PLN, a techniczne podobieństwo do Volkswagena ID.5 dodatkowo utrudnia wyróżnienie się na rynku. Krytycy wątpią, czy nazwa Capri wystarczy, aby model stał się bestsellerem.
Elektryczne samochody marki Ford w ofercie Superauto.pl

Nie zazdroszczę Fordowi tego, że musi całą swą marketingową siłę skierować na to, aby zredukować niechęć do swoich nowych modeli. Z drugiej jednak strony, sami sobie tego piwa nawarzyli chcąc grać na emocjach fanów swoich modeli i oferując pod kultowymi nazwami elektryczne SUV-y. Czy pod nazwą Capri kryje się coś więcej niż tylko ułożona historyjka? Sprawdziłem to podczas pierwszych polskich jazd dziennikarskich.
Czy gra na nostalgii to kluczowa strategia?
Według zapewnień Forda, wprowadzenie elektrycznego SUV-a pod nazwą Capri ma nie tylko wzbudzić nostalgię wśród starszych fanów modelu, ale również zachęcić młodszych do zakupu auta spełniającego ich obecne wymagania tj. elektromobilność, ekologia (na pewno?), nowoczesne technologie, funkcjonalność, przestrzeń i sportowe emocje. Teoretycznie to wszystko się jakoś klei, bowiem wrażenia, jakie zostawił po sobie Capri są pozytywne – o tym napiszę w dalszej części – ale po raz kolejny już pojawia się wątpliwość. Oceniać Forda Capri jak normalny samochód, czy jednak wziąć pod uwagę nazwę i dość silny nacisk producenta na to, że to naprawdę duchowy następca, a nie tylko luźne dodanie kultowej nazwy do „zwykłego” auta. To dość istotne, bo te dwie oceny mocno się od siebie różnią…
Ford Capri prezentuje się świetnie, o ile wybierzemy darmowy kolor!
No, może jeszcze w czerwieni lub błękicie to auto wyróżnia się na ulicy, ale ten żółty i co najciekawsze, darmowy kolor sprawia, że nowość Forda zwraca na siebie uwagę. Biały? Srebrny albo co gorsze – czarny? Szkoda by mi było wydawać tyle pieniędzy na to auto, żeby potem gubić się w tłumie. A podróżując po dość szarych i mało atrakcyjnych wizualnie terenach pomorza, żółte Capri zwracało na siebie uwagę i wielokrotnie widziałem, że przechodnie i inni kierowcy na dłużej zawieszają na nim wzrok. W sumie nic dziwnego, bo to dość ładne, auto. Nie piękne i na pewno nie wyznacza standardów w segmencie, ale nie można mu odmówić kilku ładnych detali.

Muskularna sylwetka, wyraziste reflektory i felgi inspirowane klasycznymi wzorami robią wrażenie. Linia nadwozia z nutą coupe stanowi subtelny ukłon w stronę pierwowzoru, jednak nie da się ukryć, że mamy do czynienia z SUV-em. To może rozczarować purystów, ale jest zrozumiałe w kontekście rynku, na którym SUV-y cieszą się ogromną popularnością. Wiele osób krytykuje fakt, że nowy Capri to właśnie SUV, a nie kompaktowe coupe, co ich zdaniem jest odejściem od ducha oryginalnego modelu. Nie dziwię im się i sam uważam, że stylistyka nadwozia nie do końca nawiązuje do klasycznego Capri.
No dobrze, koniec z poprawnością polityczną – moim zdaniem to już przesada. Z trudem przełknęliśmy Mustanga Mach-E. Elektryczny Explorer jakoś się broni, bo w końcu pierwowzór był SUV-em, ale Capri? I w ofercie mamy usportowionego SUV-a, czyli Mustanga Mach-E oraz Capri, które jest… usportowionym SUV-em. No nie wróżę szturmu klientów na salony. Oczywiście, wiele osób marzyło o kompaktowym coupe np. z niedużym silnikiem spalinowym (nawet wspomaganym hybrydą), które stanęłoby u boku „prawdziwego” Mustanga. Realizm rynku jest jednak bezlitosny – takie auto prawdopodobnie nie cieszyłoby się dużym zainteresowaniem klientów. Chociaż… kto wie? Tak czy siak ostatecznie to sprzedaż zweryfikuje, czy elektryczne Capri było trafioną decyzją.
A we wnętrzu niemal 1:1 nowy Explorer

Wnętrze Forda Capri to w dużej mierze udoskonalona (ale nie wizualnie) wersja tego, co znamy z Forda Explorera. Oprócz nieznacznie zmienionej kierownicy, trudno doszukać się jakichkolwiek różnic. Z jednej strony to zaleta, ponieważ wnętrze Explorera jest przestronne, komfortowe i wykończone materiałami dobrej jakości. Z drugiej strony, można by oczekiwać w Capri większej oryginalności, a nie tylko zmienionego detalu na kierownicy. Niezależnie od tego, wnętrze Capri robi pozytywne wrażenie. Dominuje w nim minimalistyczny design, a centralnym punktem jest 14,6-calowy ekran dotykowy systemu SYNC Move z bezprzewodową łącznością Android Auto i Apple CarPlay. Sportowe, skórzane fotele zapewniają komfort i dobre trzymanie boczne, a ich wygląd można ocenić, jako „rasowy”. W sumie to kolejny element wyróżniający wizualnie nowe Capri od Explorera, ale chyba ostatni. Warto podkreślić, że Capri jest większe od (4634 mm vs 4468 mm długości), co przekłada się na pojemniejszy bagażnik (567/1505 litrów w Capri vs 440/1422 litry w Explorerze). Być może nie dopatrzyłem się większej ilości różnic i objawiają się one np. innym kolorem dekorów lub tapicerki, ale naprawdę oczekiwałbym bardziej sportowych detali w Capri, a nieco bardziej eleganckich w Explorerze. Sprawdzę to dokładnie przy pełnym teście.


No to może pod względem prowadzenia Capri wyróżnia się na plus?
Czy nowy Ford Capri odziedziczył coś po kultowym protoplaście? To pytanie, które zadaje sobie wielu miłośników motoryzacji. Trudno udzielić na nie jednoznacznej odpowiedzi, zwłaszcza bez bezpośredniego porównania obu modeli, co jest – bez wątpienia – trudne do zrealizowania. Z pewnością nie możemy oczekiwać identycznych wrażeń z jazdy. W końcu oryginalne Capri było lekkim i zwrotnym coupe, podczas gdy jego współczesny imiennik to duży i ciężki (ponad 2 tony) SUV elektryczny. Czasy się zmieniły, a wraz z nimi panujące ideały motoryzacyjne. Dość smutne, ale wciąż prawdziwe.

Niemniej jednak, Capri prowadzi się naprawdę dobrze jak na tego typu auto. Testowana wersja z napędem na cztery koła i mocą 340 KM oferuje imponujące osiągi i godną mocnego elektryka, brutalną wręcz dynamikę. Silnik elektryczny zapewnia natychmiastowy dostęp do maksymalnego momentu obrotowego, co przekłada się na błyskawiczne przyspieszenie. Sprint od 0 do 100 km/h zajmuje zaledwie 5,3 sekundy, a prędkość maksymalna to 180 km/h. Dodatkowo „strzał” gazem tj. nagłe przyspieszenie z prędkości np. 50 do 90 km/h wciąż robi ogromne wrażenie na kierowcy, pasażerach, ale i np. na wyprzedzanym kierowcy. Zrównanie się z nim prędkością na drodze krajowej i błyskawiczne odejście pozostawia dość wymowny wyraz twarzy. Nawet, jeśli wyprzedzany kierowca jeździ teoretycznie sportowym autem. To zaleta, którą muszą docenić nawet zatwardziali miłośnicy aut spalinowych.
Deklarowany zasięg przekracza 560 km, co w połączeniu z obserwowanym podczas testu średnim zużyciem energii na poziomie 20 kWh/100 km daje nadzieję na komfortowe podróżowanie na dłuższych dystansach. Może nie na 500-550 kilometrów bez ładowania w trasie, ale 280-300 kilometrów zasięgu podczas jazdy z dopuszczalnymi prędkościami powinno być w zasięgu.
Mimo sporej masy, Capri prowadzi się dynamicznie i pewnie. Zawieszenie, choć zestrojone z myślą o komforcie, jest dość sprężyste, co pozwala na sprawne pokonywanie zakrętów. Auto dobrze reaguje na polecenia kierowcy, a układ kierowniczy zapewnia dość dobre czucie drogi, oczywiście jak na taką charakterystykę auta. Nawet na śliskiej nawierzchni, na jakiej przyszło nam jeździć podczas pierwszych testów, Capri zachowuje się stabilnie i przewidywalnie, nie wymagając od kierowcy nadmiernej uwagi czy ciągłego korygowania toru jazdy. Choć nowy Ford Capri znacznie różni się od swojego poprzednika, to zachował pewne sportowe geny, które stanowią subtelne nawiązanie do charakteru oryginalnego modelu. Jasne, to doklejanie historii do założonej przez producenta tezy i wyolbrzymianie cech, które może mieć 80% elektrycznych SUV-ów, ale przynajmniej Ford nie stworzył rozlazłego, miękkiego SUV-a, których na rynku jest za dużo.
Cennik Forda Capri zaczyna się dość optymistycznie…
…, ale szybko sprowadza nas na ziemię ciężarem liczb. Ale do rzeczy. Ceny startują od 179 990 złotych za wersję z mniejszą baterią i napędem na tył. Wariant Capri AWD z większą baterią to wydatek co najmniej 220 770 złotych. Trzeba jednak pamiętać, że są to ceny promocyjne, obniżone o 35 000 złotych. Dodatkowo Ford oferuje w standardzie wallbox, co jest miłym dodatkiem, ale co będzie, gdy skończą się promocje startowe? Jeśli tak się stanie, opłacalność zakupu będzie jeszcze niższa, a nie zapominajmy, że to nie koniec, bowiem topowa odmiana Premium z napędem na cztery koła kosztuje 229 770 złotych. Cena może jeszcze wzrosnąć o kilkanaście tysięcy złotych, jeśli zdecydujemy się na dodatkowe opcje, takie jak metaliczny lakier, pompa ciepła (powinna być standardem!), fotele AGR, większe felgi, hak holowniczy czy dach panoramiczny. W takim przypadku cena Capri przekracza 250-260 tysięcy złotych, a w tym segmencie cenowym rynek oferuje wiele ciekawych alternatyw. No i nie zapominajmy o pewnym fakcie – Ford Capri to techniczny bliźniak Volkswagena ID.5.
Czy Ford Capri oprócz nazwy ma coś wspólnego z kultowym protoplastą?
Gdy na prezentacji zobaczyliśmy zdjęcia obu aut postawionych obok siebie, można było zauważyć pewne podobieństwa. Jak przymknąłem oczy, przechyliłem głowę… Ale bądźmy poważni, każdy chciałby, aby nowe Capri wyglądało jak poprzednie, aby miało silnik spalinowy, duże koła i mnóstwo klasycznych detali, ale czy to by się sprzedało? Marketingowo – zdecydowanie! Realnie? Nie jestem pewny. Nie mam również pewności co do tego, czy obecna forma Capri zyska wielu zwolenników. Czas pokaże, ale obawiam się, że zdecydowani na auto elektryczne sięgną po coś sprawdzonego, a nazwa modelu nie będzie zbyt mocną kartą przetargową.
Nowy Ford Capri to udany samochód elektryczny, który łączy atrakcyjny design z dobrymi właściwościami jezdnymi i niezłym zasięgiem. Jest szybki, dobrze się prowadzi, całkiem nieźle wygląda. Ale czy to Capri? To samo pytanie zadawaliśmy sobie przy okazji Mustanga Mach-E i Explorera. Może wpisuje się w obecne trendy i pod kilkoma względami nawiązuje do protoplasty, ale to chyba za mało. Tak czy inaczej nowy Ford Capri to kusząca propozycja dla kierowców poszukujących stylowego i zaawansowanego technologicznie elektrycznego SUV-a z nutą nostalgii.