Import aut używanych w Polsce 2026 - gwałtowny spadek i nowe trendy rynkowe
Polski rynek wtórny w styczniu 2026 roku odnotował najsłabszy wynik od trzech lat, rejestrując 64 329 sprowadzonych pojazdów – to spadek o 16,4% rok do roku. Raport IBRM Samar wskazuje na strukturalną zmianę: polscy kierowcy odchodzą od starszych diesli z Niemiec na rzecz młodszych roczników (2019-2020) z polską historią serwisową oraz budżetowych aut z Azji. Mimo ogólnego kryzysu, na szczyt rankingu importu powrócił Opel Astra, a prawdziwym fenomenem stał się wzrost zainteresowania autami używanymi z Chin o ponad 440%.
Polski rynek wtórny zaliczył najgorszy początek roku od trzech lat. Gwałtowny, ponad 16-procentowy spadek importu to nie tylko efekt klasycznego spowolnienia w styczniu, ale przede wszystkim sygnał istotnych zmian w preferencjach zakupowych Polaków, którzy coraz częściej rezygnują ze sprowadzania starszych diesli z Niemiec na rzecz aut z rynku krajowego i tanich, egzotycznych propozycji z Azji.
Początek 2026 roku na rynku sprowadzanych aut używanych okazał się bardzo trudny. W styczniu zarejestrowano w Polsce łącznie 64 329 samochodów osobowych i dostawczych o dmc do 3,5 tony, które przyjechały do nas z zagranicy. To wynik o 16,4% niższy niż w styczniu 2025 roku i jednocześnie najsłabszy rezultat otwarcia roku od trzech lat. Statystyki pokazują, że mamy do czynienia z utrwalonym trendem spadkowym, który – z krótką przerwą na symboliczny wzrost we wrześniu ubiegłego roku – trwa nieprzerwanie od czerwca 2025 roku. Styczeń był czwartym z rzędu miesiącem spadków, co skłoniło ekspertów IBRM Samar do zmian prognoz na cały 2026 rok. Szacują oni, że obecny rok zamknie się wynikiem w przedziale 820-840 tysięcy sprowadzonych egzemplarzy, co oznaczałoby spadek całego rynku o co najmniej kilka procent.
Historyczne zmiany w segmencie aut osobowych
Głównym winowajcą styczniowych spadków jest segment samochodów osobowych, który tradycyjnie dominuje w statystykach. W styczniu do Polski wjechało 57 577 używanych osobówek, co oznacza spadek o 16,7% w skali roku. Co ważne, udział aut osobowych w całkowitej strukturze importu wyniósł 89,5%, co jest najniższym odnotowanym wskaźnikiem od 15 lat. Średni wiek sprowadzonego samochodu osobowego wyniósł w styczniu 12,23 roku, jednak pod tą liczbą kryją się bardzo ciekawe zjawiska. Okazuje się bowiem, że mimo ogólnego kryzysu, segment aut najmłodszych, czyli mających nie więcej niż dwa lata, odnotował delikatny wzrost o 1,1%. Największe straty widać natomiast w grupie samochodów 6-10 letnich, których sprowadziliśmy o 20,9% mniej, oraz w segmencie aut najstarszych, powyżej 10 lat, gdzie spadek wyniósł 15,5%.
Spoglądając w stronę preferencji dotyczących napędu, widzimy wyraźny odwrót od silników wysokoprężnych. Udział diesli w imporcie używanych aut osobowych spadł o 1,5 p.p. i wynosi obecnie 37,4%. Wciąż dominują jednostki benzynowe z udziałem na poziomie 61,5% (wzrost o 1,4 p.p.), a samochody elektryczne stanowią niszę z wynikiem 0,8%, co pozostało na niezmiennym poziomie od 2025 roku.
Niemiecka wielka trójka i zwycięstwo Astry
W rankingu popularności używanych aut osobowych sprowadzanych z zagranicy niezmiennie prowadzi Volkswagen z wynikiem 5 391 zarejestrowanych aut w styczniu 2026 roku. Tuż za jego plecami toczy się bardzo wyrównany pojedynek – Ford zajął drugie miejsce z wynikiem 5 287 rejestracji, a podium zamyka Opel, który przekonał do siebie 4 878 polskich kierowców. Co ciekawe, to właśnie Opel ma powód do dumy, ponieważ model Astra powrócił na szczyt listy najchętniej sprowadzanych modeli, wyprzedzając Volkswagena Golfa i Audi A4. Dalsze miejsca zajęły Audi (4 177 szt.), BMW (3 691 szt.) oraz Mercedes (2 988 szt.), wyprzedzając Hyundaia (2 817 szt.) i Peugeota (2 806 szt.).
W rankingu modeli Opel Astra nie może czuć się bezpiecznie. Volkswagen Golf, jego największy importowy rywal potrzebuje zaledwie 40 rejestracji, aby przejąć koronę. Na trzecim miejscu znalazło się Audi A4 z wynikiem 1 191 rejestracji, a pierwszą piątkę uzupełnia BMW 3 (1 191 rejestracji) i Ford Focus (1 023 rejestracji).
Kryzys w segmencie dostawczym i dominacja Renault
Samochody dostawcze, które przez większość 2025 roku wykazywały dużą odporność na spadki, w styczniu 2026 roku również uległy trendowi swoich osobowych braci. Liczba rejestracji na poziomie 6 752 egzemplarzy oznacza spadek o 14,2% względem stycznia ubiegłego roku, co jest najbardziej drastyczną korektą miesięczną w tym sektorze od grudnia 2022 roku. W związku z tym prognozy IBRM Samar pozostają na ten rok ostrożne i przewidują zamknięcie 2026 roku z wynikiem między 85 a 88 tysięcy rejestracji używanych aut dostawczych z zagranicy. Średni wiek sprowadzanego dostawczaka to obecnie 10,99 roku. Pod kątem najczęściej wybieranego napędu, silniki wysokoprężne wciąż są tu bezkonkurencyjne z udziałem 92,9%, mimo minimalnego spadku o 0,2 p.p. Co ciekawe, napęd elektryczny odnotował największy wzrost zainteresowania o 0,2 p.p, do poziomu 0,6%
Francuska dominacja w świecie profesjonalistów
Styczeń 2026 roku pozostaje areną bezdyskusyjnej dominacji Renault. Francuski producent może pochwalić się wynikiem 1 181 używanych dostawczaków z zagranicy, co daje mu ogromną przewagę nad drugim w rankingu Fordem, który zanotował 771 rejestracji. Na trzecim miejscu znalazł się Volkswagen z wynikiem 748 rejestracji.
Styczniowy wynik nie mógł być zatem inny – Renault Master pozostaje królem importu z wynikiem 614 rejestracji, wyprzedzając o prawie 200 model z drugiego miejsca. Tuż za naszym liderem uplasowało się Iveco Daily z wynikiem 415 rejestracji. Niewiele mniej rejestracji odnotował Renault Traffic z trzeciego miejsca (409 rejestracji) oraz Fiat Ducato, który z wynikiem 403 rejestracji zajął czwarte miejsce w rankingu popularności modeli. To właśnie między tymi trzema dostawczakami w najbliższych miesiącach dojdzie do najbardziej zawziętej walki. Gorzej wygląda sytuacja Mercedesa Sprintera, który choć zamknął pierwszą piątkę rankingu, odnotował wynik 332 rejestracje.
Rynek klienta i koniec dyktatury wysokich cen
Przyczyny tak gwałtownego wyhamowania importu są złożone i wykraczają poza samą zasobność portfeli polskich kierowców. Najważniejszym czynnikiem jest odbudowa krajowego rynku wtórnego. W ubiegłym roku odnotowano o 85 tysięcy więcej przerejestrowań aut już zarejestrowanych w Polsce niż rok wcześniej. Polacy coraz częściej wybierają samochody z pewną historią krajową, zwłaszcza że na rynek trafia obecnie fala bardzo solidnych roczników 2019 i 2020.
Dodatkowo, presję na ceny aut używanych wywiera rynek pierwotny – spadki cen w salonach oraz atrakcyjne ceny nowych, chińskich samochodów wymuszają obniżki cen u handlarzy autami z drugiej ręki. Dane barometru AAA Auto wskazują, że średnia cena sprzedanego pojazdu używanego w styczniu 2026 roku spadła o ponad tysiąc złotych względem ubiegłego roku, do kwoty około 50 431 zł. Jednocześnie sprzedający muszą uzbroić się w cierpliwość czekając na zysk, ponieważ średni czas oczekiwania na klienta wydłużył się do 48 dni.
Nie bez znaczenia pozostają również czynniki psychologiczne i legislacyjne. Zapowiedzi tworzenia kolejnych Stref Czystego Transportu w największych polskich miastach skutecznie zniechęcają do zakupu starszych samochodów z silnikami diesla, które być może za chwilę mogą mieć absolutny zakaz wjazdu do centrów. To sprawia, że rynek staje się rynkiem klienta – to kupujący dyktuje warunki, a sama podaż starszych aut z Zachodu przestaje być tak atrakcyjna jak kiedyś.
Istnieje jednak uzasadniona nadzieja, że dzięki tym zmianom średni wiek samochodu w Polsce, wynoszący na koniec 2024 roku 16,16 roku, wreszcie zacznie zauważalnie spadać, odmładzając polskie drogi.
Geograficzna mapa importu i chiński fenomen
Niemcy pozostają głównym źródłem importu używanych aut do Polski, odpowiadając za 52,1% całego rynku. W styczniu od naszych zachodnich sąsiadów wyjechało 33 521 pojazdów, co jednak stanowi spadek o prawie 16% względem stycznia 2025 roku. Na kolejnych miejscach znalazły się Francja (6 897 rejestracji) oraz Stany Zjednoczone (5 149 rejestracji), które mimo spadku o 15,5% utrzymały swoją trzecią pozycję w rankingu. Co ciekawe, niemal wszystkie kraje z pierwszej dwudziestki odnotowały dwucyfrowe spadki. Sytuacja wygląda najgorzej w przypadku Japonii, skąd przyjechało o 42% mniej aut niż przed rokiem (100 rejestracji), oraz Szwecji i Finlandii, gdzie spadki przekroczyły 35%.
Prawdziwym fenomenem statystycznym stycznia jest państwo, którego moglibyśmy nie spodziewać się właśnie w tym zestawieniu. Import używanych aut z Chin wzrósł o niewiarygodne 442,9%. Choć w liczbach to wciąż zaledwie 38 samochodów, to dynamika ta jest sygnałem rodzącego się nowego trendu. Rosnąca liczba niezależnych importerów sprowadzających modele marek chińskich, które nie są jeszcze dostępne w oficjalnych polskich sieciach sprzedaży, może w najbliższych latach istotnie namieszać w statystykach. Na ten moment jest to jednak ciekawostka na tle ogromnego kryzysu, jaki dotknął tradycyjne kierunki, z których od wielu lat polscy kierowcy sprowadzali samochody do swoich garaży.
Podsumowanie
Styczniowe dane pokazują, że polski rynek importu używanych aut osobowych i dostawczych przechodzi wyraźny kryzys. IBRM Samar przewiduje, że cały 2026 rok zamknie się wynikiem między 820 a 840 tysięcy sprowadzonych aut, co oznacza spadek rzędu 1,8-4,2% w segmencie aut osobowych oraz wyraźniejsze hamowanie w segmencie dostawczym, gdzie spadek może wynieść od 5,2% do nawet 8,5%.
Polska powoli przestaje być rynkiem, który bezrefleksyjnie wchłania każdą liczbę starszych aut z Zachodu, a polscy kierowcy wyraźnie dojrzeli. Zamiast ryzykownego importu 10-letniego diesla, coraz częściej wybieramy auta z polską historią serwisową z roczników 2019-2020, które masowo zasilają teraz nasz rynek wtórny.
Nadchodzące miesiące będą potwierdzeniem, czy rynek używanych aut z zagranicy ma szansę na magiczną korektę, czy też kryzys będzie się jedynie pogłębiał. Będzie to również czas, w którym modele takie jak osobowy Opel Astra będą musiały udowodnić, że styczniowy wynik nie był jedynie dziełem przypadku.