Klient? Jest jak bliski znajomy. Doradzam mu jak najlepiej
- Czy zdarzyło mi się doradzić klientowi, żeby nie kupował samochodu? Zdarzyło. Nawet sobie nie wyobrażasz, jakie było jego zdziwienie. Ale wiedziałam, że wróci za kilka miesięcy. – I wrócił? - dopytuję. Wrócił – odpowiada z uśmiechem Ewa Grafka.
Jak to jest możliwe, że osoba, która sprzedaje samochody, a konkretnie ich finansowanie, nie wykorzystała szansy? Ewa Grafka, specjalista ds. sprzedaży i finansowania w Superauto.pl tłumaczy mi, że ważna jest szczerość w tym, co robi. I opowiada tę historię ze szczegółami.
- Zadzwonił do mnie klient i zapytał, co ma robić. Wiedziałam, że potrzebował nowego samochodu, ale był w momencie rozwijania biznesu, co było sporym obciążeniem finansowym. Poradziłam mu tak, jak bliskiemu znajomemu. Powiedziałam, żeby nie stracił szansy na rozwój inwestycji, wtedy za kilka miesięcy stać go będzie na samochód z wyższej półki. Był zdumiony, ale chyba pozytywnie, bo wrócił za pół roku po auto. I powiedział, że ma do mnie pełne zaufanie w kwestii wyboru finansowania i załatwienia transakcji. Od początku chciałam dla niego dobrze – opowiada Ewa i nie musi mnie przekonywać, jak ważne jest dla niej budowanie dobrej relacji z klientami.
Dobre emocje dodają mi energii
Jest otwarta na każdą rozmowę i jak mówi, całą sobą angażuje się w sprzedaż. To znaczy? – Gestykuluję, uśmiecham się, reaguję na to co klient mówi, bardzo mocno działa moja wyobraźnia. To, że nie mam klienta przed sobą, nie oznacza, że relacja jest bardziej powierzchowna, że coś mi umyka. Co więcej, wiem, że klient jest zadowolony, bo oszczędza swój czas, nie musi załatwiać formalności, a ostatecznie kupi nowy samochód. A ja mu doradzę, najlepiej jak potrafię – tłumaczy Ewa Grafka.
Polubiłam wynajem. Przekonuje mnie ten produkt
Leasing nie ma przed nią żadnych tajemnic. Nawet trudno byłoby jej zliczyć umowy leasingowe, które przygotowywała. Kilka miesięcy temu swój - jak sama mówi - ukochany produkt zamieniła na wynajem długoterminowy. – Ta alternatywa dla leasingu dała mi większe możliwości w doradztwie. Świetnie znam teraz dwa produkty, które mogę dopasować do potrzeb klientów. – Poza tym polubiłam wynajem – dorzuca. – Wiesz, to jest produkt bardzo komfortowy. Samochód jest w formie usługi, nie obchodzi cię nic oprócz tego, żeby nie zapomnieć o płynie do spryskiwaczy i oczywiście paliwie. Uciążliwa wymiana opon? Umawiamy termin i najdogodniejsze miejsce. Wystarczy podjechać. Tak samo z przeglądem, serwisem czy wymianą części. Dużo ludzi docenia wygodę. Zresztą zdarza się, że kogoś nie stać na samochód w leasingu, ale na wynajem tak i to samochód klasy premium – tłumaczy mi Ewa i koniecznie prosi, żeby dodać, że to jest lokowanie produktu. – Ja w to wierzę. Gdyby tak nie było, nie mogłabym tego sprzedawać.
Nie polemizuję z klientem
Wiem, że pracuję w gronie świetnych sprzedawców. Zauważam też, że do wielu kwestii podchodzę inaczej niż oni. Może kieruję się kobiecą intuicją? Nie zamierzam nigdy wchodzić z klientem w polemikę. Nie mam takiego charakteru. Doceniam to, że jako kobieta mam czasami swój punkt widzenia, a klienci potrafią to docenić. Poza tym nie tylko panowie kochają samochody – dodaje Ewa Grafka. Jej fascynacja motoryzacją procentuje. Często korzysta z możliwości jazdy próbnej. Kiedy wie, jak faktycznie prowadzi się samochód, klientom może opisać swoje wrażenia. A te, zdaniem mojej rozmówczyni są bardzo ważne. – Pozwalają mi na autentyczność, czyli to, co dla mnie jest najważniejsze.