TEST: Elektryczny Jeep Compass 4xe 2026 zawstydza spalinowych konkurentów i nie boi się ubłocić
Fani klasycznej motoryzacji zapewne z łezką w oku wspominają wojskowe korzenie marki Jeep, jednak faktem jest, że współczesne SUV-y rzadko kiedy opuszczają równe miejskie drogi. Trzecia generacja kompaktowego Compassa, która zadebiutowała na początku 2026 roku, najwyraźniej chce rzucić wyzwanie takiej tezie. Sprawdziłem flagową, w pełni elektryczną odmianę 4xe z napędem AWD na wymagających trasach wokół Frankfurtu. Ku mojemu zdziwieniu, elektryfikacja nie zabiła w tym modelu prawdziwego ducha przygody.
Jeep Compass po raz pierwszy zadebiutował na rynku w 2006 roku, stając się pierwszym tak przystępnym cenowo, seryjnym SUV-em autem amerykańskiej marki. Na początku 2026 roku zadebiutowała jego trzecia generacja, która z czasem ewoluowała i rozszerzyła gamę Compassa o hybrydę PHEV i topowy wariant 4xe z napędem AWD.
Sam Jeep Compass nigdy nie należał do najpopularniejszych modeli w Polsce. W pierwszej połowie 2026 roku zarejestrowano jedynie 584 sztuk tego modelu. Jego najnowsze wcielenie sugeruje, że sporo w tej kwestii może się zmienić. Jeep Compass jest bowiem pierwszym modelem w gamie marki, który oferuje wyłącznie zelektryfikowane napędy – od miękkiej hybrydy, przez PHEV-y, aż po klasyczne elektryki.

Tak drastyczne zmiany napędowe u jednoznacznie kojarzących się ze spalinami marek mają jednak z natury utrudnione zadanie i nierzadko gdzieś po drodze zatraca się ich prawdziwe DNA. Sprawdziłem, czy elektryczny Jeep Compass 4xe z napędem AWD wciąż jest Jeepem.
Cichy wojownik poza asfaltem. Jak jeździ elektryczny Compass 4xe?
Nowy Jeep Compass 4xe zerwał z tradycyjnym, mechanicznym napędem na cztery koła na rzecz dwóch niezależnych silników elektrycznych. Na przedniej osi pracuje jednostka o mocy 213 KM generująca 345 Nm momentu obrotowego, natomiast tylne koła napędza silnik o mocy 179 KM i 232 Nm. Łącznie mamy do dyspozycji aż 375 KM (280 kW), co pozwala na przyspieszenie do setki tym sporym SUV-em w zaledwie 4,9 sekundy i osiągnięcie prędkości maksymalnej rzędu 180 km/h. Energia magazynowana jest w akumulatorze o pojemności 96,1 kWh netto, co w cyklu mieszanym – według deklaracji producenta – powinno pozwolić nam przejechać od 571 do maksymalnie 606 km na jednym ładowaniu. Szybkie uzupełnianie baterii prądem stałym z poziomu 20-80% przy ładowarkach DC z maksymalną mocą 160 kW trwa rozsądne 27 minut.

W realiach terenowych takie parametry przekładają się na zdumiewającą skuteczność. Tylny silnik połączono z przekładnią redukcyjną o przełożeniu 14:1, dzięki czemu na tylne koła może trafić aż 3100 Nm momentu obrotowego. W efekcie Compass bez mrugnięcia okiem pokonuje wzniesienia o nachyleniu do 20%, nawet gdy przednia oś całkowicie traci kontakt z podłożem. Kierowca ma do dyspozycji system Selec-Terrain z 5 trybami jazdy, w tym AUTO, SNOW, SPORT i SAND/MUD, z których najciekawszy, dostępny wyłącznie w wersji 4xe, to 4WD Lock, który na stałe wymusza pracę obu silników elektrycznych na obu osiach i poprawiają przyczepność na śliskich lub grząskich nawierzchniach.

Przeprawowe możliwości Compassa wzmacnia kąt natarcia wynoszący 28 stopni, rampowy równy 17 stopniom oraz zejścia sięgający 31 stopni. Możliwość brodzenia w wodzie wynosi do 480 mm, co jest wartością o 10 mm lepszą w porównaniu do wersji z napędem wyłącznie na przód. Podczas prób na torze przeszkód Compass radził sobie fenomenalnie, w tym na najbardziej wymagających podjazdach, gdzie poszczególna koła potrafiły być w powietrzu.

Ale nie obyło się także bez pewnych mankamentów. W skrajnych sytuacjach dawała o sobie znać ograniczona sztywność strukturalna nadwozia. Kabina wyraźnie trzeszczała pod wpływem naprężeń, w czym swój negatywny udział miał niewątpliwie wielki, panoramiczny szklany dach.
Bojowa stylistyka Jeepa Compassa – tak, to wciąż Jeep!
Wizualnie nowy Compass nie pozostawia złudzeń, że wywodzi się on z terenowych korzeni. Amerykanie wyjątkowo zgrabnie połączyli nowoczesność z tradycją, umieszczając subtelne nawiązania do legendarnego wojskowego Willysa MB na deklach felg i w strukturze grilla.
Pas przedni zdobi charakterystyczny, siedmioszczelinowy grill z diodowym pasem, a reflektory Full LED otrzymały wyraziste ringi do jazdy dziennej. Z tyłu wzrok przyciągają klosze lamp układające się w motyw litery X, połączone szeroką blendą ze świecącym logotypem marki. Wariant 4xe dodaje do tego 19-calowe felgi aluminiowe z oponami M+S, off-roadowe zderzaki z czarnego tworzywa, przednie światła przeciwmgłowe, hak holowniczy i relingi dachowe. Bogatsza wersja wyposażenia Overland uzupełnia go o podświetlany grill, przyciemniane szyby tylne, antyodblaskową naklejkę na masce, reflektory Matrix LED oraz osłony podwozia.

Jeep Compass bazuje na nowoczesnej platformie STLA Medium, znanej m.in. z Peugeota 3008 czy Opla Grandlanda. Mierzy on 4,55 m długości, choć bojowa wersja 4xe urosła do 4,59 m z powodu zmienionych zderzaków. Rozstaw osi wynosi aż 2,79 m, co przekłada się na bardzo pojemny bagażnik mieszczący 550 litrów oraz solidny prześwit na poziomie 210 mm.

Awans jakościowy i zastanawiające, nieliczne mankamenty
Wnętrze Compassa przeszło wyraźną rewolucję jakościową. Na desce rozdzielczej i boczkach drzwi pojawiły się miękkie materiały i estetyczne przeszycia z ekologicznej skóry. Projektanci przemycili tu sporo smaczków, takich jak czerwony przełącznik Selec-Terrain z motywem żeber grilla, logo Willysa na wieńcu kierownicy czy świetnie zaprojektowana chłodzona ładowarka bezprzewodowa z wycięciem w kształcie litery X. Przód kabiny prezentuje się bardzo ergonomicznie, ale znaleźliśmy także tu kilka wpadek. Do nich należą między innymi pseudouchwyty na drzwiach, które są absolutnie niefunkcjonalne. Dodatkowo, doklejona na siłę obudowa kamer monitorujących wzrok kierowcy na kolumnie kierownicy wygląda, delikatnie ujmując, źle.

Centralne miejsce zajmuje czytelny, 16-calowy ekran multimedialny zapożyczony z Opla Grandlanda, który obsługuje bezprzewodowe Apple CarPlay i Android Auto. Jego obsługa jest dodatkowo przyjemna i intuicyjna, również dzięki fizycznemu pokrętłu głośności i sprytnie umieszczonym skrótom do obsługi klimatyzacji w narożnikach. Mimo tak pokaźnego rozmiaru, cały ekran znajduje się w zasięgu ręki. Kierowca ma też przed sobą 10-calowy zestaw wskaźników i czytelny wyświetlacz przezierny AR-HUD.
Przednie fotele są bardzo wygodne, elektrycznie regulowane i podgrzewane, a obok nich znajdziemy liczne półki i schowki. Tapicerka foteli została pokryta powłoką poliuretanową, co dwukrotnie zwiększa jej odporność na zużycie i ułatwia potencjalne czyszczenie. Z tyłu oparcia kanapy zostały wykończone materiałem odpornym na zarysowania, co bez wątpienia docenią właściciele zwierzaków i fani aktywnego wypoczynku. Dodatkowo wnętrze chronią solidne, gumowe dywaniki.

Przestrzeni w drugim rzędzie jest pod dostatkiem dla osób o wzroście do 1,85 m – jest to wynik z pewnością lepszy niż w Peugeocie 3008, ale nieco gorszy niż w Grandlandzie. Jedyne, czego brakowało nam do szczęścia to lepsze wyprofilowanie tylnej kanapy i użycie lepszego materiału na boczkach tylnych drzwi, gdzie zagościł niestety rozczarowujący plastik. Na pochwałę zasługują za to płaska podłoga, nawiewy klimatyzacji, dwa porty USB-C oraz spore kieszenie w drzwiach mieszczące butelki o pojemności 1,5 litra.
Rynkowe alternatywy – sprawdzona hybryda PHEV oraz odmiany BEV i MHEV
Podczas jazd testowych na drogach publicznych miałem także okazję sprawdzić hybrydę plug-in, która ma być złotym środkiem dla kierowców obawiających się pełnej elektryfikacji.
Wersja PHEV doczekała się przy tym sporych poprawek. Miejsce nieco wysłużonego silnika 1.3 zajęła nowoczesna jednostka 1.6 Turbo o mocy 150 KM koncernu Stellantis. Układ ten, wspierany przez 125-konny silnik elektryczny, generuje teraz łącznie 225 KM i 350 Nm momentu obrotowego. Współpracuje on z nową, 7-biegową przekładnią dwusprzęgłową e-DCT, która pracuje o 30% szybciej niż starszy, ospały 6-biegowy automat. Chociaż przyspieszenie do setki zajmuje Compassowi PHEV teraz 8 sekund, a zatem o 0,7 sekund wolniej niż w poprzedniku, to subiektywne wrażenia z jazdy są o wiele lepsze – auto reaguje bardzo szybko i jest niezwykle zrywne. Prędkość maksymalna wersji PHEV wynosi 216 km/h, a napęd trafia wyłącznie na przednią oś – choć nie powinniśmy mieć tego Jeepowi za złe, ponieważ za starym, mało wydajnym układem AWD raczej nikt nie będzie tęsknić.

Jeep w końcu uporał się także z kompromitującym problemem mikroskopijnego zasięgu. Za sprawą nowego akumulatora o pojemności 17,9 kWh, wynosi on teraz 90-94 km, co oznacza wzrost o 150% względem starszej baterii. Powiększono także zbiornik paliwa z 42 do 55 litrów, a zużycie paliwa spadło o około 10%. Według deklaracji producenta całkowity zasięg hybrydy wzrósł o 90% i wynosi teraz 978 km – przypomnijmy, że w starszym modelu rzadko kiedy udawało się przekroczyć 440 km. Pod względem właściwości jezdnych Compass stawia na na sprężysty komfort, dobrze tłumi nierówności i pewnie zachowuje się w zakrętach, choć o sportowych zapędach trzeba zapomnieć.
Alternatywne opcje obejmują w pełni elektryczną wersję Long Range z napędem na przednią oś o mocy 231 KM i 345 Nm momentu obrotowego. Została ona wyposażona w akumulator o pojemności 96,3 kWh, który ma umożliwiać pokonanie od 632 do 674 km na jednym ładowaniu. Ofertę uzupełnia bazowy elektryk ze standardową baterią o pojemności 73,7 kWh i zasięgiem EV do 458-500 km oraz budżetowa, miękka hybryda 1.2 o mocy 145 KM z przekładnią e-DCT6.
Ile kosztuje nowy Jeep Compass i jak wypada na tle rywali?
Flagowa odmiana 4xe z napędem na cztery koła występuje w dwóch wersjach wyposażenia: Upland i Overland. Tańszy wariant wyceniono na 231 500 zł i oferuje on m.in. reflektory Full LED z automatycznymi światłami drogowymi, dedykowane 19-calowe felgi z oponami M+S, klasyczną atrapę chłodnicy, terenowe zderzaki, hak holowniczy, relingi dachowe, elektrycznie składane lusterka, dwustrefową klimatyzację automatyczną, oparcia foteli z militarnym systemem MOLLE, asystenci jazdy autonomicznej L2, czujniki parkowania z przodu i z tyłu, dostęp bezkluczykowy i ładowarkę pokładową 11 kW.

Topowy Overland kosztujący 246 400 zł dodaje do tego matrycowe reflektory Matrix LED, podświetlany grill, zapobiegającą refleksom naklejkę na maskę, przednią osłonę podwozia, przyciemniane szyby, fotele z wegańskiej skóry z elektryczną regulacją odcinka lędźwiowego fotela kierowcy, podgrzewanie foteli i kierownicy, odmrażanie przedniej szyby, wielokolorowe oświetlenie ambientowe i kamerę cofania.
Co ciekawe, nowy Jeep Compass jest tańszy od swojego poprzednika. Pozostałe warianty SUV-a, z pominięciem wspomnianego 4xe, prezentują się następująco:
| Napęd | Silnik i moc | Skrzynia biegów, napęd | Altitude | Summit |
|---|---|---|---|---|
| e-Hybrid | 1.2, 145 KM | e-DCT6, FWD | 151 000 zł | 168 400 zł |
| e-Hybrid Plug-in | 1.6, 225 KM | DCT7, FWD | 182 800 zł | 197 800 zł |
| Elektryczny | 74 kWh, 213 KMZasięg: 500 km | Bezstopniowa, FWD | 206 200 zł | 221 100 zł |
| Elektryczny | 96 kWh, 231 KMZasięg: 674 km | Bezstopniowa, FWD | 219 200 zł | 234 100 zł |
Na rynku Compass będzie musiał zmierzyć się przede wszystkim z Kią Sportage PHEV, Volkswagenem Tiguanem eHybrid, Fordem Capri AWD oraz Peugeotem 3008 PHEV, który jednak będzie droższy (startuje od 185 700 zł za konfigurację Allure). Kia Sportage PHEV w wersji L kosztuje 186 100 zł, oferuje wyższą moc systemową (288 KM) i aż 7-letnią gwarancję (do 150 000 km), a napęd AWD wymaga dopłaty 11 200 zł. Kia ma jednak wyraźnie skromniejszy zasięg na samym prądzie. Volkswagen Tiguan eHybrid kosztuje 188 790 zł, oferuje 204 KM i znakomity zasięg bezemisyjny rzędu 120 km z opcją szybkiego ładowania DC do 40 kW, ale brakuje mu unikalnego stylu i terenowych aspiracji amerykańskiego konkurenta.
Z kolei elektryczna Kia EV5 w topowej wersji GT z napędem AWD i silnikiem o mocy 306 KM kosztuje 266 990 zł. Ma jeszcze bogatsze wyposażenie od Jeepa i przestronniejszą kabinę oraz 7-letnią gwarancję, jednak zapewnia mniejszy zasięg (476 km), gorsze osiągi (od 0 do 100 km/h w 6,2 s) i słabsze parametry terenowe (prześwit to zaledwie 167 mm).
Jeep Compass w ofercie Superauto.pl. Wybierz dogodne finansowanie
Na Superauto.pl znajdziecie kilka egzemplarzy Jeepa Compassa w różnych wersjach wyposażeniowych i silnikowych. Samochody są nowe, pochodzą z 2026 roku i dostępne są od ręki. Możecie też liczyć na atrakcyjne finansowanie w formie leasingu, wynajmu lub kredytu, minimum formalności oraz spore rabaty sięgające blisko 40 tysięcy zł.
Zobacz ofertę Jeep Compass leasing na Superauto.pl
| Rodzaj finansowania | Najważniejsze cechy |
|---|---|
| Leasing |
|
| Wynajem |
|
| Kredyt |
|
Podsumowanie: Jeep Compass – czy warto?
Trzecia generacja Compassa to ogromny krok w przód względem poprzednika. Samochód stał się bardziej dojrzały, zyskał świetnie wykończone wnętrze i nowoczesną platformę, która w końcu wyeliminowała największe wady poprzednika. Compassa prowadzi się bardzo precyzyjnie i komfortowo, a zróżnicowana gama napędów trafi w gust niemal każdego klienta amerykańskiej marki – pomijając oczywiście brak rasowego napędu czysto spalinowego.
Najważniejsze jest jednak to, że wersja 4xe definitywnie udowodniła, że elektryczny SUV może zawstydzić w trudnym terenie niejednego klasycznego konkurenta. Zatem wszyscy kierowcy, który obawiali się, że elektryfikacja zabije DNA Jeepa mogą być spokojni – elektryczny i nieco cichy Jeep wciąż jest Jeepem. Jednocześnie model ten jest bardzo charakterny i wnosi powiew świeżości do – naszym zdaniem – coraz bardziej nudnego i powtarzalnego segmentu kompaktowych crossoverów.