Rynek aut w Polsce kwiecień 2026 – rekordy nowych samochodów i kryzys importu używanych [Analiza rynku]
Rynek nowych samochodów osobowych oraz dostawczych notuje dalsze wzrosty, podczas gdy wynik rejestracji importowanych samochodów używanych jest najniższym od trzech lat. Z czego wynika przepaść między rynkami i czy polscy kierowcy definitywnie odwrócili się “od Niemca” na rzecz salonów?
Polski rynek motoryzacyjny w kwietniu 2026 r. przeżywa wyraźne rozdwojenie: sprzedaż nowych aut osobowych wzrosła o 10,3% (51 827 rejestracji), a import używanych pojazdów z zagranicy spadł o 8,9% do poziomu 79 855 sztuk – najniższego od trzech lat.
Liderem sprzedaży nowych aut pozostaje Toyota (14,9% udziału w rynku), a najpopularniejszym modelem jest Toyota Corolla. Dynamicznie rośnie Skoda – szczególnie model Octavia (+19,75% r/r). Wśród klientów indywidualnych numerem jeden jest Kia Sportage.
Chińskie marki odpowiadają już za 12,7% rynku nowych aut osobowych. Ich nowe pojazdy, oferowane w cenach porównywalnych z kilkuletnimi używanymi, bezpośrednio konkurują z importem z Zachodu.
Główne powody załamania importu to: rosnący średni wiek sprowadzanych aut (12,2 lat), wyższe koszty eksploatacji starszych pojazdów, brak gwarancji oraz dostępność atrakcyjnego finansowania (leasing, wynajem długoterminowy) przy zakupie nowych samochodów w salonach.
Eksperci IBRM Samar prognozują, że cały 2026 rok zamknie się wynikiem ok. 635 tys. nowych aut osobowych i 75 tys. dostawczych.
Obecna sytuacja w polskich salonach sprzedaży aut osobowych i dostawczych jest niezwykle optymistyczna. Według danych z bazy CEPiK, w samym kwietniu zarejestrowano 51 827 nowych samochodów osobowych (+10,3%) i 6 047 nowych dostawczaków (+9,2%). W ujęciu rocznym oznacza to łącznie 203 477 rejestracji nowych aut osobowych i 24 162 nowych aut dostawczych, co w tych dwóch przypadkach oznacza wzrost o odpowiednio 7,6% i 10,7%. Zupełnie inaczej jednak wygląda sytuacja na rynku importowanych samochodów używanych, który od czerwca 2025 roku nieprzerwanie – z miłym wyjątkiem we wrześniu 2025 roku – zmaga się z wyraźnym kryzysem. W kwietniu 2026 roku zarejestrowano w Polsce łącznie 79 855 używanych aut importowanych z zagranicy, o 8,9% mniej niż w analogicznym czasie ubiegłego roku. To najniższy wynik zanotowany od 3 lat, co z kolei pozwala już śmiało przyznać, że era importu auta “od Niemca” definitywnie zmierza ku końcowi.
Z artykułu dowiesz się o:
Na jakie marki i modele najczęściej decydowali się polscy kierowcy oraz jakie są przyczyny tak gwałtownego załamania rynku aut importowanych?
Toyota i Skoda dzielą i rządzą na rynku nowych aut osobowych
Na rynku nowych samochodów osobowych nie sposób nie zauważyć dominacji dwóch gigantów, którzy łącznie kontrolują ponad jedną czwartą polskiego rynku. Toyota w kwietniu utrzymała fotel lidera z wynikiem 6 786 rejestracji, co przełożyło się na jej całościowy udział w rynku na poziomie 14,91%. Choć wynik skumulowany od początku roku (30 344 rejestracje) jest o 4% niższy niż w analogicznym okresie ubiegłego roku, Toyota w praktyce pozostaje poza zasięgiem konkurencji. Głównym motorem napędowym japońskiej marki jest Toyota Corolla, która w kwietniu trafiła do 1 784 kierowców (łącznie 8 299 w 2026 roku) i tym samym stała się najpopularniejszym modelem osobowym w ujęciu miesięcznym i rocznym. Równie dobrym wynikiem mogą pochwalić się modele C-HR (1 337 rejestracji) oraz Yaris Cross (1 179 rejestracji), które uplasowały się odpowiednio na 4. i 6. miejscu w rankingu miesięcznym. Równocześnie Toyota C-HR zmaga się ze spadkiem zainteresowania o 16,87%, podczas gdy Toyota Yaris Cross go stopniowo zyskuje (+17,96%).
Tuż za obecnym liderem znajduje się czeska Skoda, która wyrasta na najszybciej rosnącą markę w ścisłej czołówce. W kwietniu polscy kierowcy zarejestrowali 5 237 samochodów tej marki, przez co jej udział w rynku wzrósł do 10,57%. Wynik skumulowany Skody to 21 516 rejestracji, co oznacza wzrost o 15,90% w skali roku. Definicją sukcesu naszego sąsiada stał się model Octavia, który w kwietniu odnotował 1 739 rejestracji – zagrażając już obecnemu liderowi rynku – a jego wynik skumulowany wyniósł 7 361 rejestracji, co oznacza 19,75-procentowy wzrost zainteresowania w skali roku. Podium za kwiecień zamyka Volkswagen z wynikiem 3 702 rejestracji i rynkowym udziałem wynoszącym 7,15% (14 552 rejestracji łącznie).
Warto także spojrzeć na dalsze miejsca w rankingu, gdzie toczy się zacięta walka o klienta premium i uznanie nabywców indywidualnych. W kwietniowym zestawieniu marek BMW (2 912 rejestracji) wyprzedziło Kię (2 845 rejestracji) oraz swoich odwiecznych rywali – Mercedesa (2 720 rejestracji) i Audi (2 460 rejestracji). W ujęciu rocznym walka w segmencie premium jest zdecydowanie bardziej wyrównana – BMW dostarczyło 11 000 aut (wzrost o 15,04%), Audi 10 114 (spadek o 4,07%) a Mercedes 9 205 samochodów.
Polacy są wyraźnie podzieleni w kwestii wyboru swojego nowego auta osobowego, biorąc pod uwagę decyzje zakupowe klientów indywidualnych oraz flot. O ile firmy najczęściej decydują się na Corollę, Octavię, i Volvo XC60 (3 091 rejestracji we flotach), o tyle klienci indywidualni mają swojego nowego faworyta. Jest nim Kia Sportage, która po gorszym czasie ponownie staje się absolutnym numerem jeden wśród kierowców prywatnych (2 516 rejestracji), wyprzedzając Toyotę C-HR (2 472 rejestracji) oraz Hyundaia Tucsona, który dzięki ogromnemu wzrostowi popularności o 64,71% w skali roku wśród klientów indywidualnych (2 385 rejestracji) awansował na trzecie miejsce w tym segmencie.
Chiński powiew zmian i elektromobilność w kwietniu 2026 roku
W kwietniu udział chińskich producentów na rynku nowych aut osobowych osiągnął poziom 12,7%. Co prawda, w liczbach bezwzględnych kwiecień był dla marek z Państwa Środka nieco słabszy niż rekordowy marzec, ich siła przebicia rośnie, stanowiąc coraz poważniejsze wyzwanie dla europejskich producentów. Symbolem tej zmiany jest marka Omoda, która zanotowała największy wzrost liczby rejestracji w skali roku o 171,56%, deklasując pod względem dynamiki wszystkich tradycyjnych graczy z pierwszej piętnastki zestawienia.
Równolegle, choć w nieco wolniejszym tempie, dojrzewa rynek samochodów elektrycznych (BEV). W kwietniu ich udział w rynku wyniósł 5,1% i choć procentowo odnotowano w tym przypadku minimalny spadek względem marca, to w praktyce kwietniowy wynik przekroczył historyczną barierę. Po raz pierwszy na polskim rynku zarejestrowano w ciągu jednego miesiąca ponad 2,6 tysiąca nowych elektryków. To z kolei sugeruje, że polska elektromobilność po wygaszeniu rządowych dopłat wchodzi w erę stabilizacji i powolnego dojrzewania na rynku nowych aut osobowych.
Rynek dostawczy pod dyktando Mastera i ofensywy Renault
Sektor lekkich samochodów dostawczych o DMC do 3,5 tony to przestrzeń niemal całkowicie zdominowana przez klientów biznesowych, którzy w kwietniu odpowiadali za 89,25% wszystkich rejestracji (89,39% w skali roku). Absolutnym liderem tego segmentu pozostaje francuskie Renault, które w kwietniu dostarczyło 1 013 dostawczaków, a od początku roku zarejestrowano ich już 4 222, co przekłada się na wzrost o 29,19% w skali roku i rynkowy udział na poziomie 17,47%. Za plecami lidera trwa zacięty pojedynek o drugie miejsce między Toyotą a Fordem. Japońska marka w kwietniu wyprzedziła swojego amerykańskiego konkurenta (981 rejestracji wobec 927 rejestracji) i utrzymuje minimalną przewagę w skali roku, notując 3 676 rejestracji przy 3 668 egzemplarzach Forda.
W segmencie dostawczych modeli trudno nie odnieść wrażenia, że polski transport lekki w praktyce opiera się na jednym modelu, którym jest Renault Master. Ten dostawczak w kwietniu znalazł 722 nabywców, a jego wynik od początku roku wzrósł do 3 060 rejestracji, co oznacza wzrost o 41,08% w skali roku. Jego najbliżsi konkurenci musieliby uzyskać co najmniej 1 116 dodatkowych rejestracji, aby w ogóle zagrozić obecnej pozycji Mastera na polskim rynku. Na drugim miejscu umocnił się Fiat Ducato, który w kwietniu zanotował 531 rejestracji, a w ujęciu rocznym 1 944 sztuki, co oznacza wzrost o 36,42%.
Podium modeli w kwietniu 2026 roku zamyka Toyota Proace Max (401 rejestracji), która jednak w ujęciu rocznym (1 285 rejestracji) musiała pogodzić się z utratą tej pozycji na rzecz swojego mniejszego brata – Toyoty Proace City. Choć wynik tego modelu w kwietniu był słabszy, co przełożyło się na jego 8. pozycję w rankingu miesięcznym (282 rejestracji), w skali roku wciąż jest to bardzo popularny wybór polskich przedsiębiorców (1 565 rejestracji). Warto także zwrócić uwagę, że większa Toyota Proace Max zdołała w kwietniu wyprzedzić tak uznane modele jak Ford Transit (387 rejestracji), Mercedes Sprinter (296 rejestracji) czy Iveco Daily (365 rejestracji).
Chińskie marki również w segmencie dostawczym chcą powalczyć o uznanie polskich kierowców. Liderem wzrostów w 2026 roku pozostaje JAC (+27 800%), co oprócz rosnącego zainteresowania chińską flotą aut dostawczych jest także efektem tzw. niskiej bazy. W tym samym czasie japońskie Isuzu zmaga się z największym kryzysem spośród wszystkich uwzględnionych marek aut dostawczych, notując spadek zainteresowania o 11% w skali roku.
Import hamuje – coraz starsze auta i odwrót od tradycyjnych rynków
Rynek używanych samochodów importowanych z zagranicy odnotował najgorszy wynik rejestracji od trzech lat. To, w połączeniu z rosnącym średnim wiekiem sprowadzanego pojazdu – który wynosi obecnie 12,2 lat – rysuje dość pesymistyczną wizję starzejącego się parku maszynowego w tym segmencie. Większość importu, bo aż 88,39%, stanowią samochody osobowe (71 620 rejestracji w kwietniu), podczas gdy auta dostawcze odpowiadają za 9,56% rynku (8 235 rejestracji).
W rankingu marek doszło do bardzo ciekawej sytuacji, ponieważ o fotel lidera walczy obecnie Ford i Volkswagen, których dzieli zaledwie jedna sztuka. Ford zarejestrował od początku roku 24 594 samochody osobowe, a Volkswagen 24 593 egzemplarze. Na trzecim miejscu stabilnie trzyma się Opel z wynikiem 23 518 rejestracji. Dalej w rankingu znajdziemy reprezentację segmentu premium, zaczynając od czwartego w tabeli Audi (19 102 rejestracji) po BMW (16 640 rejestracji) i Mercedesa (14 276 rejestracji).
Pod względem wyboru konkretnych modeli aut osobowych, polscy kierowcy nadal pozostają wierni obecnym liderom. Opel Astra jest najchętniej wybieranym modelem używanym sprowadzanym z zagranicy (6 650 rejestracji), choć jego odwieczny rywal – Volkswagen Golf – z wynikiem 6 478 rejestracji niebezpiecznie zbliża się do pierwszego miejsca. Trzecią pozycję w rankingu modeli zajmuje Audi A4 (5 104 rejestracji), ale tuż za nim znajduje się BMW serii 3 z wynikiem 5 024 rejestracji. Co ciekawe, wśród 10 najpopularniejszych modeli znalazły się aż dwa SUV-y – Ford Kuga (4 331 rejestracji) oraz Nissan Qashqai (4 323 rejestracji), co pokazuje, że moda na wyższe nadwozia nie ominęła także importu aut z zagranicy.
Segment dostawczy z importu również wykazuje tendencję spadkową. Tutaj, podobnie jak w salonach, dominuje Renault. Polacy sprowadzili do Polski 5 366 dostawczaków francuskiej marki, z czego ponad połowa to model Master (2 783 rejestracje). Na kolejnych miejscach w rankingu znajdziemy Forda (3 509 rejestracji) oraz Volkswagena (3 385 rejestracji). Wśród najpopularniejszych modeli, poza niezagrożonym obecnie Masterem, znajdziemy Iveco Daily (1 981 rejestracji) oraz Renault Trafic (1 844 rejestracje), zamykający podium. Zdecydowana większość importowanych modeli dostawczych to konstrukcje starsze – które dodatkowo podnoszą średni wiek sprowadzanych pojazdów – są eksploatowane do granic możliwości. To, przy ogólnym spadku podaży na rynkach zachodnich dodatkowo utrudnia znalezienie młodszych egzemplarzy.
Geograficzna mapa importu również zmienia się na naszych oczach. Głównym źródłem pozostają Niemcy, odpowiadające za 52,2% całego rynku (155 425 rejestracji), choć w tym przypadku odnotowano 8,9-procentowy spadek zainteresowania. Największy odwrót widzimy na rynkach skandynawskich i bałtyckich. Największy spadek spośród 20 najpopularniejszych kierunków importowych dotyczy Szwecji (-36,9%) oraz Litwy (-34,2%), choć nieciekawie wygląda także sytuacja Finlandii z 22,3-procentowym spadkiem. W praktyce wszystkie najpopularniejsze kierunki importu, oprócz symbolicznych wzrostów w przypadku Stanów Zjednoczonych (+1,3%) oraz Hiszpanii (0,4%) zmagają się z wyraźnym kryzysem.
Absolutnym fenomenem 2026 roku jest jednak import z Chin. Choć wolumen na poziomie 287 rejestracji wciąż plasuje to państwo na 21. pozycji, to wzrost o 1410% w skali roku pokazuje, że niezależni importerzy dostrzegli bardzo opłacalny biznes w sprowadzaniu unikalnych modeli z Azji, których nie oferują na ten moment oficjalne sieci dealerskie. Zauważmy przy tym, że jeśli dynamika importu aut z Chin zostanie utrzymana na obecnym poziomie, a równocześnie Słowacja (395 rejestracji) wciąż będzie notować dwucyfrowe spadki na poziomie 12,2%, w 2026 roku może dojść do historycznego przetasowania.
Koniec ery “perełek” z zagranicy? Dlaczego Polacy wybierają dziś salon zamiast autokomisu
Zestawiając obecnie wyniki rynku nowych aut osobowych i dostawczych wraz z rynkiem importu używanych pojazdów z zagranicy, możemy dostrzec pewne powiązanie. Z jednej strony widzimy absolutne bicie rekordów, z drugiej zaś poważny, nieprzerwanie trwający kryzys – i logika w tym przypadku nas nie myli, ponieważ w praktyce zwycięstwo pierwszego rynku wynika z wyhamowania na drugim. Dlaczego więc Polacy przestali dostrzegać “okazji” w przysłowiowym aucie od Niemca?
Pierwszym istotnym czynnikiem jest średni wiek sprowadzanego auta, który dla wielu kierowców stał się barierą psychologiczną i technologiczną. Polscy kierowcy przestają wierzyć w “perełki” z zagranicy, które przy obecnych cenach importu, ale i również dalszych kosztów eksploatacyjnych związanych z serwisowaniem tak starego auta, nierzadko okazują się pułapką finansową. Równocześnie, biorąc pod uwagę całkowite, niemałe koszty wobec zakupu potencjalnie ryzykownego ze względu na niepewną przeszłość auta i trudność w fizycznym zweryfikowaniu jego stanu, Polacy – o ile decydują się na zakup samochodu z rynku wtórnego – coraz częściej kierują swój wzrok na rynek lokalny.
Niezwykle ważna zmiana nastąpiła także w preferencjach finansowania. Zakup za gotówkę dla wielu kierowców jest dziś nieosiągalny, dlatego wybór nowego auta z salonu wraz z atrakcyjnymi formami nowoczesnego finansowania, w tym leasing czy wynajem długoterminowy, w ujęciu całościowym jest dziś tańszy, pewniejszy i przede wszystkim osiągalny dla przeciętnego Kowalskiego.
Dodatkowym czynnikiem wypychającym Polaków z autokomisów jest oferta nowych graczy, szczególnie z Chin. Marki takie jak Omoda, Chery czy MG, oferują bogato wyposażone, nowe samochody w cenach, które bezpośrednio konkurują z kilkuletnimi używanymi autami renomowanych marek. Wybór między 8-letnim autem premium bez gwarancji a nowym, pachnącym nowością SUV-em z 7-letnią opieką serwisową, coraz częściej rozstrzygany jest na korzyść tego drugiego. Dziś preferujemy przewidywalne koszty eksploatacyjne, święty spokój i pewność, którą daje nam gwarancja, nawet jeśli oznacza to przesiadkę do auta innej marki niż ta, o której marzyliśmy.
Ale chińskie marki nie mają jedynie wpływu na spadek zainteresowania importowanymi autami – skutecznie wywołują także presję na ceny nowych samochodów ugruntowanych na rynku marek. Agresywna ekspansja w połączeniu z wyjątkowo atrakcyjnymi cenami zmusiła tradycyjne europejskie koncerny do korekty swoich cenników, oferowania kuszących wyprzedaży rocznika oraz wyjątkowo opłacalnych form finansowania. W praktyce dziś polscy kierowcy nie tylko wybierają chińskie auta kosztem “perełek” z importu, ale także nowe samochody z dobrze znanych salonów, które skutecznie odmładzają polskie drogi.
Podsumowanie
Wyniki rejestracji nowych i używanych aut na polskim rynku pokazują, że znajdujemy się obecnie w punkcie zwrotnym, a sentyment do używek z Zachodu ostatecznie przegrywa ze spokojem i przewidywalnymi kosztami eksploatacji. Eksperci IBRM Samar prognozują, że cały 2026 rok zamknie się wynikiem około 635 tysięcy zarejestrowanych nowych samochodów osobowych i około 75 tysięcy dostawczych. Nadchodzące miesiące zapewne przyniosą dalsze rekordy liczby rejestracji lub co najmniej utrzymanie imponujących wyników na rynku nowych pojazdów. Z kolei rynek importowanych aut będzie notować dalsze spadki – już wkrótce zobaczymy, czy kwietniowy wynik był chwilowym “wypadkiem przy pracy” czy też początkiem największego kryzysu importu używanych aut w XXI wieku.