Pierwsza jazda elektrykami Subaru. Uncharted, Solterra i E-Outback pokazują, że marka nie zapomniała, z czego słynie
Jeszcze przed pierwszymi kilometrami trudno było pozbyć się wątpliwości. Elektryki Subaru powstały we współpracy z Toyotą, a ich techniczne pokrewieństwo z modelami japońskiego partnera jest oczywiste. Po kilku godzinach jazdy po wymagających jurajskich drogach okazało się jednak, że za podobnym nadwoziem kryją się samochody o zupełnie innym charakterze. Uncharted, odświeżona Solterra i nowy E-Outback udowodniły, że w świecie elektromobilności Subaru to wciąż Subaru.
Subaru od wielu lat pozostaje marką niszową, dedykowaną kierowcom, którzy cenią funkcjonalność bardziej niż modne dodatki. Nigdy nie należało też do liderów sprzedaży, ale wypracowało grono lojalnych użytkowników dzięki rajdowemu dziedzictwu, napędowi Symmetrial AWD, silnikowi typu bokser, dopracowanemu zawieszeniu i samochodom, które najlepiej czują się tam, gdzie kończy się asfalt. Najlepszym potwierdzeniem niszowości Subaru jest fakt, że od stycznia do maja 2026 roku w Polsce zarejestrowano zaledwie 303 aut japońskiej marki, z czego tylko 2 stanowiły elektryki.
Przesiadka do elektryka w przypadku tak kultowych marek, nierozerwalnie związanych z rykiem silnika, zawsze niesie ryzyko utraty tożsamości. Dodatkowo nowe modele powstały wspólnie z Toyotą, dlatego łatwo było odnieść wrażenie, że będą jedynie inną wersją dobrze już znanych konstrukcji. Nasze pierwsze jazdy po drogach Jury Krakowsko-Częstochowskiej pokazały jednak, że Subaru zadbało o własny charakter samochodów.
Początki współpracy japońsko-japońskiej
Kooperacja obu japońskich producentów ma dłuższą historię, niż może nam się wydawać. Wszystko zaczęło się w 2012 roku za sprawą sportowych duetów BRZ i GT86. Obecnie najnowszym efektem tej wymiany technologicznej są modele Toyota C-HR+, bZ4X oraz bZ4X Touring, które stały się bazą dla elektrycznych nowości od Subaru. Samochody powstały na architekturze e-SGP, która jest odpowiednikiem e-TNGA od Toyoty. Ona sama dostarczyła technologię napędową, akumulatory oraz systemy multimedialne, natomiast Subaru odpowiadało za zestrojenie podwozia, zawieszenia oraz przenoszenie momentu obrotowego na koła. W ten sposób powstały elektryczne modele Uncharted, Solterra i E-Outback, które ku naszemu zdziwieniu, okazały się zaskakująco dobre.
Miejski wojownik o terenowych aspiracjach – Subaru Uncharted
Nasz test zaczniemy od najmniejszego przedstawiciela elektrycznej gamy, czyli Subaru Uncharted. To model z segmentu C-SUV o długości 4,53 m oraz rozstawie osi rzędu 2,75 m. Mimo relatywnie niewielkich wymiarów, jest to prawdziwy, terenowy wojownik. Kąt natarcia wynosi 17,2 stopni, zejścia 27,4 stopni, a rampowy 19,1 stopni. Niezwykle ważny jest tu prześwit wynoszący 211 mm, co w praktyce odróżnia Subaru Uncharted od Toyoty C-HR+, gdzie prześwit liczy jedynie 185 mm. Przestrzeń bagażowa z podwójną podłogą mieści od 403-441 litrów, choć samo pakowanie jest dość utrudnione ze względu na nisko otwierającą się pokrywę, o którą łatwo uderzyć głową.

Wizualnie Uncharted celuje w wąski segment modnych SUV-ów typu coupe do miasta, oferując nieco klinowatą sylwetkę, opadający dach i ukryte klamki w słupkach C. Pas przedni i tylny zyskały na indywidualizmie za sprawą reflektorów LED z motywem sześciu poziomych linii nawiązujących do charakterystycznej Plejady w logotypie japońskiej marki. To z kolei nadaje Subaru Uncharted bardziej muskularny, terenowy charakter w porównaniu do zdecydowanie lifestylowej Toyoty.

Subaru Uncharted w środku – całkiem pojemna kabina Toyoty
Wchodząc do środka zobaczymy już pewne naleciałości Toyoty – nic jednak dziwnego, ponieważ został on zaprojektowany przez Toyotę od A do Z. Dominuje tu 14-calowy ekran multimedialny z fizycznymi pokrętłami oraz wysunięty pod przednią szybę 7-calowy zestaw cyfrowych wskaźników. To specyficzne rozwiązanie sprawiło niestety, że mała, spłaszczona kierownica częściowo zasłania zegary, przez co natychmiast zatęskniliśmy za klasycznym systemem HUD na szybie. Sam system multimedialny jest jednak prosty i intuicyjny w obsłudze, oferując ponadto pełną obsługę Apple CarPlay i Android Auto.

Materiały wykończeniowe w kabinie są miękkie i łatwe w pielęgnacji, choć subiektywnie wnętrze wypada dość ponuro za sprawą wszechobecnej czerni. Spasowanie elementów zasługuje jednak na pochwałę – w bardziej wymagającym terenie jedynym źródłem hałasu w naszych testach była jedynie obudowa cyfrowych zegarów. Ciekawym i funkcjonalnym rozwiązaniem jest wisząca konsola środkowa z podwójną ładowarką bezprzewodową – choć szkoda, że bez funkcji chłodzenia – oraz pojemna półka z dwoma gniazdami USB-C. Przestrzeni w kabinie jest naprawdę sporo, co udało się uzyskać za sprawą mocno wysuniętej szyby czołowej. Obszerne i wygodne fotele z syntetycznej skóry oferują 8-kierunkową elektryczną regulację z pamięcią ustawień po stronie kierowcy. Z minusów musimy wskazać natomiast twarde boki konsoli centralnej, które mogą w trasie uwierać w kolana.
Z tyłu ilość miejsca na nogi jest zadowalająca, ale standardowo, jak to bywa w linii coupe, dach ogranicza przestrzeń nad głowami. I choć kanapa jest niestety dość płaska i słabo podpiera uda, to pasażerowie tylnej kanapy mogą zadowolić się w trasie osobnymi nawiewami, płaską podłogą, dwoma portami USB-C oraz podgrzewaniem zewnętrznych miejsc (dostępne od drugiej wersji wyposażenia).
Subaru Uncharted – wersje i ceny
Subaru Uncharted oferuje cztery warianty modelu. Bazowa wersja Trend FWD z akumulatorem o pojemności 58 kWh, silnikiem o mocy 123 kW (167 KM), 18-calowymi felgami, tekstylną tapicerką i 6 głośnikami systemu audio kosztuje 37 000 euro, a zatem około 159 000 zł.
Testowana przez nas odmiana Active FWD kosztuje 42 000 euro (180 400 zł) i posiada już większą baterię 77 kWh, generując 167 kW (227 KM) oraz 269 Nm momentu obrotowego. Pozwala to na sprint do setki w 7,3 sekundy i osiągnięcie 160 km/h. Katalogowo zasięg elektryczny wynosi 588 km, choć realnie możemy spodziewać się około 450 km – co i tak jest bardzo dobrym wynikiem. Uzupełnianie energii przy szybkiej ładowarce DC odbywa się z mocą do 150 kW. Pokładowa ładowarka AC o mocy 22 kW jest natomiast sporym atutem względem konkurencji. Wersja Active dorzuca do bazowego wyposażenia cyfrowe lusterko wsteczne, system kamer 360 stopni, dwukolorowe nadwozie, nagłośnienie Harman Kardon z 11 głośnikami, podgrzewanie kierownicy i siedzeń, a także relingi i elektryczną klapę bagażnika.

Dla fanów napędu AWD od Subaru przygotowano wariant Platinum AWD (ok. 206 200 zł) oraz Platinium Plus AWD (ok. 210 500 zł), doposażoną w panoramiczny dach. Obie wersje generują 252 kW (343 KM) dzięki dodatkowemu silnikowi na tylnej osi (87 kW) i poruszają się na 20-calowych felgach. Odmiany AWD posiadają już flagowy system X-Mode do zmiany trybów jazdy z funkcją Grip Control, czyli terenowym tempomatem działającym w przedziale 2-10 km/h. Co ciekawe, nawet przednionapędowy Active radził sobie świetnie w delikatnie wymagającym terenie za sprawą solidnego prześwitu i wyjątkowo komfortowego zawieszenia, jak na Subaru przystało. W praktyce Uncharted jest solidną propozycją zarówno do asfaltowych dróg, jak i w bardziej wymagającym terenie.
Subaru Uncharted standardowo objęte jest 10-letnią gwarancją. W swoim segmencie przyjdzie powalczyć ze Skodą Elroq (od 154 150 zł) oraz kolejnym japończykiem, czyli Nissanem Leafem (od 149 900 zł).
Subaru Solterra po metamorfozie – w końcu dojrzałość, której brakowało
Po zachwytach nad Subaru Uncharted mieliśmy okazję zmierzyć się ze znaną już Solterrą w nowym wydaniu. Nasze wcześniejsze doświadczenia z tym modelem w warunkach zimowych były dość rozczarowujące, natomiast producent wyraźnie odrobił trudną lekcję, tworząc tym razem naprawdę dojrzałą alternatywę dla posiadaczy Forestera. Solterra jest reprezentantem segmentu D-SUV o długości 4,69 m przy rozstawie osi wynoszącym 2,85 m. Oferuje on prześwit rzędu 211 mm, kąt natarcia 17,7 stopni, zejścia 25,5 stopni oraz rampowy wynoszący 18,3 stopnie. Pojemność bagażnika mieści się w granicach 410-441 litrów.

Subaru Solterra po liftingu zaoferuje nam zdecydowanie więcej miejsca nad głowami pasażerów w porównaniu do Uncharted. Zachowuje ona swój klasyczny, pudełkowaty kształt, co również przekłada się na sporą przestrzeń na nogi w drugim rzędzie – choć ponownie spotkamy się z dość płaskim wyprofilowaniem kanapy. Projekt kokpitu i jakość materiałów są analogiczne jak u mniejszego brata.
Subaru Solterra – wersje i cennik
Gama Solterry obejmuje trzy specyfikacje, z czego każda posiada napęd AWD (silniki o mocy 167 kW z przodu i 88 kW z tyłu) i baterię o pojemności 73,1 kWh. Do jazd testowych otrzymaliśmy odmianę Platinum. Ofertę otwiera bazowy wariant Active za 46 500 euro (199 700 zł) na 18-calowych kołach, z syntetyczną skórą i elektrycznymi fotelami. Wspomniana odmiana Platinium kosztuje 50 000 euro (214 750 zł) i dodaje do tego 20-calowe felgi, pamięć ustawień fotela kierowcy, audio Harman Kardon oraz wentylację przednich siedzeń. Topowy wariant Platinum Plus został wyceniony na 223 350 zł, a jego wyróżnikiem jest stały dach panoramiczny oraz tapicerka z naturalnej skóry, która – co ciekawe – nie jest dostępna nawet w najwyższych specyfikacjach Toyoty bZ4X. Tu warto również wspomnieć, że Toyota startuje z pułapu 165 900 zł, oferując standardowo jedynie napęd FWD, silnik o mocy 167 KM i baterię o pojemności 57,2 kWh. Fani napędu AWD muszą w takim przypadku wydać minimum 194 900 zł.

Najważniejsze zmiany objęły napęd Solterry. Zwiększona pojemność akumulatora z wcześniejszych 71,4 kWh cechuje się teraz wyższą gęstością oraz wydajniejszym zarządzaniem termicznym z seryjną pompą ciepła, co przekłada się w codziennej jeździe na zwiększony zasięg EV. Moc systemowa wzrosła z 218 KM do 343 KM, co przekłada się na przyspieszenie od 0 do 100 km/h w 5,1 s. Zasięg EV wynosi natomiast 471-509 km w zależności od wybranej wersji wyposażenia. Samochód możemy ładować z maksymalną mocą do 150 kW przy szybkich ładowarkach DC lub do 22 kW przy punktach AC.
W czasie testowej jazdy Solterra naprawdę zachwyca sprawnością układu AWD na kamiennych podjazdach i trudnym z natury piasku, a samo prowadzenie jest bardzo komfortowe. Z uwagi na gwałtowną reakcję na gaz, podróżując z kompletem bagaży warto aktywować tryb Eco. Solterra objęta jest 8-letnią gwarancją.
Subaru E-Outback na ukoronowanie gamy – potężne i prawdziwie luksusowe kombi na prąd
Na sam koniec zostawiliśmy największą perełkę Japończyków, która zrobiła na nas ogromne wrażenie. To 4,84 metrowy model z rozstawem osi rzędu 2,85 m, który jest synonimem niesamowitego komfortu i wzorowej funkcjonalności dla rodzin odchodzących od aut spalinowych. Kąt natarcia E-Outback wynosi 17,8 stopni, zejścia 20,2 stopni, a rampowy 18,2 stopni. Bagażnik liczy aż 619 litrów, dzięki czemu bez żadnych problemów zmieścimy tu pełen wakacyjny ekwipunek licznej rodziny.

Stylistycznie Subaru E-Outback kontynuuje tradycję podwyższonego, masywnego kombi. Unikalną cechą jest tu efektowny, tylny pas świetlny z podświetlaną nazwą marki. Wnętrze testowanej przez nas flagowej wersji Platinum urzeka niebieską, naturalną skórą oraz ciemniejszymi, niebieskimi dekorami na kokpicie i na drzwiach. Przestrzeń w kabinie jest znacznie większa niż w przypadku Solterry, a same fotele są niezwykle wygodne i wentylowane. Jako klasyk dodamy fakt, że z tyłu ponownie brakuje dłuższego i lepiej wyprofilowanego siedziska.
Subaru E-Outback – wersje i cennik
Cennik otwiera bazowa wersja Active AWD za 54 000 euro (232 000 zł) z 18-calowymi felgami i syntetyczną tapicerką. Wariant środkowy Comfort AWD wyceniono na 56 000 euro (240 525 zł), dodając do listy wyposażenia pamięć ustawień foteli, wentylację siedzeń i system audio Harman Kardon. Flagowy Platinium AWD kosztuje już 253 400 zł. Co ciekawe, szklany dach w tej wersji nie jest otwierany, co producent tłumaczy dbałością o sztywność nadwozia – i faktycznie ma to sens, ponieważ jego struktura nie wydaje żadnych pisków podczas wykrzyżu osi. Zestaw audio Harman Kardon gra ponadto niezwykle głęboko i czysto.
Subaru E-Outback jest najpotężniejszym seryjnym samochodem w historii marki. Dwa silniki po 227 KM (268 Nm każdy) generują wspólnie moc rzędu 381 KM, przyspieszając do setki w niebywałe 4,5 sekundy. Podczas naszych prób na Torze Kielce elektryk bez problemu zostawiał w tyle najnowsze spalinowe Subaru WRX. Akumulator o pojemności 74,7 kWh realnie pozwala nam przejechać około 350-400 km. Jego energię możemy uzupełnić z mocą do 150 kW przy ładowarkach DC i do 22 kW przy punktach AC. Auto posiada także dedykowany, nieobecny w Toyocie bZ4X Touring tryb Power, który wykrzesa z układu maksymalne możliwości. Jedynym mankamentem jest tu dość przeciętne odizolowanie kabiny od szumów przy prędkościach autostradowych.

Gwarancja na Subaru E-Outback to 10 lat przy zachowaniu odpowiednich interwałów serwisu w ASO. Na ten moment flagowiec Subaru wypada fenomenalnie na tle konkurentów, uwzględniając w to Skodę Enyaq, którą bije na głowę osiągami i poziomem wyposażenia mimo wyższej ceny. Z kolei Toyota bZ4X Touring kosztuje 199 900 zł za wersję FWD i 216 900 zł za AWD, której system X-Mode jest zresztą dziełem inżynierów Subaru.
Technologia bezpieczeństwa, czyli baterie EV w wyczynowym środowisku
Fani marki Subaru, pamiętając jego rajdowe wyczyny, naturalnie mogą zastanawiać się nad bezpieczeństwem akumulatorów EV w tak trudnym, nastawionym na stałe uderzenia środowisku. Podczas premierowych jazd ta kwestia nie została pozostawiona bez wyjaśnienia przez ekspertów marki.
Konstrukcja obudowy baterii składa się z wielu warstw, z czego zewnętrzna o największej grubości bierze na siebie siłę pierwszego uderzenia. Po bokach całego pakietu ogniw zastosowano natomiast zaawansowane absorbery pochłaniające energię zderzeń bocznych. Całość ogniw wraz z okablowaniem i komputerem sterującym zamknięto w dodatkowo wzmocnionej, szczelnej skrzyni. W jej górnej sekcji umieszczono ponadto kolumnę z żywicą i płytą mikową, uszczelnienie silikonowe oraz pokrywę wyposażoną w automatyczny zawór bezpieczeństwa regulujący ciśnienie. I choć przeciętny Kowalski raczej przysłowiowo nie wyleci w powietrze na współczesnych drogach niczym kultowe WRX na rajdach, to ma on gwarancję, że w trudniejszych, outdoorowych warunkach bateria EV jest należycie chroniona.
Podsumowanie
Najnowsze elektryki Subaru zrobiły na nas naprawdę dobre i zaskakujące wrażenie. Nie biją one rekordów w kwestii szybkości ładowania, nie oferują zasięgu zbliżającego się do 1000 km, ale dają coś innego – unikalny, terenowy i surowy charakter, który nie został zatracony za sprawą elektryfikacji gamy. Jest to naprawdę godne pochwały, ponieważ nie każda marka poradziłaby sobie z tak trudnym zadaniem. Elektryki Subaru dzielnie radzą sobie poza asfaltem, oferując przy tym wysoki komfort jazdy, przestronność i bogate wyposażenie w standardzie.
Oczywiście, na rynku bez trudu znajdziemy auta tańsze lub lepiej spisujące się na prostych drogach. Jeśli jednak szukacie idealnego kompromisu dla właściwości drogowych a terenowych i samochodu, który jednocześnie nie zatracił swojej tożsamości na rzecz cichej elektryfikacji, to propozycje Subaru mogą okazać się strzałem w dziesiątkę.