Mini Countryman SE All4 – test video
Mini Countryman SE All4 to elektryczny, kompaktowy crossover BMW Group o mocy 313 KM, momencie obrotowym 494 Nm i deklarowanym zasięgu do 433 km (WLTP), wyceniany na ok. 240 000 zł. Sprawdza się najlepiej u kierowców, którzy ładują auto w domu i jeżdżą głównie po mieście – w trasie ujawnia się główna słabość elektromobilności w Polsce: niestabilna infrastruktura ładowania. Stylistycznie to najbardziej dorosły Countryman w 15-letniej historii modelu – łączy designerskie detale Mini z technologią znaną z BMW iX1, ale jego prawdziwym testem nie jest sam samochód, a codzienność na polskich drogach.
Mini Countryman SE All4 to coś więcej niż kolejny elektryczny crossover na zatłoczonym rynku EV. To moment, w którym 15-letnia historia tego modelu zderza się z elektryczną teraźniejszością – i moment, w którym trzeba sobie odpowiedzieć na pytanie, dla kogo dzisiaj właściwie powstają te samochody.
Krótka historia Countrymana
Nazwa Countryman nie jest przypadkowa. Mini sięgnęło po nią z lat 60., od modelu Austin Mini Countryman – wersji kombi klasycznego Mini, przeznaczonej dla rodzin i osób potrzebujących więcej przestrzeni. Nazwa „Countryman” odwołuje się do angielskiej prowincji i stylu życia poza miastem – kontekst, który już sam w sobie pokazuje, jak daleko od miejskiego, sportowego DNA marki ten model miał się znaleźć.
Współczesny Countryman zadebiutował w 2010 roku na salonie w Genewie i był dla Mini przełomem – pierwszym crossoverem w historii marki i pierwszym modelem produkowanym poza Wielką Brytanią. Mini Countryman to produkowany od 2010 roku mini crossover, największy samochód w dziejach marki i jednocześnie pierwszy model w tym segmencie, a Countryman był także pierwszym Mini wytwarzanym poza Wielką Brytanią – w Holandii, Austrii oraz Azji. Reakcje były skrajne – część obserwatorów uznała go za dziwadło, inni natychmiast składali zamówienia. Druga generacja, zaprezentowana w 2016 roku, przesunęła model z segmentu subkompaktowego do kompaktowego i jeszcze bardziej oddaliła go od klasycznego Mini. Generacja druga weszła na rynek w 2017 roku, Countryman II to kompaktowy crossover zaoferowany między innymi w wersji hybrydowej.
Trzecia generacja, którą testujemy, to kolejny skok – największy Countryman w historii marki, dostępny po raz pierwszy w pełni elektrycznie i z napędem na cztery koła w wariancie SE All4 po raz pierwszy w historii marki Mini powstał wariant Countryman SE All4 z napędem na obie osie, który w szczycie osiągnie 230 kW/313 KM. To, co w 2010 roku było „zdradą tradycji” w oczach purystów, dziś jest po prostu... biznesem – i to bardzo dobrze prosperującym, bo to właśnie większe modele odpowiadają za realną sprzedaż marki.
Design – Mini wciąż umie zaprojektować emocje
Wizualnie nowy Countryman broni się bardzo dobrze. Mini po raz kolejny pokazuje, że da się zaprojektować nowoczesny samochód, który nie wypiera się swoich korzeni – jest świeżo i cyfrowo, ale wciąż czuć w nim tę retro-nutę, za którą fani kochają markę od dekad. Szczegóły takie jak brytyjska flaga schowana w tylnych lampach czy możliwość personalizacji sygnatur świetlnych to typowe dla Mini „smaczki”, które budują tożsamość marki. Testowany egzemplarz w bieli z czarnym dachem i 20-calowymi felgami przyciąga wzrok na parkingu skuteczniej niż wielu konkurentów w tym segmencie.
Osiągi i jazda – technologia ponad emocje
Na papierze dane wyglądają obiecująco - Countryman SE All4 oferuje 313 KM i 494 Nm z dwóch silników, co przekłada się na przyspieszenie od 0 do 100 km/h w 5,6 sekundy i prędkość maksymalną 180 km/h. To parametry, które w teorii powinny zapewnić sportowe emocje, jakimi Mini od lat się chwali.
W praktyce jest to jednak bardziej technologiczny popis niż emocjonalne doświadczenie. Dynamika jest realnie dobra, auto sprawnie radzi sobie z nierównościami, ale obiecywanych przez Mini „gokartowych” wrażeń z prowadzenia trudno tu szukać. Countryman to wciąż ciężki crossover – a dodatkowa masa baterii w połączeniu ze sztywnym zawieszeniem nie eliminuje przechyłów w zakrętach. Auto chce zaimponować technologią, ale jako samochód do jazdy „dla przyjemności” wypada przeciętnie na tle oczekiwań, jakie marka sama sobie stawia.
Wnętrze – fenomenalne detale, chaotyczna całość
Kabina to miejsce największych emocjonalnych kontrastów w tym aucie. Materiałowa tapicerka wygląda świetnie, kierownica leży w dłoni wzorowo, a centralny ekran OLED o średnicy 24 cm obsługuje nowy system operacyjny MINI OS 9 i tworzy minimalistyczną, kolorowo podświetloną atmosferę z szerokimi możliwościami personalizacji – w teorii. W praktyce złożenie tych elementów w jedną całość daje efekt przeładowania, nadmiar wzorów, świateł i bodźców wizualnych szybko rozprasza kierowcę, a obsługa menu poprzez drobne ikonki bywa frustrująca w ruchu.
Plusy i minusy wnętrza nowego Mini Coutrymana ALL4
Na plus:
- panoramiczny szklany dach,
- duża liczba praktycznych schowków,
- bezprzewodowa ładowarka indukcyjna,
- bardzo dobre nagłośnienie Harman Kardon,
- rozszerzona nawigacja z obrazem z przedniej kamery i zaznaczonym pasem ruchu,
- mnóstwo miejsca dla pasażerów z tylnej kanapy – zarówno nad głową, jak i na nogi.
Na minus:
- niewygodne fotele bez regulacji zagłówka,
- materiał obicia, który w upały intensywnie „grzeje”,
- chaotyczna obsługa systemu multimedialnego,
- head-up display na osobnym panelu zamiast wyświetlany na szybie – rozwiązanie, które wygląda archaicznie i nie pasuje do resztek wnętrza.
Elektryczność w polskich realiach – największy bohater tego testu
I tu dochodzimy do sedna. Countryman SE All4 w wersji elektrycznej dysponuje akumulatorem o pojemności 66,45 kWh netto i deklarowanym zasięgu do 433 km według WLTP, a ładowanie prądem stałym możliwe jest z mocą do 130 kW. Na papierze – parametry w pełni konkurencyjne w segmencie.
Problem nie leży w samochodzie, a w infrastrukturze. Jeśli kierowca ma możliwość ładowania w domu, codzienne użytkowanie staje się bardzo komfortowe i opłacalne – nocne ładowanie oznacza pełną baterię rano i niskie koszty energii. Wystarczy jednak wyjazd poza miasto, by zderzyć się z polską rzeczywistością: stacje ładowania bywają niesprawne, wyłączone, zajęte przez inne pojazdy elektryczne albo zablokowane przez auta spalinowe. Nie brakuje też punktów, które na mapach aplikacji widnieją jako „dostępne”, mimo że formalnie nie zostały jeszcze uruchomione, czasem nawet miesiącami od fizycznego postawienia.
To nie jest argument przeciwko elektromobilności jako takiej – to argument za tym, że decyzja o zakupie elektryka w Polsce powinna być świadomą decyzją logistyczną, nie tylko emocjonalną.
Zalety napędu elektrycznego w Countrymanie
- natychmiastowy moment obrotowy i płynne, ciche przyspieszenie,
- niskie koszty eksploatacji przy ładowaniu w domu,
- brak emisji lokalnych – istotne przy wjeździe do stref czystego transportu w miastach,
- nowoczesny wizerunek i dostęp do najnowszych systemów wspomagania kierowcy.
Wady napędu elektrycznego w Countrymanie
- pełna zależność od infrastruktury ładowania, która w Polsce wciąż bywa zawodna,
- konieczność planowania dłuższych traс z wyprzedzeniem,
- wyższa masa pojazdu wpływająca na dynamikę jazdy w zakrętach,
- wyższa cena zakupu względem wersji spalinowych tego samego modelu.
Dla kogo jest dziś Countryman? Zmiana klienta docelowego
To być może najważniejsza zmiana w historii tego modelu. Pierwszy Countryman z 2010 roku trafiał do klientów, którzy chcieli więcej przestrzeni niż klasyczne Mini, ale wciąż kojarzyli markę głównie z osobistą przyjemnością z jazdy i miejskim stylem. To był produkt „dla fanów Mini, którzy założyli rodzinę”.
Dzisiejszy Countryman SE All4 to inny profil klienta. Z jednej strony to wciąż osoba, dla której wygląd, detale i prestiż marki mają duże znaczenie – i to widać w cenie, bo wariant SE All4 to wydatek na poziomie około 240 000 zł. Z drugiej strony, przy takim budżecie, samochód ten praktycznie nigdy nie jest kupowany za gotówkę – trafia do klientów korzystających z leasingu, w tym leasingu konsumenckiego, kredytu samochodowego albo długoterminowego najmu (CFM/abonament). To klient, który patrzy na całkowity koszt posiadania (TCO), korzyści podatkowe związane z elektrykami w firmie i wartość rezydualną auta po zakończeniu umowy – równie często, jak na gokartowe emocje z jazdy, o które tak zabiega marka w komunikacji marketingowej.
W efekcie Countryman SE All4 jest dziś bardziej „narzędziem flotowym w stylowym przebraniu” niż czystym samochodem dla pasjonata. I nie jest to ocena negatywna – to po prostu naturalna ewolucja modelu, który od 2010 roku konsekwentnie odchodził od pierwotnego DNA marki w stronę praktyczności, przestrzeni i dziś – elektryfikacji.
Podsumowanie
Mini Countryman SE All4 jako samochód broni się świetnym designem, dobrym wnętrzem w detalach i solidnymi osiągami na papierze. Jako symbol elektromobilności w Polsce – pokazuje rozjazd między tym, co potencjalnie oferuje technologia, a tym, na co realnie pozwala dziś infrastruktura. Dla klienta gotowego ładować auto w domu i traktować dłuższe trasy jako wyjątek, a nie codzienność, to bardzo dobra propozycja w segmencie premium. Dla kogoś, kto liczy na elektryka jako auto „do wszystkiego, od ręki” – droga wciąż bywa wyboista, i nie ma to nic do napędu elektrycznego, a wszystko do stacji ładowania, które mijamy po drodze.
Źródło danych technicznych: mini.com.pl