Gdzie się podziały minivany? Dlaczego Forthing U-Tour i V-Tour zajmują ich miejsce
Jeszcze do niedawna minivan był synonimem samochodu rodzinnego, dziś jego miejsce zastąpiły SUVy, ale czy noge samochody oferują to samo co Renault Scenic czy Opel Zafira? Tu pojawia się chińska odpowiedź. Co się stało z multivanami i na co warto zwrócić uwagę szukając nowego samochodu z salonu?
Jeszcze dwie dekady temu minivan był w Europie synonimem auta rodzinnego – tak jak dziś jest nim SUV. Renault Espace, Ford Galaxy, Volkswagen Sharan czy Opel Zafira stały w każdym większym salonie, a ich sprzedaż liczono w setkach tysięcy sztuk rocznie. Dziś większości z tych nazw już nie ma w cennikach, a lukę po nich – przynajmniej w Polsce – zaczyna wypełniać chińska marka Forthing z modelami U-Tour i V-Tour. Historia tej zamiany mówi wiele o tym, jak zmienił się europejski rynek motoryzacyjny w ciągu ostatnich piętnastu lat.
Złoty wiek minivanów
Na przełomie wieków minivan uchodził za przyszłość motoryzacji. W 2000 roku co piąte nowo rejestrowane auto na świecie miało nadwozie typu MPV. Segment ten oferował coś, czego nie dawało żadne inne nadwozie przy podobnych gabarytach zewnętrznych: maksymalnie wykorzystaną, pionową bryłę nadwozia, ogromną przestrzeń w kabinie, wysoko poprowadzony dach i – bardzo często – trzeci rząd siedzeń. W 2005 roku najpopularniejszy w Europie minivan, Renault Scenic, sprzedawał się niemal 3,5 raza lepiej niż ówczesny lider segmentu SUV, Toyota RAV4.
Symboliczny przełom nastąpił w 2009 roku. Wtedy po raz pierwszy w historii europejskiego rynku najchętniej kupowany SUV – Nissan Qashqai, ze sprzedażą 186,6 tys. sztuk – wyprzedził najpopularniejszy minivan, którym wciąż był Scenic (148,7 tys. sztuk). Od tego momentu krzywe sprzedaży obu segmentów zaczęły się rozjeżdżać w coraz szybszym tempie.
Jak SUV-y zjadły minivany
Skala tego odwrócenia jest trudna do przecenienia. W 2009 roku na europejskich drogach zarejestrowano 1,8 mln nowych minivanów – co ósme nowe auto miało wtedy nadwozie typowo rodzinne. Dziewięć lat później, w 2018 roku, sprzedaż spadła do 892 tys. egzemplarzy, a w 2021 roku łączny wolumen wszystkich minivanów sprzedanych w Europie był niższy niż sama sprzedaż Renault Scenica sprzed piętnastu lat. W rankingu 50 najpopularniejszych nowych samochodów Europy z 2021 roku nie znalazł się już ani jeden minivan.
Dlaczego tak się stało? Kluczowy okazał się prosty fakt: SUV-y z czasem stały się równie praktyczne jak MPV, a przy tym – w oczach większości kupujących – po prostu ładniej wyglądały. Wysoka pozycja za kierownicą, poczucie bezpieczeństwa, modny, „terenowy” wizerunek i garaż pełen wariantów wielkości (od miejskich crossoverów po duże SUV-y siedmioosobowe) sprawiły, że producenci zaczęli przenosić budżety rozwojowe właśnie w tę stronę, zamiast inwestować w kolejne generacje minivanów.
Efekty widać było w calu segmencie – nie tylko wśród dużych, rodzinnych vanów, ale i mniejszych „miejskich” MPV w rodzaju Opla Merivy, Fiata Idei czy Citroena C3 Picasso, a także kompaktowych modeli pokroju Forda C-Maxa czy Citroena C4 Picasso/Spacetourer.
Które modele zniknęły z rynku?
Ostatnia dekada przyniosła serię wycofań, które dziś czynią klasyczny minivan gatunkiem właściwie wymarłym w europejskich cennikach nowych aut:
- Ford Galaxy i Ford S-Max – produkcję obu modeli zakończono w kwietniu 2023 roku w fabryce w hiszpańskiej Walencji, bez żadnego bezpośredniego następcy. Galaxy, sprzedawane w Europie od 1996 roku (łącznie 820 tys. egzemplarzy), oraz sportowszy S-Max jeszcze w 2021 roku sprzedały się w Europie w liczbie zaledwie 4,7 tys. i 7,4 tys. sztuk – to pokazuje skalę zapaści popytu.
- Ford C-Max i Grand C-Max – mniejsze, kompaktowe minivany Forda, wycofane jeszcze wcześniej, zastąpione przez crossovera Kugę.
- Volkswagen Sharan i Seat Alhambra – bliźniacze konstrukcje, które również zeszły z rynku, kończąc erę tradycyjnych, dużych minivanów w Grupie Volkswagena.
- Volkswagen Touran – kompaktowy minivan koncernu, oparty na płycie podłogowej Golfa, którego przyszłość również stoi pod dużym znakiem zapytania w miarę elektryfikacji oferty VW.
- Citroën C4 Spacetourer – zakończenie produkcji ogłosił sam szef marki, tłumacząc decyzję unifikacją platform w koncernie Stellantis, na których dalsze utrzymywanie modelu przestało się opłacać.
- Opel Zafira – marka zerwała z pierwotną ideą modelu, przesuwając nazwę w stronę zupełnie innego typu nadwozia.
- Peugeot 5008 – pierwsza generacja była kompaktowym minivanem; producent porzucił ten kierunek na rzecz w pełni crossoverowej drugiej generacji.
Nawet marki, które formalnie wciąż oferują następców dawnych minivanów, w praktyce coraz mocniej „ucieczają” od tej etykiety. Renault Scenic od kilku generacji robi wszystko, by nie być kojarzony z klasycznym MPV, a Peugeot 3008 bez większego trudu zamienił się w typowego SUV-a.
Szukasz minivana? Znajdziesz je w ofercie Superauto.pl
Wyjątek? Dostawcze kombivany
Ciekawym zjawiskiem, które na chwilę zaburzyło ten trend, był powrót do łask tzw. kombivanów – praktycznych aut wywodzących się z segmentu dostawczego, jak Citroën Berlingo, Peugeot Rifter, Opel Combo Life czy Toyota Proace City. W klasie kompaktowej to właśnie one, a nie tradycyjne MPV, zaczęły wyprzedzać sprzedażą klasyczne vany rodzinne. To pokazało, że zapotrzebowanie na przestrzeń i funkcjonalność nigdzie nie zniknęło – zniknęła jedynie chęć płacenia za nią w nadwoziu kojarzącym się z „nudnym” minivanem sprzed dekady.
Luka, w którą wchodzą chińskie marki
Skutek tych wszystkich decyzji jest prosty: klient, który naprawdę potrzebuje przestronnego, siedmioosobowego auta rodzinnego – a nie tylko podniesionego, stylowo zaprojektowanego SUV-a z ciasnym trzecim rzędem – ma dziś w europejskich salonach coraz mniejszy wybór. Duże koncerny albo całkowicie porzuciły ten segment, albo oferują pojedyncze, drogie modele (jak Volkswagen Multivan czy pozostający na rynku, ale odchodzący już do lamusa Ford Galaxy sprzedawany z resztek magazynowych).
W tę lukę weszły marki z Chin, gdzie – w przeciwieństwie do Europy – minivany wciąż cieszą się dużą popularnością, podobnie jak w USA. Jednym z pierwszych graczy, który zdecydował się przenieść ten segment na polski rynek, jest Forthing – marka należąca do chińskiego koncernu Zotye, obecna w Polsce od 2024 roku za pośrednictwem sieci dealerskiej powiązanej z importerem KGM/SsangYong.
Forthing U-Tour
Forthing U-Tour trafił do sprzedaży w Polsce jesienią 2024 roku, choć na rynku globalnym zadebiutował już w 2021 roku podczas salonu Guangzhou Auto Show. To siedmioosobowy van o długości 485 cm, szerokości 190 cm i wysokości 171,5 cm, z rozstawem osi 290 cm – gabarytowo zbliżony do klasycznych dużych minivanów sprzed lat, jak Ford Galaxy czy Volkswagen Sharan.
Czytaj więcej: TEST: Forthing U-Tour 1.5 T-GDI DCT - pozorny luksus
Auto oferowane jest w Polsce w jednej, bogato wyposażonej wersji, z możliwością wyboru napędu: turbodoładowanego silnika benzynowego 1,5 l o mocy 177 KM lub hybrydy o tej samej mocy. Bagażnik mieści bazowo 234 litry, a po złożeniu foteli można go powiększyć nawet do 1086 litrów. Standardem jest bogate wyposażenie bezpieczeństwa – poduszki powietrzne przednie, boczne oraz kurtyny powietrzne obejmujące wszystkie trzy rzędy siedzeń – a także udogodnienia rzadko spotykane nawet w droższych europejskich autach, jak fotele z funkcją masażu i wentylacji czy klimatyzacja z nawiewami na drugi i trzeci rząd. Cena zaczyna się od ok. 153 900 zł za wersję benzynową (w niektórych ofertach promocyjnych już od 145 900 zł), a hybryda kosztuje od 161 900–169 900 zł, w zależności od promocji dealerskiej. Model objęty jest pięcioletnią gwarancją z limitem 150 tys. km.
Forthing V-Tour
W 2026 roku ofertę uzupełnił model V-Tour, pozycjonowany wyraźnie wyżej niż U-Tour – bliżej segmentu premium wśród minivanów. To większy samochód: 525,1 cm długości, 192 cm szerokości i 181 cm wysokości, przy rozstawie osi 301,8 cm. Bagażnik oferuje bazowo 593 litry, a po złożeniu foteli można go powiększyć aż do 2792 litrów.
Na start V-Tour dostępny jest wyłącznie z napędem hybrydowym, łączącym 170-konny silnik benzynowy 1.5T z 75-konnym silnikiem elektrycznym (łączna moc systemowa 204 KM). W trzecim kwartale 2026 roku do gamy ma dołączyć wersja plug-in hybrid. Ceny startują od 219 900 zł, a auto objęte jest, podobnie jak U-Tour, pięcioletnią gwarancją.
Przyczyny rosnącej popularności
Sukces (a przynajmniej obecność) modeli takich jak U-Tour i V-Tour na polskim rynku to efekt kilku zbieżnych czynników. Po pierwsze luka produktowa europejscy producenci masowo wycofali się z segmentu klasycznych minivanów, zostawiając bez odpowiedzi realne potrzeby części klientów – dużych rodzin, firm przewożących pasażerów czy klientów biznesowych potrzebujących komfortowego, przestronnego auta bez charakteru typowego minibusa.
Po drugie – cena. Forthing U-Tour w wersji bazowej kosztuje mniej niż niejeden kompaktowy SUV klasy premium, a jednocześnie oferuje przestrzeń i wyposażenie, za które w europejskich markach trzeba by zapłacić znacznie więcej – jeśli w ogóle udałoby się znaleźć porównywalny model w ofercie. Dla porównania, konkurencyjna Hyundai Staria, jeden z niewielu wciąż oferowanych w Europie dużych minivanów, zaczyna cennik od ok. 204 900 zł – a więc wyraźnie powyżej U-Tour i w okolicach ceny wejściowej V-Tour.
Po trzecie – moment rynkowy. Chińskie marki motoryzacyjne, wykorzystując ekspansję na rynki europejskie w ostatnich latach, celowo szukają nisz porzuconych przez tradycyjnych graczy. Minivany, gdzie zachodnia konkurencja praktycznie się wycofała, a popyt – choć dużo mniejszy niż w szczytowym okresie segmentu – nadal istnieje, są dla nich naturalnym kierunkiem ekspansji, podobnie jak wcześniej działo się to w segmentach pickupów czy tanich crossoverów.
Czy minivany wrócą do europejskich koncernów?
Są sygnały, że duże marki bacznie obserwują ten trend. Pojawiają się zapowiedzi i koncepcyjne prezentacje nowych minivanów – w tym pierwszego w historii modelu tego typu od Volvo oraz konceptu Nissana Hyper Tourer – ale mają to już być samochody zupełnie innego rodzaju niż minivany sprzed dekady: w pełni elektryczne, pozycjonowane w segmencie premium, bardziej zbliżone stylistyką do przestronnych vanów typu Volkswagen ID. Buzz niż do klasycznych, budżetowych MPV z lat 2000. Czy taki powrót „minivana w nowym wydaniu” zagrozi pozycji marek takich jak Forthing w Polsce? To się okaże – na razie jednak to właśnie chińscy producenci, a nie europejskie koncerny, odpowiadają na potrzebę, którą sami Europejczycy zdążyli już niemal całkowicie porzucić.