Samochód musi mieć dobre zdjęcie
W dobie smartfonów sfotografowanie auta wydaje się łatwe. Czy aby na pewno? - Klient, który ogląda ofertę w interencie ma najczęściej do dyspozycji tylko zdjęcie, żeby dokładnie obejrzeć samochód - mówi Jakub Zmorzyński odpowiedzialny w Superauto.pl za wizerunek samochodów w sieci. - Dlatego zapewniam, nie wystarczy jedynie pstryknąć.
Na pytanie ile zrobił zdjęć samochodów, nie umie odpowiedzieć od razu. Po chwili przyznaje, że ponad sto tysięcy. Nie dolicza jednak tych, które robi dla przyjemności, bo wtedy musiałby pomnożyć tę liczbę razy dwa. Jakub odpowiada w Superauto.pl za wygląd samochodów w sieci, jest specjalistą ds. wizualizacji i ekspozycji. Od niego zależy, jak auto widzi klient.
- Czyli, czy zainteresuje się samochodem - dopytuję? - Można tak powiedzieć.
Fotografia motoryzacyjna rządzi się swoimi prawami
Zdjęcie musi przyciągać uwagę i wcale nie mówię o artystycznych ujęciach – opowiada Kuba. -Trzeba wiedzieć, co jest ważne w danej marce, w konkretnym modelu, na jakie detale zwrócić uwagę, co jest atutem i co może się liczyć dla osoby, która zainteresowana jest danym samochodem – wymienia mój rozmówca. Od razu nasuwa się myśl, że bez solidnej wiedzy o motoryzacji nie da się sprostać temu zadaniu. - To prawda. Dobrze się składa, bo ja uwielbiam auta. A do tego fotografia to moja pasja - przyznaje Kuba.
Pierwsze zdjęcie, które zrobił w Superauto.pl było to zdjęcie Mercedesa. Uznał to za dobry znak, bo jest to jego ukochana marka samochodów. - Mercedesy od zarania woziły największych tego świata. Po zamachu na Jana Pawła II, każdy następny produkowany Papamobile, za pontyfikatu Papieża Polaka i nie tylko, miał opancerzone nadwozie i kuloodporne „akwaria” chroniące przed ewentualnym zamachem. I były to Mercedesy. Kuba przykładami sypie jak z rękawa, ale wracamy do fotografii.
Każdy samochód ma w sobie coś interesującego
- Czy w ogóle można zaryzykować i powiedzieć o aucie, że jest fotogeniczne? - Pewnie, że są auta, które po prostu prezentują się lepiej. Są piękne i mają fascynujące detale, a robienie im zdjęć, to przyjemność – uważa Kuba, jednak dodaje, że o gustach się nie dyskutuje i w każdym samochodzie znajdzie się coś interesującego.
- Samochody są bardzo różne i różne potrzeby, mają klienci. Wiadomo, że ktoś, kto szuka samochodu dla firmy np. zainteresuje się tym, czy dany model wyposażony jest w chłodnię, czy nie. I to musi być sfotografowane. Jeśli zamiarem jest kupienie auta dla rodziny, to klient zwróci uwagę na wygodę we wnętrzu. Moja rola w tym, żeby to zobaczył. Muszę wczuć się w klienta, w to, czym się sugeruje, wybierając samochód. I w ten sposób patrzę na fotografowany model. Przez pryzmat klientów, jestem ich oczami – wyjaśnia Jakub Zmorzyński.
Optymalnie kilkanaście zdjęć auta
Zasada jaką przyjął przy robieniu zdjęć zakłada osiem ujęć z zewnątrz. Z przodu, z tyłu, po przekątnych, do tego jeden i drugi bok. Ważne na jakich kołach stoi auto, niezależnie czy jest to felga czy kołpak, klient chce to zobaczyć. Potem wnętrze auta. - Lubię fotografować środek samochodu. Deska rozdzielcza, panel środkowy, fotele, schowki – często w niepozornych modelach kryją się fajne smaczki – mówi i dorzuca kolejną ciekawostkę o swoich ukochanych Mercedesach, w których przycisk do sterowania fotelem kierowcy jest na drzwiach. Zastanawiam się, czy jest coś, czego nie wie o tej marce. - Po prostu chłonę jak gąbka wszystko na temat Mercedesów – śmieje się Kuba.
Kuba, poza prezentacją samochodów w Superauto.pl, dzieli się swoją wiedzą również w ramach motoryzacyjnego poradnika. Mercedesy to jego konik, nie jest więc zaskoczeniem, że premiera nowej Klasy S musiała wywołać wiele emocji. O premierze nowego modelu przeczytacie tutaj: Mercedes Klasy S - wyznacznik luksusu.
Samochód na zdjęciu musi zaciekawić klienta
Jak dużo czasu, zawodowo poświęcasz swoim modelom? - Około pół godziny na jeden samochód. Bardzo lubię fotografować auta w salonach. Są pięknie wyeksponowane, oświetlone, wypolerowane. To ma znaczenie. Zdarza się, że kiedy nasza oferta pojawia się w internecie, to od razu do handlowca dzwoni zainteresowany klient. Mam wtedy satysfakcję z dobrze zrobionej roboty. To miłe, że moje spojrzenie na auto zaciekawiło klienta. Oczywiście pozostaje cała reszta pracy, jaką wykonują sprzedawcy, ale przecież pierwsze wrażenie ma znaczenie. Dlatego nie wystarczy pstryknąć - mówi Kuba.