Dramatyczna końcówka roku 2021 w motoryzacji
Niepewność w motoryzacji na koniec 2021. Czekamy, obserwujemy, wstrzymujemy się z decyzją o kupnie nowego auta.
Dramatyczny - w opinii Kamila Makuli, prezesa Superauto.pl - był czwarty kwartał 2021 roku na rynku motoryzacyjnym. 24-procentowy spadek sprzedaży w listopadzie w stosunku do analogicznego okresu rok temu to bardzo dużo. Ale też trudno sobie przypomnieć, żeby na koniec roku było aż tak wiele negatywnych informacji płynących z rynku.
Końcówka roku przez wiele lat z rzędu była biznesie motoryzacyjnym bardzo mocna. W pewnym momencie jasne było, że skoro zbliżają się ostatnie tygodnie roku przedsiębiorcy, szukając kosztów, decydowali się na kupno nowego samochodu. Nie rzadko dotyczyło to aut segmentu premium. - Teraz mamy do czynienia z sytuacją zgoła odmienną. Oczywiście osoby, które mają silną potrzebę zakupu nowego samochodu albo wręcz muszą kupić nowe auto do firmy, zrobią to. Jednak wielu się waha i analizuje sytuację – podkreśla prezes Superauto.pl.
24-procentowy spadek
Z czego to wynika? – Powód nie jest tylko jeden. Wiadomo, że rynek w pandemii jest nieprzewidywalny, ale trzeba wymienić znacznie więcej przyczyn. Szalejąca inflacja, rosnące stopy procentowe, brak aut od ręki, coraz droższe samochody, zapowiedziane podwyżki cen gazu i prądu. Już od samego wymieniania powodów można poczuć się niepewnie. Nic dziwnego, że mamy 24-procentowy spadek sprzedaży w listopadzie – przyznaje Kamil Makula. Tym bardziej że należy pamiętać o tym, że już 2020 rok był o wiele słabszy od 2019. To tylko ilustruje obecną słabość branży.
Panuje niepewność na rynku motoryzacyjnym
W żadnym z ostatnich lat nie było aż tak wielu negatywnych informacji rynkowych. W zeszłym roku, roku 2020, stopy procentowe były bardzo niskie, finansowanie zatem również było niskie, a do tego nie było takiej inflacji, która obecnie z miesiąca na miesiąc jest coraz wyższa. – Panuje niepewność. Obawiamy się, jak będzie, czy wystarczy nam na bieżące utrzymanie firmy, rodziny a dopiero potem myślimy o wydatkach dodatkowych, jakim jest np. samochód. Biorąc pod uwagę, że 70-procent klientów leasingu na nowy samochód to są małe firmy, to te wyjątkowo mocno czują niepokój o przyszłość. Ludzie zastanawiają się teraz jak np. cena energii czy cena gazu wpłyną na koszt prowadzenia ich działalności albo jak odnajdą się w przepisach Polskiego Ładu. Przy okazji nie demonizowałbym informacji, że nowe przepisy spowodują, że leasing nie będzie opłacalny. To, co się zmieni to tylko możliwości wykupu samochodów z leasingu przez osoby prywatne, a wracając do tematu, to tak, lista niepewności wydłuża się i ludzie naturalnie wstrzymują się z decyzją o kupnie samochodu, który przecież kosztuje przeciętnie 130 tysięcy. Rozumiem to odkładanie decyzji przedsiębiorców na lepszy moment – dodaje.
Na chwilę się zatrzymaliśmy i obserwujemy rynek
- Jak długo potrwa ta obserwacja? Zadajemy sobie w branży to pytanie i ciężko udzielić odpowiedzi, która graniczyłaby z pewnością. Rynek się odrodzi, bo już mamy taką naturę, że do wszystkiego się przyzwyczajamy, uczymy się funkcjonować w nowych realiach, a ponadto z pewnych dóbr nie lubimy rezygnować. Wrócimy do kupowania samochodów, tylko czy będzie to zaraz w pierwszym miesiącu nowego roku? Nie mam pewności. Natomiast powoli, powoli sytuacja zacznie się odbudowywać.
Nie ma samochodów, nie ma kupujących
Oprócz niepewności, wymienionych przez prezesa Superauto.pl mających wpływ na rynek, potencjalni Klienci torpedowani są zewsząd informacjami o braku aut, niskiej podaży, rosnących cenach nowych samochodów. Wystarczy otworzyć internet, niekoniecznie interesując się branżą, a tytuły straszą brakiem półprzewodników, przestojach w fabrykach, zapaścią na rynku motoryzacyjnym. Od kilku miesięcy mówi się, że nie ma czego sprzedawać, że bardzo spadła podaż. – Zgadza się – mówi Kamil Makula. Podaż spadła bardzo, ale popyt spadł także mocno. Nie ma samochodów, a tak naprawdę to nie ma ani samochodów, ani kupujących. Jestem przekonany, że gdyby dzisiaj sytuacja z dostępnością nowych aut była taka jak dwa lata temu, to wszyscy narzekaliby, że nie ma klientów – uważa Kamil Makula.
Potrzeba nam więcej stabilności
Istotne jest teraz, żeby sytuacja na rynku się nie pogarszała. Za jakiś czas wróci wszystko do normalności. - Ceny aut też w końcu przestaną rosnąć, ale w ciągu najbliższych miesięcy na to bym nie liczył. W 2022 roku wciąż będą jeszcze tendencje wzrostowe, bo surowce i koszty produkcji są szalenie wysokie. Natomiast produkty finansowe na zakup samochodu są wciąż bardzo korzystne. Przy wydłużeniu leasingu czy kredytu na maksymalną liczbę lat, rata może być wciąż przystępna. Nawet przy drożejących samochodach i przy wyższych stopach procentowych. Obecnie spłatę kredytu możemy wydłużyć nawet do ośmiu lat, czyli 96 miesięcy a co ważne, jeśli sytuacja finansowa nam pozwoli możemy wcześniej to zadłużenie spłacić. Z jednej strony mamy bufor bezpieczeństwa w postaci niskiej miesięcznej raty, a z drugiej strony możemy spłatę przyspieszyć i ostatecznie pozbyć się zobowiązania. Jest tu duża elastyczność, z której mogą skorzystać Klienci. Czekamy tylko na więcej stabilności. Wierzę, że przyszły rok zahamuje spadki – podsumowuje Makula.